Geheimnisvolle Welten - Tajemnicze światy -  Mysterious worlds - Dr. Jan Pająk
Telekinetyczne ogniwo - rozdziały - Druckversion

+- Geheimnisvolle Welten - Tajemnicze światy - Mysterious worlds - Dr. Jan Pająk (https://wohin-woher.com/NV)
+-- Forum: po polsku (https://wohin-woher.com/NV/forumdisplay.php?fid=10)
+--- Forum: Kopie stron internetowych (https://wohin-woher.com/NV/forumdisplay.php?fid=11)
+---- Forum: strony internetowe w poszczególnych rozdziałach (https://wohin-woher.com/NV/forumdisplay.php?fid=82)
+---- Thema: Telekinetyczne ogniwo - rozdziały (/showthread.php?tid=4184)



Telekinetyczne ogniwo - rozdziały - tina - 29.12.2020

...


RE: Telekinetyczne ogniwo - rozdziały - tina - 29.12.2020

#C1. Co to takiego owo "telekinetyczne ogniwo":
       Nazwa "ogniwo telekinetyczne" przyporządkowana została do urządzenia technicznego mojego wynalazku, które jako napędzający je "wiatr" (opisywany w punkcie #B2 powyżej) wykorzystuje rodzaj "nacisku" jaki jest formowany przez każdą temperaturę wyższą od "absolutnego zera". Wszakże każda temperatura wyższa od "zera stopni Kelwina" w naturalny sposób stara się spadać do wartości owego "absolutnego zera". Z kolei naturalną tendencję do spadania owej temperatury wyzwala w baterii telekinetycznej inne zjawisko, które reprezentuje odkrytą dopiero w wyniku moich badań "odwrotność tarcia" (jaką to odwrotność ja nazwałem "efektem telekinetycznym"). Ów "efekt telekinetyczny" powoduje, że bateria telekinetyczna urzeczywistnia konsumpcję energii cieplnej jaką spontanicznie pobiera ona ze swego otoczenia, poczym zamienia to ciepło bezpośrednio w ruch elektronów - czyli w energię elektryczną. Produktem pracy "ogniwa telekinetycznego" jest więc energia elektryczna. Natomiast energią zużywaną przez nie do swego zasilania, jest ciepło jakie ono same spontanicznie pozyskuje z otaczającego go ośrodka (np. powietrza). Ogniwo telekinetyczne można więc żartobliwie opisać albo jako rodzaj "lodówki na odwyrtkę", albo też rodzaj "odwrotności grzejnika elektrycznego". Wszakże podczas pracy ochładza ono swoje otoczenie, a jednocześnie generuje elektryczność. Ogniwo to należy do grupy tzw. urządzeń darmowej energii. Wszakże generowana przez nie elektryczność nic nie kosztuje (poza kosztem zbudowania lub zakupu samego tego urządzenia). Do swego działania nie potrzbuje ono też żadnego paliwa czy innej przemysłowo wytwarzanej formy energii. 
       Zjawiskiem fizykalnym jakie telekinetyczne ogniwo wykorzystuje w swoim działaniu do generowania elektryczności, jest technicznie wyzwalana odwrotność tarcia, zwana "efektem telekinetycznym". W sposób bowiem odwrotny jak tarcie spontanicznie konsumuje ruch a generuje ciepło, ów efekt telekinetyczny spontanicznie konsumuje ciepło a generuje ruch. W ogniwie telekinetycznym ruch wytwarzany przez ów efekt telekinetyczny jest ruchem elektronów w obrębie przewodnika, czyli faktycznie przepływem prądu elektrycznego generowanego przez owo ogniwo. 
       W niektórych moich opracowaniach ogniwo telekinetyczne nazywam również "baterią telekinetyczną". Powodem równorzędnego używania tych dwóch nazw w moich opracowaniach jest, że w ludzkiej terminologii nazwy "ogniwo" oraz "bateria" są niemal synonimami. 
       "Ogniwo telekinetyczne" (czasami zwane także "baterią telekinetyczną") zostało wynalezione przeze mnie teoretycznie w drugiej połowie 1989 roku. Jego zasada działania wyłoniła mi się sama z analiz metod i następstw technicznego wywoływania zjawiska zwanego "efektem telekinetycznym", które to zjawisko intensywnie wówczas rozpracowywałem. Opis sposobu wynalezienia owego ogniwa zawarty jest w punktach #40 i #41 z podrozdziału W4 w tomie 18 mojej najnowszej monografii [1/5]. Teoretyczne wynalezienie telekinetycznego ogniwa stało się możliwe dzięki teorii naukowej nad której rozwojem wówczas pracowałem. Teoria ta nosi nazwę Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Jednym ze zjawisk natury które teoria ta dokładnie wyjaśnia jest właśnie zjawisko telekinezy. Z kolei ów technicznie wyzwalany "efekt telekinetyczny" jest siłą motoryczną każdego ruchu telekinetycznego. Ponieważ Koncept Dipolarnej Grawitacji wskazał mi teoretycznie jak w sposób techniczny wyzwalać ów efekt telekinetyczny, jednocześnie wskazał mi więc również jak budować ogniwa telekinetyczne. Pierwsze opisy ogniw telekinetycznych mojego wynalazku zostały opublikowane w 1990 roku. Zaprezentowałem je wówczas w pierwszym wydaniu swojej monografii [6]. W chwili obecnej najpełniejsze opisy tych ogniw zaprezentowane są w podrozdziałach LA2.4 do LA2.4.3 z tomu 10 monografii [1/5]. Rekomenduję czytelnikowi rzucenie na nie okiem. Prezentują one wszakże szczegółowe wyjaśnienia zasad i opisów które na niniejszej stronie mogły być jedynie skrótowo streszczone. 
       Ciekawostką ogniwa telekinetycznego jest, że faktycznie jest ono produktem badań jakie daje się nazwać "oficjalnie prześladowaną nauką". Znaczy badań, jakie prowadzone były na przekór, że każdy ich aspekt był potępiany przez innych naukowców i dlatego musiał być prowadzony "w podziemiu". Faktycznie też wszystko co dotyczy telekinezy, efektu telekinetycznego, oraz ogniwa telekinetycznego, wypracowane zostało w moim czasie wolnym, na mój prywatny koszt, oraz zupełnie w oderwaniu od mojej oficjalnych obowiązków na uczelni. Wyglądało to tak jakby los faktycznie chciał aby przez wynalazek ogniwa telekinetycznego zaakcentowane zostało ludziom, że coś jest nie tak jak powinno z traktowaniem wynalazców i odkrywców na Ziemi. Przykładowo, wszelkie najważniejsze odkrycia i ustalenia dotyczące ogniwa telekinetycznego dokonane zostały w okresach mojego życia kiedy byłem bezrobotnym. Mianowicie w latach 1990 do 1992 (tj. w okresie najbardziej przygnębiającego w moim życiu bezrobocia które zmusiło mnie nawet do opuszczenia Nowej Zelandii w poszukiwaniu chleba) wypracowałem wszelkie szczegóły zasad działania, konstrukcji, oraz podstawowych podzespołów ogniwa telekinetycznego. (Znaczy generalny pomysł ogniwa telekinetycznego jaki wypracowałem wcześniej, został wówczas przeze mnie przetransformowany w szczegółowy projekt budowy i działania tego urządzenia.) Natomiast w 2006 roku (tj. w rok po rozpoczęciu kolejnego długiego okresu bezrobocia, które zapewne ponownie zmusi mnie do opuszczenia Nowej Zelandii w poszukiwaniu chleba), wypracowałem konstrukcję i działanie dalszych dwóch wersji przeciwsobników, czyli przeciwsobników odmiennych niż "tuba" - której konstrukcję i działanie znałem już znacznie wcześniej. W 2006 roku dokonałem też ogromnie ważnego odkrycia - mianowicie że tzw. "radio kryształkowe" faktycznie zawierało w sobie telekinetyczne ogniwo wbudowane w jego obwody. Zaiste, los ma swoje sposoby na skuteczne otwieranie naszych oczu. 
       Aczkolwiek mi osobiście nigdy nie dana była szansa abym zbudował wynalezione przez siebie "ogniwo telekinetyczne", ciągle jego zasada działania sprawdzona została w faktycznym życiu. W jakiś czas bowiem po tym jak teoretycznie wynalazłem swoje "ogniwo telekinetyczne", tj. w owych latach 1990 do 1992, dokonywałem analiz konstrukcji i działania już istniejących na Ziemi prototypów tzw. urządzeń darmowej energii. Jak wówczas się okazało, ogniwo telekinetyczne jest podstawowym podzespołem aż kilku prototypów owych już działających na Ziemi "urządzeń darmowej energii". Dwa z owych urządzeń darmowej energii, które zawierają w sobie ogniwo telekinetyczne jako jeden ze swoich podzespołów, opisane zostały nawet, lub zilustrowane, na pokrewnej stronie internetowej o darmowej energii, dostępnej stąd poprzez "Menu 1", "Menu 2", oraz "Menu 4". Mianowicie, są to: (1) "telekinetyczna influenzmaschine" opisana tam w "części #D", oraz zilustrowana tam na "Fot. #B1" i "Fot. #D1"; a także (2) "piramida telepatyczna" zilustrowana tam na "Fot. #C1" do "Fot. #C4", jednak dokładniej opisana w odrębnym traktacie [7/2] oraz w podrozdziałach K2 do K2.7 z tomu 9 monografii [1/5]. Ponadto, moje analizy udokumentowane w punkcie #G1 tej strony dowodzą, że prymitywna wersja właśnie takiego ogniwa telekinetycznego była wbudowana w podzespoły tzw. "radia kryształkowego" produkowanego fabrycznie na początku XX-wieku. Dla uświadomienia sobie faktu owego wbudowania - porównaj schemat radia kryształkowego z rysunku "Fot. #H1" poniżej, ze schematem ogniwa telekinetycznego pokazanym na "Rys. #C1". To właśnie z powodu zawierania w sobie takiej baterii telekinetycznej, owe radia kryształkowe działały doskonale bez użycia jakiegokolwiek zewnętrznego zasilania w energię. Wprawdzie jakaś mroczna siła (zapewne ta opisana w punkcie #M3 tej strony) upowszechniła wśród ludzi zupełnie błędne wierzenie, że radia kryształkowe nie wymagały zasilania bowiem pobierały swoją energię z anteny. Jednak w rzeczywistości nikt nigdy nie sporządził bilansu energii dla takiego radia. Nikt więc naukowo nie udowodnił, że energia zasilająca pracę owego radia naprawdę pochodziła z anteny. Nikomu też nie udało się zbudować żadnego innego radia które miałoby podobną antenę i również działałoby bez zasilania w energię. Gdyby zaś energia naprawdę dawała się zaabsorbować z anteny, wówczas niemal każdy rodzaj radia powinien być w stanie tego dokonać. Fakt więc, że istnieją na Ziemi prototypy działających urządzeń w których jedną ze składowych jest właśnie ogniwo telekinetyczne, w połączeniu z istnieniem rozlicznych przesłanek teoretycznych na poprawność tego wynalazku (wyjaśnionych w punkcie #I1 tej strony), dowodzi iż opisywana na tej stronie zasada działania i ogólna budowa ogniwa telekinetycznego jest realna, wykonalna, oraz że po jej zbudowaniu rzeczywiście będzie ono działało tak jak tutaj to opisano. 


Rys. #C1 (LA7 z [1/5]): Schemat ideowy ilustrujący budowę oraz podstawowe podzespoły ogniwa telekinetycznego. (Kliknij na niego aby zobaczyć go w powiększeniu lub aby przesunąć go w inne miejsce ekranu.) 
       Powyższa ilustracja stanowi rysunek LA7 z tomu 10 monografii [1/5]. Prezentuje ona schemat ideowy telekinetycznego ogniwa. Na ogniwo to składają się następujące podzespoły: (I1) oraz (I2) - dwa telekinetyczne induktorki które generują elektryczność, (Q) - pulser, ® - rezonator, © - kondensator, (T) - przeciwsobnik, (A) - autotransformator, (W) - kolektor wyjściowy z którego użytkownik pobiera prąd generowany przez to ogniwo. Każdy z owych podzespołów, a także zasada działania całej baterii telekinetycznej, omówione zostały w treści niniejszej strony internetowej. 
       Telekinetyczne ogniwo o ogólnej budowie pokazanej powyżej może zostać wbudowane w obwody dowolnego urządzenia elektrycznego lub elektronicznego jakie ma ono zasilać w energię elektryczną. Jak dokonano takiego jego wbudowania w obwody tzw. "radia kryształkowego", ilustruje to "Fot. #H1" poniżej, zaś wyjaśniają to opisy z punktów #G1 oraz #H2 tej strony. Jak z kolei wbudowania tego dokonano w obwody tzw. "piramidy telepatycznej" oraz "telekinetycznej influenzmaschine" - które również zasilane są w energię elektryczną takim właśnie ogniwem, wyjaśnione to zostało na odrębnej stronie o urządzeniach darmowej energii
* * *
Zauważ że daje się zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle kliknąć na tą fotografie. Ponadto, większość tzw. browserów które obecnie są w użyciu, włączając w to popularny "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego. 


RE: Telekinetyczne ogniwo - rozdziały - tina - 29.12.2020

#E1.4. Przeciwsobnik "T" - czyli podzespół który pozwala ogniwu zastartować nawet z punktu martwego, który synchronizuje oscylacje wszystkich podzespołów ogniwa, który nadaje ogniwu wymaganą liczbę stopni swobody, itp.:
       "Przeciwsobnik" albo "reciprocator" na rysunkach z tej strony internetowej oraz na rysunkach z monografii [1/5] oznaczany jest literą (T). Jest on następnym istotnym podzespołem baterii telekinetycznej. Przeciwsobnik ten wypełnia w ogniwie aż cały szereg dosyć złożonych funkcji. Faktycznie to bez niego ogniwo owo nie jest w stanie zadziałać. Wyczerpujące omówienie wszystkich funkcji tego podzepołu zawarte zostało w podrozdziałach LA2.3 i K2.2 z tomów odpowiednio 10 i 9 monografii [1/5]
       Najłatwiej zrozumieć do czego służy ów przeciwsobnik na przykładzie sposobu na jaki rozwiązany on został w starych lokomotywach parowych. Jak każdemu zapewne wiadomo, stare lokomotywy parowe napędzane były tłokiem jaki wykonywał ruch posuwisto-zwrotny we wnętrzu cylindra. W sensie więc źródła ruchu, lokomotywy parowe napędzane były systemem jaki również generował ruch oscylujący - znaczy ruch identyczny do tego jaki jest źródłem elektryczności w baterii telekinetycznej. Jednak w każdym systemie który wytwarza ruch oscylujący, zawsze występują dwa punkty skrajne w jakich następuje zmiana kierunku tego ruchu. Punkty te nazywane są "punktami martwymi". Dla przykładu, w owych dawnych silnikach parowych te dwa punkty leżą w miejscach w których tłoki zakańczają swój ruch w jednym kierunku, oraz zaczynają ruch w odwrotnym kierunku. Powodem dla jakiego owe dwa punkty nazywane są "punktami martwymi" jest, że jeśli przykładowo tłok lokomotywy zatrzyma się w którymś z owych punktów, wówczas już nie daje się go ponownie uruchomić poprzez wpuszczenie pary do danego cylindra. Praktycznie to oznacza, że gdyby np. jakaś lokomotywa mająca tylko jeden cylinder i jeden tłok tak pechowo zatrzymała się na stacji, że jej tłok znalazłby się w jednym z owych dwóch punktów martwych, wówczas nie dałoby się nią już ruszyć przez tak długo, aż wszyscy pasażerowie powysiadaliby z pociągu i ją ręcznie przepchnęli tak że jej tłok znalazłby się już poza owym punktem martwym. Aby więc uniemożliwić takie stanięcie lokomotyw parowych z ich tłoczyskiem zatrzymanym w owym punkcie martwym, dawni inżynierowie zaczęli zaopatrywać każdą lokomotywę w dwa tłoki pracujące w dwóch odrębnych cylindrach. Każdy z tych tłoków umieszczany był po przeciwstawnej stronie lokomotywy. Z kolei oba z owych tłoków sprzęgane były korbowodami z parą zespojonych ze sobą kół napędowych lokomotywy. Owo ich sprzęgnięcie było jednak dokonywane z przesunięciem fazowym wynoszącym 90 stopni. Znaczy, kiedy jeden z tych tłoków znajdował się w swoim punkcie martwym, wówczas drugi z tłoków sprzężonych z tą samą parą kół lokomotywy znajdował się właśnie w połowie swego ruchu posuwistego. Takie więc umiejętne sprzężenie owych tłoków konstytuowało "przeciwsobnik" dla lokomotywy parowej. Przeciwsobnik ów wypełniał w lokomotywie parowej aż cały szereg funkcji, wiele z których w innych napędach musiało być wypełniane przez odrębne urządzenia. Przykładowo synchronizował on ze sobą cykle obu tłoków lokomotywy, oraz nadawał im wzajemne przesunięcie fazowe wynoszące 90 stopni. Dzięki temu umożliwiał on lokomotywie ruszenie z każdego miejsca w jakim się zatrzymała. Dodatkowo, dostarczał on tłokom inercji w ich ruchu. Dzięki temu pozwalał on lokomotywom na równomierną pracę pozbawioną szarpnięć. Podobne funkcje wypełnia też przeciwsobnik w ogniwie telekinetycznym. Tyle, że zamiast inicjowania, synchronizowania i podtrzymywania oscylacji mechanicznych, inicjuje on tam, synchrnizuje, wyrównuje, oraz podtrzymuje oscylacje elektryczne. 
       Gdyby więc spróbować podsumować tutaj w wielkim skrócie najważniejsze funkcje przeciwsobnika w ogniwie telekinetycznym, to są one bardzo podobne do funkcji owych dwóch tłoków podłączonych do dwóch zespolonych ze sobą kół napędowych z tamtych starych lokomotyw parowych, lub wału korbowego i zespolonych z tym wałem tloków z nowoczesnych silników samochodowych. (Pechowo, niewielu ludzi wie to co wyjaśniłem powyżej, tj. że stare lokomotywy parowe, aby móc ruszyć z miejsca wraz z ciężkimi wagonami, musiały mieć co najmniej dwa tłoki, które były sprzężone ze sobą poprzez parę zespolonych ze sobą kół napędowych - tak aby działały ze wzajemnym przesunięciem fazowym 90 stopni w ich cyklach działania.) Mianowicie, ów przeciwsobnik synchronizuje pozostałe podzespoły oraz zapobiega powstawaniu elektrycznych punktów martwych we wzajemnym współdziałaniu poszczególnych podzespołów danej baterii telekinetycznej. Wszakże, jak czytelnik zapewne wie to doskonale, każdy system oscylujacy posiada owe dwa punkty w swoim ruchu, jakie nazywane są właśnie "punktami martwymi". W silnikach owe dwa punkty leżą w miejscach w których tłoki zakańczają swój ruch w jednym kierunku, oraz zaczynają ruch w odwrotnym kierunku. Natomiast w elektronicznych systemach oscylujących punkty te leżą w miejscach nawrotu ich sinusoid prądowych. Kiedy mamy więc sytuację, jak ta w baterii telekinetycznej, że kilka odrębnych systemów oscylujących współpracuje nawzajem ze sobą, owe punkty martwe uniemożliwiają współpracę - jeśli nie zostaną nawzajem uszeregowane za pomocą odpowiedniego przesunięcia fazowego. W ogniwie telekinetycznym owego wymaganego przesunięcia fazowego dostarcza właśnie "przeciwsobnik". Faktycznie też, bez takiego przeciwsobnika, bateria telekinetyczna nie byłaby w stanie np. ani ruszyć z miejsca, ani kontynuować poprawnej pracy. Ponieważ działanie przeciwsobników (T) jest dosyć złożone, oraz obejmuje sobą nieco więcej funkcji i wymogów niż jestem to w stanie wyjaśnić na krótkiej stronie internetowej, zalecałbym poczytać o nich dodatkowo z podrozdziałów K2.2 i LA2.3 monografii [1/5], gdzie zostały one opisane dosyć wyczerpująco oraz ze wszelkimi wymaganymi szczegółami. 
       Jak każdy podzespół oraz urządzenie techniczne, również przeciwsobnik może zostać zbudowany w jednej z kilku możliwych jego odmian i rozwiązań technicznych i konstrukcyjnych. Najważniejsze z tych odmian to (1) "kluster kryształków galeny" - typu używanego kiedyś w tzw. "radioodbiornikach kryształkowych", (2) "tandem kryształów kwarcowych", oraz (3) "tuba" zawierająca kryształy soli kuchennej wymieszane z rtęcią. Budowę i wykonanie każdej z tych odmian opisano poniżej w punkcie #F1.4 tej strony. Dla przykładu, jeśli przeciwsobnik jest zbudowany jako "tuba" (T), wówczas zawiera w sobie objętościowo równą mieszaninę gruboziarnistej soli kuchennej oraz rtęci, utrzymywaną pod próżnią. 
       Więcej informacji na temat przeznaczenia, działania oraz budowy przeciwsobnika zawarte zostało w podrozdziałach LA2.4.1 i K2.4 z tomów odpowiednio 10 i 9 monografii [1/5].


RE: Telekinetyczne ogniwo - rozdziały - tina - 29.12.2020

#G1. Szok! Prymitywne ogniwa telekinetyczne były już produkowane na Ziemi ponad pół wieku temu - nazywano je wówczas "radia kryształkowe":
       Ponad połowę wieku temu, tj. w latach 1950-tych, relatywnie często bawiłem się tzw. "radiem kryształkowym". W owym bowiem czasie moi rodzice wcale nie mieli "prawdziwego" radioodbiornika. Sprawiało mi więc uciechę posłuchać z owej namiastki radia mowy i opowiadań innych ludzi odbieranych w naszej małej wioseczce Wszewilki z "dalekiego świata". Ponadto owo radio fascynowało mnie z jakiegoś powodu - kiedy teraz o tym myślę, wierzę że zapewne z uwagi na to iskrzenie się jego kryształków galeny, kiedy udało się nim "złapać" falę radiową. Bawiąc się tymi radioodbiornikami kryształkowymi wcale nie zdawałem sobie jednak sprawy, że faktycznie stanowią one prymitywne wersje ogniwa telekinetycznego. Fakt, że były one takimi telekinetycznymi ogniwami odkryłem dopiero z wielkim dla siebie zaskoczeniem podczas przygotowywania niniejszej strony. Dopiero wówczas analizowałem bowiem działanie kryształków galeny jako najprostszeego przeciwsobnika (wyniki tych analiz opisałem w punkcie #F1.4 tej strony). Ze szokiem wówczas odkryłem że kiedyś trzymałem w swoich rękach pracujący prototyp ogniwa telekinetycznego. Oczywiście, fakt że kiedyś istniały już na Ziemi w powszechnym użyciu działające prototypy ogniwa telekinetycznego powoduje, że znacznie upraszcza to i przespiesza nasze obecne prace badawczo-rozwojowe nad tym ogniwem. Wszakże pozwala ono aby w dalszym rozwoju tych urządzeń zastartować już od punktu do jakiego doprowadzili je nasi przodkowie. 
       Oczywiście, ludzi którzy nie są świadomi wagi tego odkrycia, może dziwić że dopiero ponad 50 lat po tym jak bawiłem się prymitywnym prototypem ogniwa telekinetycznego, nagle zrozumiałem co właściwie w młodości trzymałem w swoich rękach. Aby bowiem to dokładnie zrozumieć, konieczne było uprzednie wypracowanie i zgromadzenie całej nowej dyscypliny wiedzy o ogniwach telekinetycznych. To właśnie owo wypracowywanie i gromadzenie zupełnie nowej dyscypliny wiedzy zajęło mi pół wieku. 
       Radia kryształkowe pod każdym wzgędem są ogromnie tajemnicze. Przykładowo na stronach 204 i 205 książki [1FE] pióra pióra Gavin Weightman, "Signor Marconi's Magic Box", Harper Publications, 2003, ISBN 0-00-713005-8, zawarta jest informacja, że w 1906 roku aż dwóch nawzajem nie wiedzących o sobie wynalazców opatentowało bardzo podobne do siebie radia kryształkowe z "kocim wąsikiem". Niestety owa książka nie podaje ich nazwisk. Nazwisko jednego z tamtych wynalazców udało mi się potem ustalić samemu po dosyć długich poszukiwaniach. Był nim niejaki Greenleaf Whittier Pickard. Kim jednak był ów drugi wynalazca - tego ciągle nie wiem. Co mnie jednak w tym wszystkim najbardziej fascynuje, to że owo radio kryształkowe pojawiło się na Ziemi w bardzo podobny sposób jak tzw. piramida telepatyczna. Owa piramida telepatyczna także zjawiła się nagle w umysłach aż kilku odmiennych ludzi, co opisałem dokładniej w podrozdziale C11 oraz w rozdziale E traktatu [7/2]. Co ciekawsze, owa piramida telepatyczna także posiada ogniwo telekinetyczne wbudowane w swoje obwody. Za dużo więc jest w tym wszystkim dziwnych zbiegów okoliczności, aby były one czysto przypadkowe. Ja osobiście wierzę, że zarówno owe dwa pierwsze radia kryształkowe, jak i piramida telepatyczna, a ponadto trzy pierwsze telekinetyczne influenzmaschines, wszystkie które urządzenia posiadają ogniwo telekinetyczne wbudowane w swoje obwody, faktycznie przysłane zostały na Ziemię jako rodzaj "dostaw" pochodzących z dokładnie tego samego źródła. Ciekawe jest przy tym, że tej szatańskiej mocy opisanej w punkcie #K3 tej strony, owe dostawy NIE bardzo są na rękę. Wszakże nie bez powodu ogromnie trudno doszukać się dzisiaj na Ziemi jakichkolwiek użytecznych informacji na temat owych niezwykłych urządzeń. Gro owych informacji jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie trafiło ani do książek, ani do internetu. 
       Dowodem na fakt, że owe "radia kryształkowe" w rzeczywistości zawierały prymitywne ogniwa telekinetyczne wbudowane w ich obwody, świadczy aż kilka ich cech. Wyliczmy tutaj oraz opiszmy najważniejsze z nich. Oto one: 
       (1) Konstrukcja (kompozycja) radia kryształkowego dokumentuje obecność najważniejszych pozespołów unikalnych dla ogniwa telekinetycznego. Pod względem swej budowy (kompozycji) radia kryształkowe były ogromnie prostymi urządzeniami. Faktycznie to składały się one z nawet mniejszej liczby podzespołów niż mają ich telekinetyczne ogniwa. Mianowicie posiadały one napowietrzną antenę (q), kluster kryształków galeny (t), oraz dwie słuchawki starego typu (i1) i (i2). Miały też kilka typowych części elektronicznych, takich jak cewki oraz spory kondensator o zmiennej pojemności. Te typowe ich części służyły jednak tylko podrafinowaniu pracy tamtych ich zasadniczych podzespołów - po szczegóły patrz punkt #H2 tej strony. Z całą pewnością jednak radia te nie miały ani baterii, ani żadnej innej formy zasilania w elektryczność. (Znaczy z całą pewnością nie miało takiego zasilania w elektryczność owo radio kryształkowe w wersji konstrukcyjnej którą ja się bawiłem. Niedawno bowiem odkryłem także, że wprowadzone były też na rynek celowo "udoskonalone" wersje radia kryształkowego, które wymagały już zasilania w elektryczność.) Na swym wejściu radia kryształkowe używały napowietrznych anten radiowych (q), które dostarczały im wejściowych impulsów radiowych o określonej częstości. Stąd ich napowietrzne anteny radiowe faktycznie stanowiły pulsery (Q) - jak te z ogniw telekinetycznych. Ich kryształki "galeny" (t) na które kierowany był następnie pulsujący sygnał przechwytywany przez anteny, faktycznie były doskonałymi, bo sprawdzonymi w działaniu, przeciwsobnikami (T) - podobnymi do tych z ogniw telekinetycznych. Chociaż były to najprostsze przeciwsobniki jakie znam, ciągle wspaniale spełniały swoje zadanie. Ich opis zawarłem w podrozdziale #F1.4 tej strony. Z owych przeciwsobników przechwycony sygnał kierowany był na słuchawki starego typu (i1) i (i2). Słuchawki te zawierały w sobie magnesy stałe z nawiniętymi na nimi uzwojeniami. Faktycznie więc owe słuchawki były dwoma induktorkami telekinetycznymi (I1) i (I2) podobnymi do tych z ogniw telekinetycznych (tyle tylko, że obie miały zwoje nawinięte w tym samym kierunku). Jedynie więc czego tym radiodbiornikom kryształkowym jeszcze brakowało aby zadziałały jako pełnowydajne ogniwa telekinetyczne dużej mocy, to rezonatory ®. Rezonatory te sumowałyby w nich i lawionowo wzmacniały początkowo słabe sygnały generowane przez ich induktorki. W ten sposób lawinowo zwiększałyby one moc prądu generowanego przez te induktorki. Jednak nawet bez owych rezonatorów, ciągle generowały one niewielką wartość darmowej energii elektrycznej. 
       (2) Zasada działania radia kryształkowego była identyczna do zasady działania ogniwa telekinetycznego. Niezależnie od ich konstrukcji, o fakcie że owe "radia kryształkowe" były prymitywnymi ogniwami telekinetycznymi świadczy także ich zasada działania. Jeśli bowiem się dobrze nad tym zastanowić, musiały one generować niewielki ilości darmowej energii elektrycznej w sposób identyczny jak energię tą generują ogniwa telekinetyczne. Wszakże nie miały one żadnego zasilania, jednocześnie jednak potrafiły podtrzymywać relatywnie głośną pracę aż pary słuchawek starego typu. Aby zaś słuchawki takie mogły pracować, normalnie trzeba je zasilać w energię elektryczną sporą baterią. Wszakże typowo słuchawki takie zużywają więcej elektryczności niż dzisiejsze telefony. 
       (3) Radio to działało zupełnie bez użycia jakiejkolwiek baterii lub zewnętrznego zasilania w elektryczność. Na dodatek do wszystkiego powyższego, radia te były jedynymi urządzeniami dotychczas zbudowanymi na Ziemi, które bez żadnego zasilania ciągle potrafiły uwokalnić słabiutki sygnał radiowy przechwytywany przez ich antenę. Nie istnieje na Ziemi żadne inne urządznie elektryczne lub elektroniczne, które będąc całkowicie pozbawione jakiejkolwiek baterii czy zasilania, na wejściu miałoby tylko goły drut antenowy, zaś na wyjściu dawałyby użyteczną pracę mechaniczną (w ich przypadku - dźwiękowe wibrowanie powietrza). 
       (4) Radio kryształkowe NIE było zdolne do zadziałania bez słuchawek-induktorków. Najważniejszym jednak dowodem, że owe "radia kryształkowe" zawierały prymitywne ogniwa telekinetyczne wbudowane w ich obwody, było że NIE działały one bez owych słuchawek starego typu. Ta ich niezdolność do zadziałania bez słuchawek potwierdzona była eksperymentalnie przez licznych badaczy. Radia owe odmawiały zadziałania nawet jeśli owe słuchawki zastąpiło się w nich np. miniatorowymi głośniczkami które zużywały znacznie mniej niż one energii. To zaś oznacza, że konieczność użycia w nich słuchawek wynikała z zasady działania radia kryształkowego. Dopiero teoria ogniwa telekinetycznego wyjaśnia dlaczego tak się działo. Wszakże w ogniwie tym induktorki (I1) oraz (I2) są tymi podzespołami które telekinetycznie generują elektryczność. Słuchawki zaś w owych radiach wypełniały funkcję owych induktorków. Jeśli więc induktorki te z nich się usunęło, nie miały one prawa zadziałać. 
       Niniejsze odkrycie, że dawne "radia kryształkowe" faktycznie zawierały w sobie prymitywne wersje opisywanego tu ogniwa telekinetycznego wbudowanego w ich obwody elektroniczne, ma dla nas ogromne znaczenie praktyczne. Wskazuje bowiem jak najszybciej i najłatwiej zbudować takie ogniwo. Wszakże aby ogniwo to otrzymać, wystarczy zacząć właśnie od takiego "radia kryształkowego". Potem zaś stopniowo je udoskonalać aż otrzyma się baterię telekinetyczną o wymaganej mocy. Jeśli więc ktoś ma gdzieś na strychu takie stare radio kryształkowe (na słuchawki starego typu z magnesikami w ich środku), albo jeśli wie się gdzie można kupić takie stare radio, radzę je odkurzyć, lub odkupić, oraz potem uruchomić. Alternatywnie, można poczytać w starej literaturze jak radio takie zbudować, poczym szybko sobie je samemu wybudować - wszakże jest ono bardzo proste. Kiedy zaś zdoła się spowodować jego zadziałanie, wtedy wystarczy dodać do niego rezonator pracujący na częstości dźwiękowej jaką będzie się w stanie powtarzalnie pochwycić na danym radiu kryształkowym, a otrzyma się gotowe ogniwo telekinetyczne. Dalsze zaś stopniowe udoskonalanie owego ogniwa spowoduje, że z czasam będzie ono dawało nam prąd o parametrach jakie tylko sobie zażyczymy. 
       Na przekór, że "radio kryształkowe" zawierało bardzo prymitywny prototyp opisywanej tutaj baterii telekinetycznej, ciągle był to prototyp który już istniał i działał. A więc było ono zaczątkiem nowej ery w zasadach generacji energii na Ziemi. Teraz kiedy udało się mi zidentyfikować że faktycznie mamy już nasz pierwszy działający prototyp, musimy jedynie go udoskonalić do poziomu pełnosprawnego ogniwa. Zakaszmy więc rękawy i do dzieła. Wszakże cała nasza cywilizacja czeka na to rewolucyjne urządzenie.


RE: Telekinetyczne ogniwo - rozdziały - tina - 02.01.2021

#M3. "Przekleństwo wynalazców" które blokuje każdy nowy wynalazek i odkrycie, w tym blokuje też budowę ogniwa telekinetycznego:
       Ogromnie wymowną i dającą dużo do myślenia jest obecna sytuacja z budową ogniwa telekinetycznego. Wszakże na przekór że na Ziemi zostało zbudowanych już aż kilka działających prototypów telekinetycznych urządzeń darmowej energii, każdy z których zawiera w sobie opisywane tu ogniwo telekinetyczne użyte jako jeden z jego głównych podzespołów, ogniwa te ciągle nie weszły do seryjnej produkcji ani nie zaczęły służyć ludzkości. Jak też rzuca się w oczy w losach owych już zbudowanych prototypów, w działaniu na Ziemi jest zjawisko któe ja nazwałem "przekleństwem wynalazców". Rozciąga ono swe działanie także i nad urządzeniami darmowej energii. Dłuższy opis owego "przekleństwa wynalazców", wraz z przykładami kilku wynalazców którzy padli jego ofiarami, podałem w punktach #B4.4 i #H1 na stronie internetowej mozajski.htm, w "części #G" na stronie internetowej eco_cars_pl.htm, w punkcie #H1 na stronie internetowej newzealand_visit_pl.htm - o Nowej Zelandii, oraz w punktach #D1 i #F1 na stronie internetowej boiler_pl.htm.
       Przypomnijmy sobie tutaj definicję "przekleństwa wynalazców" przytoczoną i objaśnioną na w/w stronach. Stwierdza ona, że nazwa "przekleństwo wynalazców" jest przyporządkowana do mechanizmu moralnej samoregulacji genialnie zaprojektowanego i konsekwentnie wdrażanego przez samego Boga, który to mechanizm powoduje że społeczności jakie pasywnie tolerują w swoim gronie niedopuszczalną liczbę niemoralnych osobników, same wymierzają sobie "karę" poprzez eskalowanie u siebie tzw. "wynalazczej impotencji" pozbawiającej je dostępu do licznych korzyści które wynikają z nowych wynalazków i nowych odkryć naukowych. Innymi slowy, "przekleństwo wynalazców" głównie ma służyć "samokaraniu się" niemoralnych społeczności i narodów poprzez pozbawienie ich dostępu do rozlicznych korzyści które wynikają z opracowania i wdrażania nowych wynalazków. Jednak równocześnie, owo "przekleństwo wynalazców" karze też zupełnie niewinnych (bo zwykle postępujących wysoce moralnie) samych owych wynalazców na których skupia ono swoje niszczycielskie działanie. Wszakże owo "przekleństwo wynalazców" powoduje m.in., że każdy wynalazca który usiłuje zbudować działający prototyp jakiegoś telekinetycznego urządzenia darmowej energii, jest prześladowany i karany na wiele róznorodnych sposobów, oraz np. nagle umiera w dosyć tajemniczych okolicznościach. Z kolei prototyp urządzenia jakie on zbudował, nagle zupełnie znika z publicznego widoku. W przypadku słynnej szwajcarskiej "telekinetycznej influenzmaschine", dwa jej działające prototypy zbudowane przez austriackiego wynalazcę o nazwisku Bela Brosan, natychmiast po jego tajemniczej śmierci zniknęły z jego domu - tak jak to opisałem w punkcie #D2 odrębnej strony internetowej free_energy_pl.htm - o urządzeniach darmowej energii. Po kilku latach bardzo podobne dwa urządzenia, potem nazwane "Testatica", nagle pojawiły się w szwajcarskiej komunie religijnej o nazwie "Methernitha". Tam zaś trzymane były pod kluczem i nigdy nie dopuszczone zostały do masowej produkcji. Natomiast w przypadku nowozelandzkiego wynalazcy o nazwisku Bruce DePalma, który zbudował słynną na cały świat "N-Machine", nigdzie nie spotkałem się z informacją co stało się z jego prototypami. (Tajemnicza śmierć Bruce DePalmy opisana jest na stronie newzealand_visit_pl.htm - o Nowej Zelandii.)
       Tajemnicze śmierci wynalazców telekinetycznych urządzeń darmowej energii nie są jedynymi objawami działania owego "przekleństwa wynalazców" jakie przeszkadzają w udostępnieniu tych urządzeń aby służyły one naszej cywilizacji. Istnieją również inne objawy. Niektóre z nich dosyć często opisywane są w literaturze. Z innymi ja osobiście borykam się nieustannie w swoim życiu. Najpopularniejszy z tych objawów sprowadza się do jakiejś formy pozbawianie wynalazców i odkrywców warunków niezbędnych do rozwoju i badań obiektów ich twóczości. Znaczy praktycznie owo "przekleństwo wynalazców" może przyjmować wiele form. Najczęściej spotykane z tych form to:
       (1) Nagonka, publiczne piętnowanie, szykany, oraz wyszydzanie. Ich najlepszym przykładem jest publiczne napiętnowanie nowozelandzkiego wynalazcy o nazwisku Richard Pearse. Rozhisteryzowani sąsiedzi tak go bowiem napiętnowali, że ten zdolny wynalazca wylądował w końcu w szpitalu dla wariatów - gdzie zakończył swoje życie. Oczywiście, wcale nie był on jedynym wynalazcą poddanym takiemu potraktowaniu. Praktycznie każdy z wynalazców i odkrywców, włączając w to i mnie, doświadczył na sobie tego rodzaju szykan. Przykładowo, Braciom Wright (tj. budowniczym pierwszego samolotu na świecie który zdołał się przełamać przez blokadę upowszechniania nałożoną przez owo "przekleństwo wynalazców") tak dopiekły szykany których doświadczyli oni ze strony swoich współziomków, innych Amerykanów, że przez wiele lat nie wyrazili oni zgody aby ich samolot mógł być wystawiony w amerykańskim muzeum. Z kolei mi osobiście tak dopiekają podobne szykany, że stały się one jeszcze jednym ważnym powodem (na dodatek do szeregu powodów już wspominanych powyżej w punkcie #L1) dla jakiego proponowałbym aby strefa wolna od telekinezy - jakiej ustanowienie stanie się kiedyś absolutnie niezbędne dla naszej cywilizacji, ustanowiona została właśnie w Nowej Zelandii i Australii (szkoda że Polska nie leży też na wyspie gdzieś koło Nowej Zelandii). Na temat takiego właśnie piętnowania wynalazców i odkrywców przygotowałem nawet długi wykaz cytatów i oficjalnych wypowiedzi piętnujących co bardziej znanych wynalazców i odkrywców. Wykaz ten zawarłem w podrozdziale JB7.3 z tomu 7 monografii [1/5]. Z kolei omówienie powodów dla jakich na Ziemi istanieje i działa taka atmosfera piętnująca wynalazców i odkrywców (czyli powodów istnienia owego "przekleństwa wynalazców") skrótowo podsumowałem w punkcie #M1 powyżej.
       (2) Pozbawianie źródła utrzymania. Zwykle polega ono albo na usuwaniu z pracy co bardziej wyróżniających się wynalazców i twórców, albo też na stawianiu ich w sytuacji że muszą pracować zupełnie bez wynagrodzenia. Najlepszym przykładem odkrywcy poddanego takiej właśnie szykanie, jest nowozelandczyk o nazwisku Ernst Rutherford (1871 - 1937), pierwszy twórca dzisiejszego modelu atomu. Jego byli przełożeni z Uniwersytetu Canterbury w Christchurch, Nowa Zelandia, zmuszali go aby pracował dla nich za darmo. (Sarkastycznie, obecnie jego portret zdobi 100 dolarowe banknoty Nowej Zelandii.) W końcu tak biedakowi dopiekło spychanie go w dół i blokowanie jego potencjału przez Nowozelandczyków, że wyemigrował z Nowej Zelandii i zaczął pracować dla Anglii. Dopiero kiedy dostał nagrodę Nobla za swoje badnia, Nowa Zelandia nagle przypomniała sobie gdzie się urodził i też szybko wyciągnęła ręce po swój udział w jego zasługach. W moim własnym przypadku, działanie "przekleństwa wynalazców" polegające na "pozbawianiu mnie źródła utrzymania" doświadczam najczęściej ze wszystkich szykan. Przykładowo, ja sam zostałem usunięty z trzech ostatnich miejsc mojej pracy w Nowej Zelandii. Przez jakiś też dziwny "zbieg okoliczności" owe usunięcia z pracy zawsze też zbiegały się czasowo z okresami kiedy usiłowałem wznowić swoje prace rozwojowe nad urządzeniami jakie wynalazłem, w tym m.in. nad ogniwem telekinetycznym. Także Polacy mają spore zasługi w takim szykanowaniu mojej osoby. Przykładowo, jedna z uczelni w Polsce zaproponowała mi objęcie stanowiska Profesora - tyle że najpierw moja kandydatura na Profesora musiała być zatwierdzona przez ministerstwo. Ministerstwo odmówiło jednak pozwolenia abym to ja objął owo stanowisko. Oczywiście, takim szykanom poddawani są praktycznie wszyscy moralni twórcy, których badania i dorobek wybijają się ponad poziom trywialu i wprowadzają "prawdziwy postęp" (ten z definicji "prawdziwego postępu" przytoczonej w punkcie #G4 na stronie eco_cars_pl.htm). Ich niewypowiedzianie trudne i tragiczne losy życiowe opisywane są w niezliczonych książkach. Przykładem lepszej z takich książek, którą miałem przyjemność przeglądać, jest [2P4] pióra niejakiego Richard Milton, "Forbidden Science", Fourth Estate (6 Salem Road, London W2 4BU), London, 1994, ISBN 1-85702-302-1, 265 pages, pb. Na swej tylniej okładce książka ta m.in. stwierdza, cytuję: "'W tej fascynującej i dobrze napisanej książce, Richard ujawnia zagadkową cechę wielu zawodowych naukowców: mają oni awersję do nowych idei' - Fokus." (W oryginale angielskojęzycznym: "'In this fascinating and well-argued book, Richard exposes a curious feature of many professional scientists: they are averse to new ideas' - Focus.") W tym zaś miejscu warto pamiętać, że to właśnie owi zawodowi naukowcy z "awersją do nowych idei" zawsze są tymi których opinie decydują czy jakiś inny naukowiec otrzymuje zatrudnienie w danej istytucji, lub czy utrzymuje się on w już posiadanej pracy. Wszakże to poglądy takich właśnie naukowców z "awersją do nowych idei" decydują czy jakiś nowy naukowiec jest wogóle zatrudniany w danej instytucji, albo też czy jest on usuwany z już posiadnej tam pracy za wyznawanie poglądów jakie NIE są w czymś zgodne z oficjalnymi trendami i modą.
       (3) Odmowa dofinansowania. Finansowe szykany i problemy, jakich doświadczali niemal wszyscy wynalazcy, są wręcz legendarne. Przykładowo, z to właśnie ich powodu Nikola Tesla (1856 - 1943) nie zdołał zakończyć nawet cząstki swoich przełomowych wynalazków. To właśnie też z ich powodów wynalazca aparatu filmowego, William Friese-Greene (1855-1921), wydał na rozwój swojego wynalazku wszystko co posiadał, poczym umarł w niesamowitej biedzie, na przekór że ciągle za jego życia aparat filmowy jaki zbudował przynosił innym miliony. (Na temat ogromnie tragicznego życia tego wynalazcy w 1951 roku nakręcony został nawet poruszający smutkiem film o tytule "The Magic Box".) Faktycznie też niemal każda książka o wynalazcach opisuje nieprawdopodobne kłopoty finansowe i biedę z jakimi borykają się prawie wszyscy z nich. Niemal też nigdy prawdziwi wynalazcy NIE otrzymują pomocy finansowej na to co budują. Jednocześnie zaś ogromne sumy marnotrawione są na "oficjalnych wnosicieli postępu", którzy w rzeczywistości to generują jedynie "fałszowany postęp" i których badania są aż tak zgodnie z zaaprobowaną wiedzą danych czasów, że faktycznie prowadzą do nikąd. (Wszakże aby wprowadzić coś naprawdę przełomowego do naszej cywilizacji, idee danego twórcy muszą "patrzeć w przyszłość a NIE w przeszłość", a stąd muszą odrywać się od stereotypów.)
       (4) Zamachy na życie twórców. Kiedy już zawiodą mniej drastyczne metody odwodzenia danego wynalazcy lub twórcy od wprowadzenia w życie danego przełomowego urządzenia czy odkrycia, owa mroczna moc ukrywająca się za "przekleństwem wynalazców" ucieka się w końcu do skrytego zamachu na życie. Przykłady wynalazców którzy padli ofiarami takich zamachów podane są w punktach #F1.2, #I1, oraz niniejszym tej strony, a także w punkcie #H1 strony newzealand_visit_pl.htm - o Nowej Zelandii. Wynalazcy tacy opisani są także w podrozdziale W4 z tomu 18 monografii [1/5]. W moim własnym życiu naliczyłem się niemal 30 przypadków, które można opisać jako nieudane próby skrytego zamachu na życie. Najbardziej spektakularny z nich miał miejsce w dniu 13 listopada 1990 roku, w nowozelandzkiej miejscowości o nazwie Aramoana (po szczegóły patrz podrozdziały A4 oraz VB4.5.1 (i VB3.3) z tomów odpowiednio 1 oraz 17 mojej starszej monografii oznaczanej symbolem [1/4]).
       (5) Promowanie konkurencyjnej wsteczniczej technologii. Jednym z "tricków" używanym w ramach działania "przekleństwem wynalazców" w sytuacjach kiedy na przekór wszystkiego ludzkość jest już bliska wdrożenia jakiejś nowej moralnej, przełomowej i postępowej technologii, jest podjęcie promowania na Ziemi jakiejś konkurencyjnej i niszczycielskiej technologii reprezentującej "fałszowany postęp", która w oczach decydentów jakoby eliminuje potrzebę rozwijania danej moralnej, przełomowej i postępowej techniki. Przykładowo, w czasach kiedy na Ziemi zaczęły się upowszechniać samoloty, "przekleństwo wynalazców" zaczęło intensywnie promować technologię balonów-sterowców, które jakoby eliminowały zapotrzebowanie na samoloty. Kiedy ludzie zaczęli badania i rozwijanie "radia kryształkowego" opisanego w punkcie #G1 tej strony - jakie prowadziłoby do odkryć i rozwoju baterii telekinetycznych, owo przekleństwo natychmiast zaczęło promować lampy radiowe a potem tranzystory - które odciągnęły uwagę badaczy od radia kryształkowego. Kiedy niedawno zacząłem apelować o podjęcie budowy zdalnego wykrywacza trzęsień Ziemi zwanego sejsmografem Zhang Henga, owo przekleństwo szybko rozpromowało zbudowanie na Ziemi "światowego systemu wczesnego ostrzegania" - na jaki poszły wszelkie finanse. Kiedy obecnie ludzkość jest bliska wdrożenia ogniwa telekinetycznego do masowej produkcji, owo przekleństwo zaczyna mobilizować wiele krajów na świecie do szybkiego zainwestowania w niebezpieczne elektrownie atomowe. Itd., itp.
       (6) Eliminowanie bodźców które by motywowały podejmowanie rozwoju zakazanych wynalazków i technologii. Przykładowo, kiedy publikowałem niniejszą stronę w dniu 17 sierpnia 2006 roku, cena ropy naftowej przekraczała wartość 72 dolarów za beczkę, oraz wykazywała tendencje wzrostowe. Jednak niemal natychmiast po opublikowaniu tej strony cena ta zaczęła gwałtownie spadać. I to na przekór że ani zasobów ropy naftowej wcale nie przybyło na naszej planecie, ani też nie poprawiła się wówczas napięta sytuacja międzynarodowa. Kiedy dopisywałem niniejszą uwagę w dniu 15 wsześnia 2006 roku (czyli niecały miesiąc później), cena ropy naftowaj spadła już do poziomu około 62 dolarów za beczkę oraz wykazywała tendencje do dalszego spadku. (Nieco później, w dniu 21 września 2006 roku, spadła ona nawet do poziomu poniżej 60 dolarów za beczkę.) Ten około 14% spadek cen ropy naftowej w przeciągu mniej niż jednego miesiąca pojawił się też w powiązaniu z całym szeregiem innych dziwnych "zbiegów okoliczności", jakie miały miejsce zaraz po opublikowaniu niniejszej strony. Przykładowo, nagle wówczas pojawiły się ogłoszenia w internecie jakie oferowały nowiutkie doskonałe radia w zamian za stare radio kryształkowe - ktoś najwyrażniej postanowił pousuwać ze społeczeństwa owe radia kryształkowe. Na wielu forach internetowych miał też miejsce wtedy szał głośnych ataków na poprawność zasady działania ogniwa telekinetycznego. Mi osobiście wszystko to wyglądało właśnie na ukryte próby pousuwania wszelkich zachęt i motywacji do podjęcia prac nad rozwojem ogniwa telekinetycznego. To moje podejrzenie samo zresztą jest w stanie się potwierdzić. Jeśli bowiem celem tego spadku ceny ropy było wyłącznie zniechęcanie do podjęcia eksperymentów nad ogniwem telekinetycznym, wówczas za jakiś czas, jeśli nikt nie podejmie rozwoju opisywanego tutaj ogniwa, cena ropy naftowej zacznie ponownie rosnąć w górę. Faktycznie też dla każdego innego przełomowego wynalazku na Ziemi daje się również odnaleźć podobne zniechęcające wydarzenia i rzekome "zbiegi okoliczności", które w rzeczywistości dają się interpretować właśnie jako takie eliminowanie bodźców i zniechęcanie do podjęcia prac rozwojowych.
       (7) Nałożenie blokady na upowszechnienie danego wynalazku czy odkrycia. Jeśli na przekór wszystkich powyższych przeszkód, jakiś wynalazek lub odkrycie ciągle zostanie osiągnięte, owo "przekleństwo wynalazców" zaczyna wówczas blokować jego upowszechnianie. Praktycznie to oznacza, że dany wynalazek czy odkrycie napotyka ogromne trudności w swoim upowszechnianiu się po Ziemi, podobne do trudności z jakimi obecnie boryka się moja teoria naukowa zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji, z której to teorii wywodzą się zarówno pomysł, jak i zasada działania opisywanego tutaj ogniwa telekinetycznego mojego wynalazku. Oficjalne publikowanie informacji o danym wynalazku czy odkryciu staje się wówczas niemal niemożliwe. W publikatorach otrzymuje ono niemal wyłącznie negatywne opinie. Itd., itp. Taka właśnie blokada upowszechniania nałożona była kiedyś na pierwsze samoloty zbudowane na Ziemi. Podobną blokadą upowszechniania w chwili obecnej objęte są telekinetyczne urządzenia darmowej energii. Przykładowo, istnieją już aż trzy działające prototypy "telekinetycznych influenzmaschine", których jednym z podzespołów składowych jest właśnie opisane tutaj ogniwo telekinetyczne. (Tj. istnieją już dwa działające prototypy jednotarczowych maszyn zwanych "Testatica", oraz jeden działąjący prototyp dwutarczowej "Thesta-Distatica".) Jednak wszystkie te trzy prototypy tak pilnie potrzebnych ludzkości urządzeń, są trzymane pod kluczem oraz zamknięte dla wejścia do seryjnej produkcji w ziemskich fabrykach. Podobnie stało się też z telekinetyczną grzałką nowozelandzkiego wynalazcy o nazwisku Peter Daysh Davey. (Grzałka ta opisana jest na poświęconej jej totaliztycznej stronie boiler_pl.htm, a także podsumowana w punkcie #E4 odrębnej strony o telekinetycznych urządzeniach darmowej energii). Tyle że blokada produkcji tej nowozelandzkiej grzałki była zasymulowana tak jakby została nałożona przez biurokratów.
* * *
       Opisane powyżej problemy i trudności jakie wszyscy przełomowi wynalazcy i odkrywcy, włączając w to i mnie, zawsze doświadczają ze zrealizowaniem budowy swoich przełomowych urządzeń, opisałem tutaj jako rodzaj przyjacielskiej rady dla tych którzy zdecydują się włączyć kiedyś do wysiłku zbudowania nowych urządzeń. Mianowicie swoje prace powinni oni prowadzić w taki sposób, aby ich działania nie mogły zostać zastopowane przez owo "przekleństwo wynalazców". Dla przykładu, w mojej obecnej sytuacji kiedy moja osoba została już publicznie związana z badaniami jakie prowadzę, ja sam bronię się przed zadziałaniem owego przekleństwa poprzez unikanie utrzymywania w tajemnicy swoich ustaleń oraz przez rzetelne publikowanie wszystkiego co wiem na temat tych urządzeń. W ten sposób ewentualne zadziałanie na mnie tego przekleństwa mijałoby się z celem, ponieważ z jednej strony wcale nie spowodowałoby ono zniszczenia już wypracowanej wiedzy na temat tych urządzeń, z drugiej zaś strony jedynie dodałoby ludziom dalszych dowodów na fakt, że rzeczywiście jakieś "przekleństwo wynalazców" bezpardonowo prześladuje budowniczych tych urządzeń. (Niestety, ja sam też jestem przysłowiowym "Polakiem mądrym po szkodzie". Chociaż już teraz wiem jak mógłbym znacząco pomniejszyć następstwa zadziałania na mnie owego "przekleństwa wynalazców", niestety w moim własnym przypadku jest już za późno na podjęcie wielu z owych środków zapobiegawczych.)
       Oczywiście, metody i zasady z pomocą których można się bronić przed następstwami zadziałania "przekleństwa wynalazców" (a także przed następstwami wynikającej z tego przekleństwa tzw. "wynalazczej impotencji") opisałem już dokładniej na swoich stronach internetowych - ku nauce innych wynalazców. Wyjaśnienie jak urzeczywistniać taką obronę czytelnik znajdzie w punktach #H1 do #H3 totaliztycznej strony internetowej o nazwie eco_cars_pl.htm.


RE: Telekinetyczne ogniwo - rozdziały - tina - 10.02.2021

#B3. Jak każdy może szybko ustalić, czy "generator czystej darmowej energii" albo "silnik perpetuum mobile" reklamowany lub rozgłaszany jakimś opisem (albo filmem, zdjęciem, patentem, itp.) w sposób uniemożliwiający nam fizyczne sprawdzenie prawdy na jego temat, faktycznie jest w stanie generować darmową energię lub ruch wieczysty:

Motto: "Daj głodnemu rybę a nakarmisz go na jeden dzień - naucz głodnego jak łowić ryby a nakarmisz go na całe życie" (Koreańskie przysłowie)

       Urządzenia techniczne jakie w dzisiejszych czasach można nazywać "generatorami czystej darmowej energii" albo "silnikami perpetuum mobile" należą dokładnie do tej samej klasy co wszelkie inne "napędy" opisywane w punktach #J4.1 do #J4.6 (szczególnie w #J4.4) mojej strony o nazwie propulsion_pl.htm oraz definiowane wskazywanymi tam i omawianymi Tablicami Cykliczności i filmami - w tym naszym gratisowym filmem o tytule Napędy Przyszłości. Stąd muszą one spełniać także wszelkie prawa (te faktycznie obowiązujące), regularności i zasady działania jakie spełniają wszystkie inne opisywane tam "napędy" - w tym i te jakie spełniają też silniki, pędniki, oraz "generatory brudnej sprzedawalnej energii", które elity i "oficjalna nauka ateistyczna" pozwoliły ludzkości już zbudować, wdrożyć do masowej produkcji, oraz poopisywać w podręcznikach. (Odnotuj, że ja celowo podkreślam słowo "brudne" w nazwach owych zasilanych w paliwo "napędów" i w nazwie owej "sprzedawalnej energii" jedynie jaką elity i "oficjalna nauka ateistyczna" dotąd pozwalają ludziom generować i jaka reprezentuje negatywną przeciwstawność "czystej darmowej energii" tutaj opisywanej. Wszakże oficjalnie dziś wymuszany sposób wytwarzania tych paliw i energii typowo rozsiewa wyniszczające naturę i ludzi brudy, trucizny, hałasy, niepotrzebne finansowe obciążenia, psychologiczną dewastację, duchowe wypaczanie, itp., jakie już doprowadziły ludzkość i Ziemię do godnego pożałowania stanu, manifestacje którego obecnie widzimy jak rujnują naszą cywilizację.) Niestety, w przeciwieństwie do owych zasilanych w brudne paliwo "napędów" oraz w przeciwieństwie do owych "generatorów brudnej sprzedawalnej energii", jak narazie ludzkość NIE otrzymała niemal żadnych szans aby oficjalnie cokolwiek praktycznego się dowiedzieć o opisywanych tutaj "generatorach czystej darmowej energii" i o "silnikach perpetuum mobile". Stąd narazie często NIE wiemy o nich nawet co stanowi ich "czynnik roboczy" z którego czerpią one napędzającą je energię, jakie precyzyjnie są zasady ich działania, itp. Na szczęście wszystko to już od dawna wyjaśnia moja naukowa Teoria Wszystkiego z 1985 roku (zwana także Koncept Dipolarnej Grawitacji). Teoria ta stwierdza bowiem między innymi, że "generatory czystej darmowej energii" i "silniki perpetuum mobile" są to urządzenia, które czerpią swą energię NIE z fizykalnej "materii", a z "oprogramowania" substancji "przeciw-świata" zwanej "przeciw-materia", drobiny jakiej zawierają w sobie właśnie programy energii, zaś jakich inteligentne oprogramowanie pozwala aby owe "programy energii" można było przesyłać na odległość (transmitować) poprzez drobinki przeciw-materii, kopiować, tworzyć, rozmnażać, deletować, uruchamiać do działania odpowiednimi rozkazami, itp. - po więcej szczegółów na ich temat patrz opisy z punktu #K2 innej mojej strony o nazwie god_istnieje.htm.
       Wyjaśnienie "energii" jako "programu" inteligentnie propagowanego przez "drobiny przeciw-materii" omawiane szerzej we w/w punkcie #K2 strony god_istnieje.htm pozwala na formułowanie prostych symbolicznych modeli albo wzorców tego co napędza "generatory czystej darmowej energii" i "silniki perpetuum mobile". Wzorce te zaś w naszych rozważaniach i opisach pozwalają prosto wyjaśniać nam ich budowę i zasadę działania a stąd i rozumowo, logicznie i technicznie stopniowo dopracowywać szczegóły ich konstrukcji i działania. Szczęśliwie więc, moje zainicjowane opracowaniem naukowej Teorii Wszystkiego z 1985 roku ponad 35-letnie już badania, przemyślenia i popularyzowanie "napędów i generatorów perpetuum mobile" nieprzerwanie działających bez użycia paliwa ani bez potrzeby ich zasilania ludzko generowaną "brudną sprzedawalną energią", już dawno temu pozwoliło znaleźć pierwszy taki właśnie prosty "symboliczny model (albo wzorzec) napędzania tych urządzeń", który stopniowo pozwolił mi (i zapewne pozwoli także innym z nas) stopniowo wypracować wszystko na ich temat. Ten mój "pierwszy", najstarszy i najprostrzy symboliczny model (albo wzorzec) to każdemu znany "wiatr". (Oczywiście, mam też i kolejny, bardziej złożony taki wzorzec i model, jakim jest "program" - jednak ten jest znacznie bardziej skomplikowany.) Jeśli bowiem dobrze się zastanowić, to działanie wszelkich istniejących napędów oraz urządzeń do generowania energii można uprościć do idei iż napędza je któryś z symbolicznych "wiatrów" - jakie opisuję w punkcie #B2 niniejszej strony. Tyle, że w każdym z nich nośnikami energii tego "wiatru" może być coś zupełnie innego, przykładowo może być: temperatura otoczenia, ciśnienie atmosfery, ładunek elektryczny gromadzony w metalowych konstrukcjach (np. w szynach kolejowych), siła przyciągania grawitacyjnego, pole magnetyczne, pole telekinetyczne, fale telepatyczne, itp. Stąd także rozwiązania techniczne jakie będą zamieniały energię tego symbolicznego "wiatru" w np. ruch albo w elektryczność, dla każdego z nich będą nieco odmienne.
       Bazując na powyższych wyjaśnieniach przytoczmy tutaj funkcjonalną definicję "silników perpetuum mobile" i "generatorów czystej darmowej energii" jaką wypracowałem dopiero ja (dr inż. Jan Pająk) jako wynik owych już ponad 35-letnich badań. Ta funkcjonalna definicja okazuje się być wysoce pomocna w stopniowym projektowaniu i realizowaniu dla tych pracujących bez jakiegokolwiek zasilania "napędów" ich: zasad działania, podstawowych składowych, wymagań konstrukcyjnych jakie ich składowe muszą spełniać, itp. (Jak znacząco pomocna ona w praktyce się okazuje, uświadamia to nam podpis pod "Film #B3c" poniżej.) Ta ich funkcjonalna definicja stwierdza co następuje: "generatory czystej darmowej energii" oraz "silniki perpetuum mobile" są to "urządzenia napędowe" które działają poprawnie bez dostarczania im jakiegokolwiek paliwa ani bez potrzeby ich podłączania do np. uprzednio wygenerowanej przez ludzi "brudnej sprzedawalnej energii", zaś których podstawowa funkcja sprowadza się do zamiany jakiegoś symbolicznego i czasami nawet niewyczuwalnego dla ludzi "wiatru" długoterminowo "wiejącego" relatywnie nieprzerwanie, we wybrany ruch oscylujący, cykliczny, lub obrotowy, jaki w swych wahaniach, cyklach, czy obrotach akumuluje energię owego "wiatru" umożliwiając albo jej pobieranie dla celów zaopatrywania ludzi w technicznie wykorzystywalną energię, albo też wizualne demonstrowanie w postaci jakiejś formy ruchu. Proszę tutaj odnotować, że osiąganie sukcesu w budowaniu "generatorów czystej darmowej energii" oraz "silników perpetuum mobile" ta funkcjonalna definicja znacząco zwiększa: (a) ponieważ użyłem w niej właśnie pojęcie "symboliczny wiatr" zamiast konkretnych zjawisk jakie mogą albo wogóle NIE być jeszcze znane naszej cywilizacji (np. tak jak narazie NIE jest znane przez ludzkość "oprogramowanie jakie steruje zachowywaniem się wieczyście ruchliwej przeciw-materii" które ogólnie opisałem w punktach #J4.5 i #J4.6 z mojej strony o nazwie propulsion_pl.htm, zaś pochodzenie i działanie którego to "oprogramowania przeciw-materii" szczegółowiej opisałem w punkcie #K1 z mojej innej strony internetowej o nazwie god_istnieje.htm); lub (b) ponieważ w definicji tej użyłem właśnie pojęcie "symboliczny wiatr" zamiast konkretnych zjawisk jakie wprawdzie mogą być już znane ludzkości, tak jak znana jest telekineza i telepatia, jednak jakie nadal mogą być uparcie nieuznawane i negowanie przez wsteczniczo skorumpowaną instytucję "oficjalnej nauki ateistycznej", lub © ponieważ dzięki użyciu pojęcia "symboliczny wiatr" budowniczowie tych urządzeń będą mieli odwagę poszukiwać i wykorzystywać w nich zjawiska i prawa natury jakie zupełnie jeszcze NIE są nawet możliwe do wyobrażenia sobie przez naszą cywilizację (chociaż np. mogą już być wprogramowane w otaczającą nas rzeczywistość przez naszego wszechwiedzącego i dalekowzrocznie planującego Boga).
       Pamiętać też warto, że podobnie jak dzieje się to z już zbudowanymi "napędami" opisywanymi w punktach #J4.1 do #J4.6 strony propulsion_pl.htm zaś ilustrowanymi naszym półgodzinnym filmem Napędy Przyszłości linkowanym z podpisu pod "Film #B3c" poniżej, dla każdego odmiennego rodzaju takiego "symbolicznego wiatru" także daje się budować "generatory darmowej energii" i "silniki perpetuum mobile" jakie mogą (a z postępem naszej wiedzy - z całą pewnością będą) należały do jednej z aż trzech generacji możliwych do zbudowania dla każdego danego rodzaju "wiatru". W każdej też z tych trzech generacji źródłem energii przekazywanej do tych urządzeń będą następujące (odmienne) cechy danego "wiatru":
(I) W pierwszej z tych trzech generacji ów "wiatr" przekazuje danemu urządzeniu energię napędzającą zawartą w (i) sile jego naporu na elementy tego urządzenia. Ponieważ jednak taka siła naporu typowo ma niewielką energię, bazujące na niej urządzenia typowo są w stanie z ledwością pokonywać tarcie. Stąd ich przydatność polega głównie na ilustrowaniu iż wbrew kłamliwym twierdzeniom "oficjalnej nauki ateistycznej" generowanie "wieczystego ruchu" jest jednak możliwe. W dzisiejszych więc czasach są one głównie przydatne do wizualnego intrygowania widzów i stąd do przyciągania całych tłumów ciekawskich do miejsc pokazujących dane "perpetuum mobile" - np. patrz eksponat maszyny pokazywanej obecnie w korytarzu "Muzeum Techniki z Wiednia" zaś zilustrowany np. filmem o adresie https://www.youtube.com/watch?v=JeUSlT0CIRU.
(II) Jednak w drugiej z tych trzech generacji ów "wiatr" przekazuje danemu urządzeniu energię napędzającą zawartą zarówno w (i) sile jego naporu na elementy tego urządzenia, jak i w (ii) przenoszonej przez siebie inercji (np. w przypadku gdy "wiatrem" są pola magnetyczne, wówczas energii wyzwalanej także tzw. "Efektem Telekinetycznym" - tak jak to czyni opisywana na niniejszej stronie "bateria telekinetyczna" mojego wynalazku). Stąd ta druga generacja opisywanych tu urządzeń przechwytuje z symbolicznego "wiatru" już wystarczająco dużo energii aby móc efektywnie generować użyteczną dla ludzi "czystą darmową energię".
(III) Natomiast w trzeciej z tych trzech generacji ów "wiatr" przekazuje danemu urządzeniu energię napędzającą zawartą zarówno w (i) sile jego naporu i w (ii) posiadanej inercji, jak i w jego (iii) energii wewnętrznej. W wielu zaś "wiatrach" nadal nieuznawanych przez naszą "oficjalną naukę ateistyczną" zawarte są ogromne ilości takiej energii wewnętrznej. Przykładowo, w "hałasie telepatycznym" zarezonowanym dotychczas w skorupie i w atmosferze naszej planety przez wszystkie dotychczasowe eksplozje bomb nuklearnych i przez rozbicia atomów w reaktorach nuklearnych, zawarty jest spory procent energii tych eksplozji i rozbić atomów. Energię zaś tego "hałasu telepatycznego" daje się koncentrować i transformować na użyteczną formę np. w punktach ogniskowych piramid. Ogrom tej energii też już obecnie staje się wyraźnie widoczny po zniszczeniach jakie akumulacja tej wewnętrznej energii ekscytującego wszystko "hałasu telepatycznego" obecnie wyczynia z naszym klimatem, oceanami, ludzkimi emocjami obecnej epoki neo-średniowiecza, z wulkaniczną stabilnością skorupy naszej planety, itp. - patrz nasz 34 minutowy polskojęzyczny film "Zagłada Ludzkości 2030" dostępny z adresu https://www.youtube.com/watch?v=o06UvHgahr8. Stąd opisywane w moich publikacjach telepatyczne urządzenia darmowej energii zdolne odzyskać tę energię wewnętrzną z hałasu telepatycznego byłyby w stanie dostarczać ludzkości ilości energii zaspokajającej jej potrzeby przez setki a nawet tysiące lat - NIE wspominając już iż "uzdrawiałyby" one i stabilizowały życiodajność naszej planety nuklearnie zniszczoną z powodu ignorancji "luminarzy" starej "oficjalnej nauki ateistycznej" i zwodzonych twierdzeniami owej nauki polityków.
       Ja mam (niestety wysoce bolesny) honor być pierwszym zawodowym naukowcem w świecie, który (1) poddawał już zbudowane na Ziemi "silniki perpetuum mobile" oraz "generatory czystej darmowej energii" obiektywnym i gruntownym analizom teoretycznym i technicznym aby powykrywać zjawiska i prawa rządzące ich działaniem, który (2) opracował pierwszą na świecie i nadal jedyną naukową Teorię Wszystkiego z 1985 roku wyjaśniającą, między innymi, że Bóg inteligentnie, celowo i dalekowzrocznie wszyfrował w stworzone przez siebie prawa i zjawiska naszego świata fizycznego możliwość budowania "silników perpetuum mobile" oraz "generatorów czystej darmowej energii" - jakie bez takiego inteligentnego i celowego wszyfrowania NIE byłyby w stanie zadziałać np. tylko dzięki "ewolucyjnym przypadkom" wmawianym nam przez skorumpowaną "oficjalną naukę ateistyczną" (odnotuj tu, że aby omijać silną blokadę sekretnie nałożoną na tę naukową Teorię Wszystkiego z 1985 roku przez skorumpowaną "oficjalną naukę ateistyczną" i przez jej kolaborantów, teoria ta jest upowszechniana też pod swą inną nazwą Koncept Dipolarnej Grawitacji), oraz który (3) przez już około 35 lat uparcie publikował na wszelkie dostępne mu sposoby podpierane licznymi dowodami empirycznymi oraz uzasadnieniami teoretycznymi upewnienia dla zainteresowanych eksperymentatorów, że "silniki perpetuum mobile" oraz "generatory czystej darmowej energii" dają się zbudować zaś po zbudowania będą poprawnie działały - demaskując tym kłamliwość zaprzeczających i zniechęcających do prawdy i do generowania postępu twierdzeń starej monopolistycznej "oficjalnej nauki ateistycznej" i jej zaczerpniętych z sufitu "praw termodynamiki", a jednocześnie narażając się tym na nieustające szykany, usuwanie z pracy, blokady publikowania swych odkryć w literaturze naukowej oraz oficjalnych środkach przekazu, itp. Ponadto mam także już faktyczny honor osobistego stania się wynalazcą aż kilku z tych zakazywanych przez naukę i przez zachłanne elity "generatorów czystej darmowej energii" i "silników perpetuum mobile" - przykładowo wynalazcą "baterii telekinetycznej" opisywanej na niniejszej stronie, jaka wnosi potencjał uratowania naszej cywilizacji przed szybko zbliżającą się "śmiercią energetyczną".
       Jako zawodowy naukowiec z aż takim dorobkiem i jednocześnie mogący wylegitymować się aż czterokrotnym byciem powołanym na uniwersyteckie profesury (tj. na dwie profesury w Inżynierii Mechanicznej i dwie w Naukach Komputerowych, wszystkie zaś za wyniki badań tematów zupełnie odmiennych niż tutaj opisane - co jednak NIE zaprzecza moich zdolności do twórczego myślenia i do identyfikowania dobrze ukrytej prawdy), relatywnie często jestem proszony o udzielenie opinii lub o odpowiedzenie na pytanie: czy jakieś konkretne urządzenie pokazywane w internecie, opisane patentem, itp., faktycznie jest zdolne do generowania "darmowej energii" lub do samo-wytwarzania "wieczystego ruchu"? Niestety, będąc nieustająco zmuszany przez oficjalną dezaprobatę badanej tematyki do samotnego prowadzenia swych prac bez otrzymywania jakiegokolwiek oficjalnego wsparcia finansowego ani nawet poparcia moralnego, a na dodatek często będąc szykanowanym przez najróżniejsze indywidua jakie lubują się w zakładaniu pułapek lub w wyżywaniu jak w owym starym przysłowiu "na powalone drzewo wszystkie kozy skaczą", ja NIE mam czasu, energii ani obowiązku abym odpowiadał na wszystkie emaile jakie otrzymuję - o czym zresztą staram się ostrzegać piszące do mnie osoby (np. patrz punkt #L3 na autobiograficznej stronie internetowej o nazwie pajak_jan.htm - podający moje adresy emailowe). Dlatego zgodnie z mottem niniejszego punktu #B3, aby ciągle dopomagać majsterkowiczom usiłującym zbudować dla siebie jakikolwiek "generator czystej darmowej energii" lub "silnik perpetuum mobile", a także aby dopomóc naszej cywilizacji w uniknięciu szybko zbliżającej się samozagłady powodowanej eskalowaniem zatrucia środowiska wyziewami z generatorów "brudnej sprzedawalnej energii" (patrz nasz darmowy film o tytule Napędy Przyszłości), postanowiłem przygotować niniejszy punkt #B3. W punkcie tym wskażę wynikające z moich badań tak potrzebne eksperymentalnym budowniczym "generatorów czystej darmowej energii" i "silników perpetuum mobile" wsparcie w takich sprawach jak: (a) potwierdzanie prawdy - tam gdzie prawda faktycznie jest podawana, oraz (b) wykrywanie ewentualnych oszustw - tam gdzie oszukiwanie lub kłamanie ma miejsce, na temat czy dane urządzenie faktycznie działa (lub będzie działało) jako "generator czystej darmowej energii" lub jako silnik "perpetuum mobile" - czy też raczej jest jedynie czyimś oszustwem aby zyskać sławę lub łatwiej wyłudzić pieniądze? Na bazie bowiem swoich długoletnich badań "generatorów czystej darmowej energii" oraz "silników perpetuum mobile", a także na bazie przemyśleń swych własnych wynalazków takich urządzeń, odkryłem, że istnieje łatwy sposób ustalenia czy dane urządzenie ma prawo działać jako taki generator albo silnik. Aby bowiem dowolne urządzenie mogło działać jako "generator czystej darmowej energii" albo jako "silnik perpetuum mobile" w jego budowę i zasadę działania muszą być włączone co najmniej składowe jakie opiszę poniżej.
       Opisane powyżej moje badania i generalne wnioski jakie z badań tych wyniknęły, ujawniają że najłatwiejszy sposób ustalenia prawdy lub kłamliwości czyjegoś twierdzenia na omawiany tu temat, polega na sprawdzeniu czy analizowane urządzenie zawiera i używa wszystkie składowe jakie są absolutnie niezbędne aby realizowało ono przytoczoną powyżej funkcjonalną definicję "generatorów czystej darmowej energii" oraz "silników perpetuum mobile" - jaką to definicję wypracowałem w efekcie swych ponad 35-letnich badań. Aby zaś móc z powodzeniem spełniać tę funkcjonalną definicję, wymóg działania wszelkich takich urządzeń musi obejmować aktywnie występujące w nich i działające co najmniej następujące składowe:
(1) Symboliczny "wiatr" z jakiego będą one czerpały energię która je napędza. W niektórych urządzeniach ów "wiatr" może albo być wytwarzany np. przez jakieś podzespoły składowe wbudowane w dane urządzenie (np. przez magnesy jeśli "wiatrem" tym jest pole magnetyczne) - co wówczas uczyni te urządzenia podobnymi do np. lokomotywy lub do silnika parowego. Jednak "wiatr" ten może też być wychwytywany z otoczenia, tak przykładowo jak ścianki piramid wychwytują odbijające się od nich i koncentrujące w ich punkcie ogniskowym "fale telepatyczne", lub jak "Koło Bhaskara" opisane poniżej pod "Film #B3c" wychwytuje symboliczny "wiatr" nieustającego bycia przyciąganym przez wektory sił grawitacyjnych. W przypadku przechwytywania zewnętrznego "wiatru" dane urządzenia stają się podobne do wiatraków lub żaglowców. Budującemu lub oceniającemu dany "generator czystej darmowej energii" lub "silnik perpetuum mobile" wysoce dopomoże zdawanie też sobie sprawy jaki "wiatr" faktycznie przekazuje swoją energię temu urządzeniu. Ułatwia to bowiem wywnioskowanie wymogów i zasad działania dla pozostałych składowych jego urządzenia. W omawianym tutaj "ogniwie telekinetycznym" owym symbolicznym "wiatrem" jest pole magnetyczne, zaś wytwornikiem tego "wiatru" są dwa magnesy umieszczone zamiast rdzeni w każdym z dwóch "induktorków telekinetycznych (I1) i (I2)" omawianych w punkcie #E1.1 poniżej, zaś zilustrowanych na "Rys. #C1" niniejszej strony.
(2) Składowa (I1, I2) urządzenia jaka przechwytuje energię zawartą we "wietrze" wytwarzanym albo przez samo to urządzenie, albo też owiewającym je z zewnętrznego źródła - czyli składowa przekierowująca tę energię z "symbolicznego wiatru" do podzespołów urządzenia. Ta przechwytująca składowa zawsze przyjmuje formę jakiegoś podzespołu urządzenia jakie wyzwala określone zjawisko, które jedną lub kilka cech eksploatowanego rodzaju symbolicznego "wiatru" zamienia w technicznie wykorzystywalne zachowywanie się tego podzespołu. Przykładowo, w opisywanym na tej stronie "telekinetycznym ogniwie", podzespołem ogniwa przechwytującym energię pola magnetycznego są dwie cewki "induktorków telekinetycznych (I1) i (I2)" omawianych w punkcie #E1.1 poniżej. Cewki te przyspieszają i opóźniają penetrujące je pole magnetyczne pochodzące z umieszczonych w ich centrum magnesów, wyzwalając tym przyspieszanym i opóźnianym polem magnetycznym zjawisko "Efektu Telekinetycznego" jaki napędza ruchy elektronów zawartych w metalu owych cewek. Z kolei te ruchy elektronów formują prąd elektryczny jaki w owym ogniwie stanowi użyteczne dla ludzi źródło energii elektrycznej. W "generatorach czystej darmowej energii" lub w "silnikach perpetuum mobile" innych rodzajów niż opisywane na tej stronie "Ogniwo Telekinetyczne" takim mechanizmem przechwytującym jaki przejmuje energię z "wiatru" wytworzonego przez nie same lub przechwytuje energię z wiatru napływającego do niech z otoczenia, może być cokolwiek co jest w stanie przejąć siłowy "napór", albo inercję, albo też energię wewnętrzną któregokolwiek z "wiatrów" jakie tylko istnieją w świecie fizycznym, tj. NIE tylko wiatrów jakie już opisałem w punkcie #B2 powyżej na tej stronie, oraz w publikacjach do jakich z owego #B2 linkuję czytelnika, ale także wiatrów o istnieniu jakich narazie wie jedynie Bóg, który je stworzył. Może więc to być coś co wytwarza lub przejmuje siłę grawitacji lub siłę pola magnetycznego, albo obroty Ziemi, albo hałas telepatyczny (koncentrowany np. przez powłokę piramidy), albo efekt telekinetyczny, albo fale elektromagnetyczne (np. antena), itp.
(3) Podtrzymywacz R ruchu oscylującego, lub realizator cyklicznie obrotowego ruchu jaki jest stale utrzymywany w danym urządzeniu technicznym, aby mógł gromadzić w sobie energię przejętą od symbolicznego "wiatru". Energia zawarta w symbolicznym "wietrze" opisanym powyżej, nigdy NIE może być przejęta cała naraz, a musi być przejmowana z niego stopniowo, porcja po porcji. To zaś oznacza iż konstrukcja danego "generatora czystej darmowej energii" lub "silnika perpetuum mobile" musi obejmować także coś, co będzie sumowało i gromadziło w sobie (akumulowało) stopniowo przejmowane z owego wiatru porcje energii. Aby zaś owo coś NIE musiało mieć zbyt dużych rozmiarów, najkorzystniejszym praktycznie do owego gromadzenia (akumulowania) niewielkich porcji energii są albo ruchy oscylacyjne (np. jakieś drgania, fale, wahania, itp.), albo ruchy cyklicznie obrotowe (np. inercja obrotów koła zamachowego). Wymóg więc posiadania przez każdy "generator czystej darmowej energii" lub "silnik perpetuum mobile" takiej stabilnej składowej zdolnej sumować i gromadzić (akumulować) w sobie przejmowane z "wiatru" porcje energii, praktycznie oznacza, że na urządzenia te zawsze musi się też składać albo jakiś elektryczny lub elektroniczny obwód drgający, albo wahadło, albo obracające się koło, itp. W omawianym tutaj "ogniwie telekinetycznym" taką składową sumującą w sobie (tj. akumulującą) energię przechwyconą z "wiatru", jest "Rezonator "R" opisywany w punkcie #E1.3 poniżej.
(4) Inicjator Q (rozrusznik) rotacji, oscylacji, wahań, drgań, itp., składowej sumującej i akumulującej przechwtywaną od "wiatru" energię. "Rezonator R" opisywany w poprzednim paragrafie (3) sam NIE wytwarza (rozrusza) ruchu oscylującego czy obrotowego, a jedynie podtrzymuje jego istnienie i dodaje do niego nowe porcje energii. Stąd każdy "generator czystej darmowej energii" lub "silnik perpetuum mobile" musi posiadać też coś co inicjuje jego rotacje, oscylacje, wahania, drgania, itp. W omawianym na tej stronie "ogniwie telekinetycznym" jest nim "pulser (Q)" opisywany w punkcie #E1.2 poniżej. W innych urządzeniach może to być kryształ kwarcowy lub inny kryształ jakoś zainicjowany do drgania, albo źródło pulsujących impulsów elektrycznych, albo napędzone czymś wahadło, czasami nawet ręczne zakręcenie kołem zamachowym, itp. W sporej proporcji takich urządzeń jakie wykorzystują "wiatr" wykazujący się "porywami", "wibracjami", zmiennością, itp., najlepszym takim inicjatorem (rozrusznikiem) jest "przeciwsobnik T" opisywany w następnym paragrafie (5) i także obowiązkowo obecny w każdym urządzeniu działającym na zasadach "permetuum mobile". W takim przypadku ów "przeciwsobnik T" wypełnia jednocześnie aż dwie funkcje (podobnie jak "telekinetyczne induktorki (I1) i (I2)" w mojej "baterii telekinetycznej") - dodatkowo bowiem działa jako "pulser Q", umożliwiając między innymi, powtarzalne samozastartowanie działania danego urządzenia.
(5) Tzw. "przeciwsobnik T" - pokazany i opisany w punkcie #E1.4 niniejszej strony. Ta składowa (podzespół) jest najistotniejsza, zaś we wszelkich fałszerstwach "generatorów czystej darmowej energii" lub "silników perpetuum mobile" chronicznie jej brakuje. Stąd brak "przeciwsobnika" pozwala na łatwe identyfikowanie fałszerstw - podobnie jak np. odbieganie kształtu UFO na czyimś rzekomym zdjęciu UFO od kształtów inżyniersko wypracowanych dla moich Magnokraftów umożliwia natychmiastowe identyfikowanie zdjęć UFO fabrykowanych przez oszustów. Wszakże ani oszuści, ani gro budowniczych jacy NIE zadbali aby poczytać sobie moje opracowania, NIE mają pojęcia o absolutnej niezbędności "przeciwsobnika" dla zadziałania każdego "generatora czystej darmowej energii" lub "silnika perpetuum mobile". Generalnie funkcja "przeciwsobnika T" sprowadza się do nadania co najmniej "drugiego stopnia swobody" dowolnym drganiom lub ruchowi obrotowemu, jakie dane urządzenie używa do sumowania (akumulowania) energii przejmowanej z "wiatru". Okazuje się bowiem, że drgania lub ruchy obrotowe o jednym stopniu swobody NIE są w stanie wygenerować "darmowej energii" ani "wieczystego ruchu". Najlepsze wyjaśnienie "dlaczego" takie generowanie jest niemożliwe dostarcza nam przykład zamiany siły mechanicznej jednostajnego wiatru np. w drgania huśtawki lub w drgania źdźbła trawy owiewanej jednostajnym wiatrem. Jeśli bowiem dana huśtawka cechuje się tylko jednym stopniem swobody, tj. może sztywno oscylować na tylko jeden sposób ponieważ jej siedzenie jest zawieszone na usztywnionych prętach, lub jeśli tylko jeden stopień swobody ma dane źdźbło trawy, wówczas jednostajny wiatr tylko je odchyli lub ugnie, ale NIE będzie w stanie pobudzić ich do coraz intensywniejszych wahań. Jeśli jednak mają one wbudowane w siebie jakieś elementy (np. elastyczne powrozy na jakich zawieszone jest siedzenie huśtawki, lub śmigłokształtne źdźbło trawy - jakie pozwalają np. na ich oscylowania w co najmniej aż dwóch płaszczyznach jednocześnie) wówczas jednostajny i nawet bardzo słaby wiatr jest w stanie pobudzać je do wahań, siła i energia jakich z czasem będzie się zwiększała dzięki zdolności wahań do akumulowania energii. Najlepszym przykładem ilustrującym działanie takich mechanicznych "przeciwsobników" są dwa angielskojęzyczne widea jakie znalazłem w internecie i pokazuję poniżej jako "Film #B3a" i "Film #B3b". Oba te filmy pokazują rzekome "duchy" huśtające się na dziecięcych huśtawkach. W rzeczywistości bowiem huśtawki jakie same się huśtały w nawet niemal niewyczuwalnym jednostajnym wietrze, czyniły tak ponieważ sznury na jakich były one pozawieszane dawały ich wahaniom aż "dwa stopnie swobody" zaś same kształty i konstrukcja siedzeń tych huśtawek w połączeniu z kierunkiem wiatru działały właśnie jako omawiane tu "przeciwsobniki" niezbędne do zamiany stałego nacisku wiatru na oscylacje, lub wice wersa. Proszę więc oglądnąć te dwa filmy z YouTube jakie przytaczam poniżej, a także trzeci film jaki jest naszego własnego wykonania. Wszystkie one w czerwcu 2020 roku były dostępne gratisowo dla każdego z zainteresowanych. Wszystkie też doskonale ilustrują jak "przeciwsobniki" powodują samozaindukowania się działania zaopatrzonych w nie urządzeń pod wpływem stałego nacisku działającego na nie jednostajnego "wiatru".
       Powinienem tutaj dodać, że urządzenia jakie ja tu nazywam "przeciwsobnikami" są znane naszej cywilizacji już od bardzo dawna. Przykładowo, zawierały je wszystkie dawne lokomotywy parowe, w których jednostajne ciśnienie pary zamieniały one w oscylacje ich tłoków jakie następnie napędzały obroty ich kół. Podobnie zawiera go też praktycznie każdy zegar, w jakim napór jednostajnego napięcia zasilającej go w energię baterii, sprężyny lub ciężarka, jest zamieniany w oscylacje mechanizmu precyzyjnie odmierzającego czas. To dzięki takiemu "przeciwsobnikowi", bez potrzeby ręcznego nakręcania przez ludzi działa bez przerwy już przez niemal 160 lat mechaniczny zegar nazywany Zegar Beverly (po angielsku "Beverly Clock") - jaki jest napędzany "urządzeniem czystej darmowej energii" zwanym Puszka Vidiego - która powtarzalnie go samo-nakręca za pośrednictwem wbudowanego w niego "przeciwsobnika" począwszy od chwili jego zbudowania w 1864 roku. (Ciekawe, że po "obudzeniu" się świata w 2017 roku na fakt istnienia wielu już zbudowanych i już działających "generatorów czystej darmowej energii" i "silników perpetuum mobile", Uniwersytet Otago z Dunedin, NZ, w którym ów "Zegar Beverly" się znajduje, nagle na ochotnika zaczął się chwalić poprzez Google, że go posiada - jednak kiedy w latach 1988 do 1990 ja wykładałem na owym uniwersytecie i NIE ukrywałem przed jego władzami iż prowadzę badania nastawione na podjęcie przemysłowej budowy na Ziemi "urządzeń darmowej energii", władze tego uniwersytetu NIE tylko odmówiły mi prawa do wygłaszania na międzynarodowych konferencjach referatów jakie prezentowały wyniki tamtych moich badań już wówczas istniejących urządzeń "darmowej energii", ale potem wyrzuciły mnie nawet z pracy daniem mi "propozycji NIE do odrzucenia" - ponieważ uważały wówczas (jak mi to prywatnie zakomunikowano) iż moje badania "przynoszą hańbę ich uczelni", zaś jakby tego było jeszcze za mało, po wyrzuceniu mnie z pracy nastąpiły zdarzenia jakie zdawały się implikować, że przypięto też do mnie to co po polsku nazywane jest wilczym biletem, który spowodował iż NIE mogłem już znaleźć w NZ żadnej innej pracy i zmuszony zostałem aby "za chlebem" zacząć swą wieloletnią tułaczkę po świecie.) To właśnie z uwagi na istotność funkcji wypełnianych przez "przeciwsobniki" w "generatorach czystej darmowej energii" oraz "silnikach perpetuum mobile", opisałem je szczegółowiej w aż całym szeregu swych opracowań - przykładowo są one opisane w podrozdziałach N2.5 i N2.6.2 z tomu 5 monografii [1/3], zaś powtórzone w podrozdziałach N2.5 i N2.6.2 z tomu 11 swej monografii [1/4].
(6) Jeśli dane urządzenie ma spełniać funkcję "generatora czystej darmowej energii", wówczas na przekór iż NIE pobiera ono paliwa ani NIE jest podłączone do żadnego źródła generowanej przez ludzi "brudnej sprzedawalnej energii", ciągle musi ono "opcjonalnie" posiadać także składową odbiorczą z jakiej użytkownik pobiera generowaną przez nie "czystą darmową energię". Składowa ta jednak NIE wystąpi w niektórych "silnikach perpetuum mobile" jakie służą wizualnemu udokumentowaniu iż budowa i działanie takich urządzeń są jednak możliwe - np. patrz eksponat z korytarza "Muzeum Techniki z Wiednia", do wideo którego już linkowałem powyżej. Owa "opcjonalna" ich składowa jest najłatwiejsza do rozpoznania, bowiem zwykle jest nią np. gniazdko czy transformator dla poboru elektryczności, sprzęgło czy "szajba" dla odbioru energii mechanicznej, itp.
       Po poznaniu funkcji i współdziałania wymienionych powyżej składowych, jakich występowanie jest absolutnie niezbędne w każdym "generatorze czystej darmowej energii" oraz w każdym "silniku perpetuum mobile", czytelnik z łatwością sam może sobie oceniać dowolny patent, opis, wideo, itp., o jakich ktoś twierdzi iż reprezentują one urządzenie generujące darmową energię albo wieczysty ruch. Wystarczy bowiem wówczas jedynie sprawdzić, czy w danym urządzeniu są obecne funkcjonalne odpowiedniki wszystkich powyższych składowych. Przy bowiem braku obecności w danym urządzeniu choćby tylko jednego z nich, generowanie darmowej energii, albo wieczystego ruchu, stają się niemożliwe. Oczywiście, dla dokonywania takiej oceny potrzebna jest też jakaś tam minimalna wiedza techniczna i naukowa. Wszakże w wielu urządzeniach, jeden ich podzespół może reprezentować dwie, lub nawet więcej powyższych składowych - tak jak np. ma się to z "telekinetycznymi induktorkami (I1) i (I2)" w opisywanej na tej stronie "telekinetycznej baterii". Jednak niezbędna wiedza jest na poziomie szkoły średniej lub zawodowego zdrowego rozsądku wielu majsterkowiczów, stąd większość czytelników zapewne już nią dysponuje.
* * *
Czuję się też w obowiązku, aby powyższe informacje uzupełnić dodatkowo kilkoma ogromnie istotnymi prawdami życiowymi jakie na przekór pozostawania nieznanymi przez większość ludzi bezpośrednio wiążą się z tym co tu opisuję - zaś dodatkowa wiedza o jakich jest linkowana z #B strony skorowidz.htm hasłami używanymi poniżej (np. hasłami: kłamstwa, dowód, przekleństwo wynalazców, energia, pieniądze, itp.). Wyjaśnione w punktach prawdy te stwierdzają co następuje:
(1') Każdy działający "generator czystej darmowej energii" oraz każdy "silnik perpetuum mobile" jest empirycznym dowodem, że Bóg istnieje, doskonale uzupełniającym i poszerzającym naukowo niepodważalny dowód na istnienie Boga jaki opracowałem z użyciem metody logiki matematycznej i jaki zaprezentowałem w punkcie #G2 strony god_proof_pl.htmWyjaśnienie "dlaczego" każde z tych urządzeń faktycznie stanowi też empiryczny dowód na istnienie Boga zawarłem w punkcie #D3 swej strony o nazwie god_proof_pl.htm oraz we wpisie #294 do blogów totalizmu. Wspólnie więc z innym empirycznym dowodem na istnienie Boga, jakim jest istnienie niemożliwego do powstania w wyniku przypadkowej ewolucji zjawiska szczęśliwości zapracowanej nirwany, a jakiego dowodowe znaczenie opisałem w (L) z punktu #A3 strony partia_totalizmu.htm oraz z wpisu #320 do blogów totalizmu, oba te dowody dostarczają każdemu zainteresowanemu w poznaniu prawdy o Bogu możliwość eksperymentalnego upewnienia się, że na przekór kłamstw upowszechnianych przez "oficjalną naukę ateistyczną", Bóg jednak istnieje. Wszakże jeśli czyjś intelekt lub światopogląd NIE jest w stanie zaakceptować niepodważalnego dowodu naukowego na istnienie Boga jaki zaprezentowałem w punkcie #G2 strony god_proof_pl.htm, ciągle taki ktoś ma możność albo osobistego zbudowania dla siebie urządzenia "perpetuum mobile", albo też wykonywaniem tzw. "pracy moralnej" wypracowania dla siebie szczęśliwości nirwany. W ten zaś sposób, ma szansę "ocknięcia się" z obłędu w jaki wprowadziła ludzkość stara "oficjalna nauka ateistyczna" i uratowania się od podążania po szerokiej drodze zła opisywanej w wersetach 7:13-14 z bibilijnej "Ewangelii według św. Mateusza" - wszakże o drodze tej Biblia ostrzega, że biada tym, którzy na tę drogę wiodącą do zguby się skierują.
(2') Każdy działający "generator czystej darmowej energii" oraz każdy "silnik perpetuum mobile" jest też empirycznym dowodem, że energia jest darem Boga na jaki zachłannym elitom NIE wolno nakładać cen, opłat, ani podatków, a stąd podobnie jak "powietrze" i "woda" (zaś po osiągnięciu przez naszą cywilizację moralnej dojrzałości i stąd po wyeliminowaniu przez nią z użycia "pieniędzy" - również jak "chleb powszedni") "czysta energia" generowana przez opisywane tu urządzenia powinna za darmo być dostępna dla każdego mieszkańca Ziemi - tak jak ilustruje to i wyjaśnia nasz półgodzinny film o tytule Napędy Przyszłości dostępny pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=lBVQfl2bbtI. Jeśli zaś elity jakiegoś kraju będą się upierały przy pobieraniu opłat lub podatków za "czystą darmową energię", wówczas ludność danego kraju powinna w nim rozważyć demokratyczne zastąpienie "pieniędzy" przez "szczęśliwość nirwany" - tak jak pozwala na to zaprojektowany przez Boga "ustrój nirwany" opisywany w punktach #A1 do #A4 z mojej strony internetowej o nazwie partia_totalizmu.htm oraz z wpisu #320 do blogów totalizmu. Zastąpienie to wyeliminuje bowiem wszelkie opłaty i podatki, oraz usunie z Ziemi "pieniądze" które są pierwotnym źródłem wszelkiego zła. Pieniądze indukują wszakże niezliczone rodzaje zła poprzez sam fakt wywyższania małej grupy bogatych ludzi kosztem eksploatowania i spychania w dół całej reszty ludzkości - będąc w ten sposób przeciwstawieństwem "szczęśliwości nirwany" jaka po poprawnym wdrożeniu "ustroju nirwany" umożliwi harmonijne doskonalenie i podnoszenie dobrobytu wszystkich mieszkańców Ziemi naraz. W przypadku zaś gdyby ludzkość lub jakiś kraj zdołały "ustrój nirwany" wdrożyć jeszcze przed nadejściem zwrotu karmy za zniszczenia jakie ludzka zachłanność na "pieniądze" już spowodowała w naturze, a jakie opisałem na stronie o nazwie 2030.htm zaś z moim przyjacielem pokazaliśmy na filmie o tytule Zagłada Ludzkości 2030, wówczas mógłbym gwarantować iż "ustrój nirwany" uratowałby wtedy ludzkość lub ów kraj przed szybko nadchodzącym Wielkim Oczyszczaniem Ziemi. Wszakże wdrożenie "ustroju nirwany" byłoby nieporównanie doskonalszym sposobem okazania Bogu naszej pokuty, posłuszeństwa, zaufania i poparcia dla Jego woli i metod, od opisywanych w wersetach 3:4-10 z bibilijnej "Księgi Jonasza" działań mieszkańców Niniwa jakie spowodowały odwołanie zamierzonej dla nich kary Boga.
(3') Każdy działający "generator czystej darmowej energii" oraz każdy "silnik perpetuum mobile" jest też empirycznym dowodem, że stara oficjalna nauka ateistyczna już dawno temu osiągnęła 100% poziom korupcji - co powoduje, że obecnie nauka ta służy już celowi jaki jest przeciwstawny do celu dla osiągania jakiego oryginalnie była ona ustanowiona (tj. służy wyhamowaniu prawdy i postępu zamiast ich wypracowywaniu) - co wyjaśniam dokładniej m.in. w punkcie #E3 swej strony internetowej o nazwie pajak_dla_prezydentury_2020.htm. Dlatego coraz pilniejsze dla naszej cywilizacji staje się formalne ustanowienie konkurencji w formie nowej "nauki totaliztycznej" jaka nieustająco "patrzyłaby na ręce" tej skorumpowanej starej "oficjalnej nauki ateistycznej" i korygowała jej kłamstwa oraz popełniane błędy - tak jak opisałem to szerzej, między innymi, w punkcie #C6 swej strony internetowej o nazwie telekinetyka.htm. Ponadto, coraz pilniejsze się też staje włączenie do programów nauczania w szkołach średnich i w uczelniach co najmniej lekcji o naukowej Teorii Wszystkiego z 1985 roku (zwanej też Koncept Dipolarnej Grawitacji), oraz o podstawowych prawach poodkrywanych przez obecnie najmoralniejszą nowoczesną filozofię świata zwaną filozofią totalizmu (tj. przez "totalizm" pisany z literą "z", aby odróżniać go od filozofii zwanej "totalitarianism" przez niektórych błędnie nazywanej "totalism" - tyle że typowo pisany przez literę "s"). Poznanie bowiem wiedzy i prawd oferowanych przez te dwa najnowsze obszary dorobku ludzkości (tj. przez Koncept Dipolarnej Grawitacji i filozofię totalizmu) przywróci ludziom balans zachwiany kłamstwami coraz bardziej skorumpowanych elit i oficjalnej nauki ateistycznej.
(4') Każdy działający "generator czystej darmowej energii" oraz każdy "silnik perpetuum mobile" jest też narzędziem i sposobem wiodącym do osiągnięcia nauczających ludzi celów obecnej epoki "neo-średniowiecza" rozpoczętej w dniu 2001/9/11. Cele zaś nauczającej ludzi epoki "neo-średniowiecza" obejmują, między innymi, gromadzenie zarówno przez indywidualnych ludzi, jak i przez całą naszą cywilizację, empirycznych doświadczeń historycznie dokumentujących jakie są powody, mechanizmy, sposoby, narzędzia, przebiegi, objawy, następstwa, itp., eksploatacji i rabunku jednych ludzi, przez albo innych ludzi albo też przez ludzko-podobne istoty. W tym celu epoka "neo-średniowiecza" demonstruje coraz jawniejsze przykłady eksploatacji zwykłych ludzi przez rządzące nimi elity, a także eksploatacji całej ludzkości przez jej skrytych prześladowców jacy obecnie nadal sprawują władzę nad ludzkością zgodnie z tym co w Biblii ujawniają np. wersety: 4:6 z "Łukasza", 12:31 z "Jana", 4:4 z "2 Koryntian", 5:19 z "1 Jana", itp.; zaś co w świeckiej literaturze ujawniają nam opisy z książek zacytowanych np. w © z punktu #J4 mojej strony o nazwie hurricane_pl.htm i ze wpisu #322 do blogów totalizmu, a dokładniej wyjaśnianych np. w punkcie #A3.4 z innej mojej strony o nazwie partia_totalizmu.htm. W miarę też jak ludzka wiedza o owej eksploatacji będzie rosła, zaś metody bronienia się przed nią staną się coraz doskonalsze i powszechniejsze, strona eksploatująca będzie używała coraz potężniejszych narzędzi nacisku, czyli już NIE tylko "pieniędzy", ale także policji, wojska, czołgów, prawodawstwa, więzień, "przekleństwa wynalazców", a nawet likwidowania wynalazców. Ponieważ zaś "generatory czystej darmowej energii" oraz "silniki perpetuum mobile" z czasem staną się narzędziami "samowystarczalności" a tym samym i obrony przed tą eksploatacją, wynalazcy tych urządzeń kierujących indywidualnych ludzi na drogę prawdy i dobra, zaczną coraz usilniej doznawać losów ilustrowanych przykładowo filmem https://www.youtube.com/watch?v=cqJ3fvdDMfg, albo wyjaśnianych w (III) z punktu #J4.4 strony propulsion_pl.htm oraz ze wpisu #313 do blogów totalizmu. Zgodnie więc z arabskim przysłowiem "przeżyj i przemyśl dzisiejszą klęskę aby jutro móc kontynuować walkę", wynalazcom tych kierujących ludzkość na drogę dobra urządzeń rekomenduję postępować szczególnie ostrożnie, dalekowzrocznie, nieoficjalnie i bezrozgłosowo.
(5') Każdy działający "generator czystej darmowej energii" oraz każdy "silnik perpetuum mobile" jest też wizualną ilustracją, że w chronicznie generujących zło wszelkich ustrojach politycznych opartych na "pieniądzach" (jakie ja postuluję zastąpić nowym "ustrojem nirwany") bardzo nieliczna grupa krótkowzrocznych naukowców i elit kierujących się własnymi interesami jest w stanie powstrzymać dostęp do prawdy oraz techniczny postęp aż całej ludzkości. Wszakże cała ludzkość desperacko potrzebuje "generatory czystej darmowej energii" oraz "silniki perpetuum mobile" - które byłyby w stanie uratować ją przed samozagładą szybko przybliżaną akumulowaniem się trujących wyziewów i zniszczeń naturalnego środowiska powodowanych przez "sprzedawalne źródła brudnej energii". Jednak na przekór tej desperackiej potrzeby, oraz na przekór iż liczne już istniejące dobrze działające prototypy "generatorów czystej darmowej energii" i "silników perpetuum mobile" niepodważalnie dowiodły, że takie poprawnie działające urządzenia dają się jednak budować, owa niewielka liczebnie grupa dbających jedynie o pieniądze "luminarzy nauki" i elit rządzących, a także ich bezmyślni kolaboranci, nadal używają najróżniejsze środki przymusu i represji w rodzaju obdzielania "pieniędzy" i kar, cenzury, zakazów, ośmieszania, oczerniania, usuwania z pracy, przypinania do kogoś tzw. wilczego biletu, legalnego oskarżania, więzienia, itp., aby nawet obecnie skutecznie zastraszać i blokować racjonalne próby podjęcia rzeczowej dyskusji, oficjalnych badań, czy przemysłowej produkcji tych cudownych urządzeń generujących "najczystrzą i darmową formę energii". Co najdziwniejsze, w tych swoich nawykach szerzenia zła, ludzie ci NIE odnotowują, że w naszym świecie rządzonym z żelazną ręką przez mądrego i dalekowzrocznego Boga, zarówno czynienie "dobra" jak i wyrządzanie "zła" jest rządzone już zidentyfikowanym i opisywanym przez totalizm "Prawem Bumerangu". Prawo to zaś powoduje, iż jakikolwiek rodzaj postępowań i uczuć ktoś od siebie kieruje do innych, po zatoczeniu dużego okręgu postępowania te i uczucia wracają do swej osoby źródłowej. Jeśli więc ktoś dodaje swój niszczycielski wkład np. w uniemożliwianie budowania urządzeń jakie bez potrzeby spalania brudnego paliwa pozwalałyby generować "czystą darmową energię", takim zaś swym uniemożliwianiem obarcza własne archiwa u Boga grzechem zmuszania całej ludzkości do życia na planecie jakiej powierze, woda, natura i żywność są zatruwane wyziewami obecnej "brudnej sprzedawalnej energii", wówczas bez względu na to jak taki ktoś by się strzegł i opłacał "pieniędzmi", ciągle jego własne ciało, umysł i dusza, a także ciała, umysły i dusze wielu pokoleń jego potomków, będą boleśnie zatruwane i degenerowane następstwami wyziewów owej brudnej sprzedawalnej energii. To nieułaskawialne wracanie do źródłowych osób "zła" lub "dobra" jakie one puszczają w obieg, jest gwarantowane NIE tylko działaniem powyższego "Prawa Bumerangu", ale także ostrzeżeniami przelicznych stwierdzeń Biblii (np. tymi jakie opisałem w punkcie #2I4.1 z podrozdziału I4.1 tomu 5 monografii [1/5]), prawdą przysłów poodkrywanych wiekowymi doświadczeniami mądrości ludowej (np. angielskim przysłowiem "klątwy jak kurczaki zawsze wracają do domu swego pochodzenia" - w oryginale curses like chickens come home to roost), zapewnieniami UFOnautów odwiedzających Ziemię (np. patrz paragrafy N-116 i N-138 z raportu uprowadzenia Miss Nosbocaj do UFO - przytoczonego w podrozdziale UB1 z tomu 16 mojej monografii [1/5], a także przez naukowo już potwierdzone moimi badaniami działanie totaliztycznej karmy. Praktycznie więc rzeczywistość jest taka, że bez względu na to kim czytelniku jesteś, w twoim najżywotniejszym interesie leży "dopomaganie", a NIE "przeszkadzanie", aby opisywana tutaj (i w innych moich publikacjach) prawda i faktyczny postęp jak najszybciej zapanowały na Ziemi. Wszakże w każdej sytuacji życiowej i każdej działalności, Bóg daje nam wybór "wolnej woli" i dostęp do najróżniejszych rozwiązań, jakie pozwalają na postępowanie zgodne z nakazami sumienia (Boga), a stąd i na uniknięcie obciążania się grzechem eskalowania zła na Ziemi. Przykładami tych podpowiadanych nam rozwiązań może być słynne Jezusowe "Oddajcie Cesarzowi (Cezarowi) to co cesarskie, a Bogu to co boskie" wyjaśniane szerzej w 6 z punktu #C4.2 mojej strony o nazwie morals_pl.htm a także w punkcie #L3 innej mojej strony o nazwie cielcza.htm, albo "prawo autostrady przez morze" wyjaśniane w punkcie #J3 strony pajak_do_sejmu_2014.htm. Stąd niezależnie czy uznaje się mój naukowo niepodważalny dowód na istnienie Boga czy też jest się tzw. "ateistą", oraz niezależnie z czego czerpie się swe utrzymanie, zwykły zdrowy rozsądek perswaduje, aby NIE dokładać swej kontrybucji do szerzenia zła ani poprzez aktywnie złe działanie ani też poprzez pasywne akceptowanie zła jakie wokół nas się dzieje.


https://www.youtube.com/watch?v=hji1nH348cY

Film #B3a: Oto trwający 1:07 minuty gratisowy film z YouTube o tytule Freaked Out Dad Captures Eerie Video of 'Ghost Swing' Moving In Playground. Film ten jest upowszechniany za darmo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=hji1nH348cY. Ilustruje on jak złożenie się: (a) aerodynamicznych cech siedzenia dziecięcej hustawki, (b) sposobu zawieszenia tej huśtawki na elestycznych linach jakie nadają jej co najmniej dwa stopnie swobody, oraz © właściwego kierunku wiania jednostajnego wiatru, zaopatruje tę huśtawkę w składową "przeciwsobnika" opisywanego powyżej w punkcie #B3. (Odnotuj istotną rolę wypełnianą przez elastyczne liny zawieszenia tej huśtawki - w huśtawkach bowiem o siedzeniach zawieszonych na dwóch sztywnych prętach, jest już niemożliwe uzyskanie wymaganych co najmniej dwóch stopni swobody.) Złożenie się tych cech (a) do © w sumie powoduje, że huśtawka taka jest w stanie sama zainicjować swoje wahania i akumulować w nich energię wiatru, wyglądając jakby faktycznie huśtał się na niej "duch". Gdybyśmy więc potrzebowali proste urządzenie "perpetuum mobile", które dla jakichś powodów musiałoby wahać się bez przerwy (np. aby odstraszać nietoperze od prób wlatywania do wylotu tunelu wentylacyjnego jakiegoś podziemnego grobowca), wówczas wystarczyłoby aby jakieś ciężkie siedzenie huśtawki o naukowo dopracowanej earodynamice poziomego śmigła (np. uształtowane jak ów słynny dysk z kamienia "schist" pokazywany w egipskim Museum of Antiquities z Kairu a nazywany dyskiem Sabu albo Saqqara) zawiesić na giętkiej linie tuż ponad danym miejscem (np. wylotem tunelu), tak aby nawet najlżejszy wiatr wiejący z dowolnego kierunku mógł oddawać swą energię temu dyskowi. Z kolei gdybyśmy nieustające huśtania się takiego aerodynamicznego siedzenia huśtawki, jakie przejmowałoby na siebie siłowy napór nawet najlżejszego "wiatru" wiejącego z dowolnego kierunku, pokazali naukowcom w chwili gdy zasilający je w energię wiatr byłby zbyt słaby aby wyczuć go zmysłami, wówczas być może daliby się przekonać, że "perpetuum mobile" są jednak możliwe. Wszakże po podłączeniu takiej huśtawki do jakiegoś mechanizmu jaki przejmowałby od niej gromadzoną w jej wahaniach "energię ruchu", z powodzeniem spełniałby ona rolę "generatora czystej darmowej energii". Stąd powyższa ilustracja filmowa samowahającej się huśtawki klarownie wyjaśnia czytelnikom to co opisałem w punkcie #B3 niniejszej strony - mianowicie wyjaśnia działanie najważniejszych składowych jakie są niezbędne w "generatorach czystej darmowej energii", oraz wyjaśnia jakie prawa i wymogi trzeba spełnić podczas budowy działających wersji "generatorów czystej darmowej energii" i "silników perpetuum mobile". Ponadto ilustratywnie film ten wyjaśnia także funkcję "przeciwsobników" w urządzeniach "perpetuum mobile". Nadając "uginaniu się" ich ruchomych składowych owe wymagane co najmniej dwa stopnie swobody, te "przeciwsobniki" powodują bowiem, że ich pierwszy stopień swobody tak orientuje ich ruchomą składową, iż w jej ruchu zgodnym z kierunkiem działania jednostajnego "wiatru", składowa ta przejmuje na siebie cały napór działania tego "wiatru". Kiedy jednak w ruchu wahadłowym (ewentualnie cyklicznym albo oscylującym) ich ruchoma składowa ma powracać w kierunku przeciwstawnym do działania jednostajnego wiatru, wówczas następuje zadziałanie drugiego stopnia swobody, jaki tak zmienia ustawienie owej składowej iż przejmuje ona na siebie znacznie mniejszy niż uprzednio nacisk owego jednostajnego "wiatru", który z tego powodu nie jest już w stanie całkowicie wyhamować jej wahań. Tak więc doskonale zilustrowane powyżym filmem działanie "przeciwsobników" powoduje, że zarówno huśtawka pokazana powyżej, jak i ta pokazana na "filmie #B3b" poniżej, a nawet odpowiednio matematycznie zaprojektowane "Koło Bhaskara" z "filmu #B3c" poniżej (które jako symboliczny "wiatr" wykorzystuje napór grawitacji), są w stanie działać na zasadzie "perpetuum mobile" przez tak długi okres czasu, jak długo ów "wiatr" oddziaływuje na ich oscylujące składowe. Korzystając więc z okazji niniejszego opisu, chciałbym serdecznie podziękować twórcom powyższego ogromnie dla naszej cywilizacji użytecznego filmu, za stworzenie tak doskonałej pomocy dydaktycznej ilustrującej co zdolniejszym majsterkowiczom działanie najważniejszej składowej "generatorów czystej darmowej energii" oraz "silników perpetuum mobile" - jaką są ich "przeciwsobniki". Film ten jest więc prawdziwym darem Boga dla naszej cywilizacji. Nic więc dziwnego, że jego fragmenty zostały też powłączane do innych filmów z youtube, np. patrz 10 minuta filmu https://www.youtube.com/watch?v=TYN_phRP99A.


https://www.youtube.com/watch?v=ln5m2zisyVw

Film #B3b: Oto 2:05 minuty długi gratisowy film z YouTube, o tytule Ghost caught on camera swinging on a swing. Film ten jest upowszechniany za darmo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=ln5m2zisyVw. Podobnie jak poprzedni "Film #B3a", niniejszy film także ilustruje jak huśtawka o co najmniej dwóch stopniach swobody przy odpowiednim kierunku i sile wiatru może zadziałać jako rodzaj "przeciwsobnika" omawianego w punkcie #B3 powyżej. Na dodatek, ilustruje on także zdolność takiego "przeciwsobnika" do samoczynnego zadziałania od stanu spoczynku i do budowania ilości energii zawartej w wahaniach huśtawki od stanu zerowego do stanu umożliwiającego pozyskiwanie tej energii za pomocą jakiegoś dodatkowego mechanizmu. Jako taki, film ten potwierdza opisaną w punkcie #B3 powyżej funkcjonalną definicję "generatorów czystej darmowej energii" oraz "silnikow perpetuum mobile" jako urządzeń napędowych, funkcja których sprowadza się do zamiany jakiegoś długoterminowego i wiejącego nieprzerwanie symbolicznego "wiatru" we wybrany ruch oscylujący lub cykliczny, jaki w swych wahaniach akumuluje energię owego "wiatru" umożliwiając jej pobieranie dla celów zaopatrywania ludzi w technicznie wykorzystywalną energię. Jako cywilizacja mamy więc dużo szczęścia, że film taki został nagrany, umożliwiając tym samym zrozumienie przez co zdolniejszych majsterkowiczów praw, zjawisk i zasad na jakich działają urządzenia "darmowej energii" oraz "perpetuum mobile". Podobnie też jak uczyniłem to w "filmie #B3a" pragnę tu serdecznie podziękować autorom tego filmu za wykonanie tego dydaktycznie ogromnie cennego dla naszej cywilizacji nauczającego dokumentu, zaś Bogu za stworzenie okazji aby film ten zaistniał ku dobru nas wszystkich.


https://www.youtube.com/watch?v=pqWhHmlsQ7g

Film #B3c: Oto trwający tylko 32 sekundy fragment naszego gratisowego filmu o tytule Napędy Przyszłości. Fragment ten jest upowszechniany za darmo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=pqWhHmlsQ7g. Ilustruje on bardziej bliski faktycznego wygląd tzw. "Koła Bhaskara", niż jego wygląd ilustrowany popularnymi filmami z YouTube jakie pokazują to koło po jego zmontowaniu z koła rowerowego i z szeregu butelek na zabarwioną wodę. (Nawet jednak ten bardziej bliski oryginału wygląd nadal NIE powoduje jego zadziałania z braku wbudowanego w niego "przeciwsobnika" jaki nadawałby mu wymagane co najmniej dwa stopnie swobody - co dość dobrze ilustruje film z adresu https://www.youtube.com/watch?v=04stpxX3BLo. Wszakże, jak to doskonale ilustruje sposób wieczystego toczenia stalowej kuli w mechanicznym "perpetuum mobile" zbudowanym przez Norwega Reidar Finsrud i pokazanym np. na filmie z adresu https://www.youtube.com/watch?v=kM01yrGeCMI, posiadanie owych co najmniej dwóch stopni swobody {w przypadku Reidar Finsrud - aż trzech stopni swobody wymuszanych trzema wahadłami} jest absolutnie konieczne dla wytwarzania "wieczystego ruchu".) Jak zaś faktycznie ukształtowane było "Koło Bhaskara" - tego niestety dzisiaj już NIE wiemy. Wszakże jego działający prototyp NIE przetrwał do naszych czasów. Niemniej miejmy nadzieję, że upartymi badaniami nasza cywilizacja kiedyś to ustali. Koło Bhaskara jest bowiem pseudo-silnikiem "perpetuum mobile" budowanym na Ziemi począwszy już od okolo 1150 roku - tj. budowanym długo wcześniej niż czasy kiedy "luminarze oficjalnej nauki ateistycznej" ustanawiali swe negatywne "prawa termodynamiki" jakie usiłują zaprzeczać mądrości i dalekowzroczności Boga. (Dokładne wyjaśnienie co to takiego "pseudo-silnik perpetuum mobile" czytelnik znajdzie w moich opisach z punktów #A1 i #J4.4 oraz z podpisu pod "Film #J4.4a" na stronie internetowej o nazwie propulsion_pl.htm, częściowo potem powtórzonych we wpisie #313 do blogów totalizmu.) Tym samym powyższy fragment filmu nieco lepiej niż inne filmy ilustruje jak w owym "Kole Bhaskara" powinno się zabrać za ukształtowanie matematycznie wyliczonych krzywizn zarysu górnej i przeciwstawnie do niej położonej dolnej ścianki-powierzchni szprych (pojemników) na rtęć. Chodzi bowiem o to, że w tym urządzeniu symbolicznym jednostajnym "wiatrem" jaki ma je napędzać jest grawitacyjne działanie siły ciężkości każdego atomu rtęci naciskające na leżącą pod nim jedną z owych dwóch ścianek szprych. Stąd krzywizna każdej z tych dwóch ścianek (górnej i dolnej) nadaje przepływowi rtęci w Kole Bhaskara tylko jeden stopień swobody (z dwóch takich stopni swobody, o których wyjaśniam powyżej w punkcie #B3 i na "Film #B3a", że są one absolutnie wymagane dla zadziałania tego urządzenia jako "perpetuum mobile"). Gdyby więc owe szprychy (pojemniki) miały kształt idealnych walców w których górna i dolna powierzchnia, a także oba jego końce, są do siebie równoległe, wówczas obie te powierzchnie nadawałyby rtęci ten sam pojedyńczy stopień swobody - a stąd całe Koło Bhaskara miałoby tylko jeden stopień swobody jaki by uniemożliwiał jego zadziałanie. Wszakże w takim przypadku grawitacyjne naciski rtęci na dwie jednakowe powierzchnie szprych koła nawzajem by się równoważyły po obu stronach jego osi - co doskonale zilustrował graficznie na 1:40 minucie swej długości około 8-minutowy film o tytule "The Gravity Wheel" z adresu https://www.youtube.com/watch?v=h2nUdgyOrls. Jeśli jednak odpowiednio zróżnicuje się krzywizny górnego oraz dolnego zarysu owych szprych, wówczas po stronie koła właśnie podnoszącej się w górę, krzywizna ta skupiać będzie rtęć tuż przy jego osi, zaś po stronie opuszczającej się właśnie w dół, odmiennie ukształtowana druga krzywizna będzie skupiała rtęć tuż przy obwodzie koła. To zaś nada przepływom rtęci wymagane dwa stopnie swobody i spowoduje iż koło to będzie jednak działało jako "perpetuum mobile" - na przekór iż wielu dzisiejszych "naukowych krytykantów" tak mocno się wysila aby wmówić ludziom, że koło to NIE ma prawa działać. Jak więc tu wyjaśniłem, zbudowanie "Koła Bhaskara" zdolnego do zadziałania jako "perpetuum mobile" wcale NIE stanowi tylko "problemu technicznego", a w swej najważniejszej części jest "problemem matematycznym". Sprowadza się wszakże do takiego zaprojektowania dolnej i górnej krzywizny jego szprych-pojemników na rtęć, aby krzywizny te nadały rtęci wymagane co najmniej dwa stopnie swobody (a jeszcze lepiej, aby z liniowości krzywizny te rozszerzyć w przestrzeń, dodając kołu owe trzy wahadła z perpetuum mobile Reidar'a Finsrud jakie spowodowałyby iż koło to miałoby aż trzy stopnie swobody). Te zaś co najmniej dwa stopnie swobody eliminowalyby wzajemne balansowanie się ciężarów rtęci po stronie wznoszącej i po stronie opadającej tego koła. Nic dziwnego że ten problem balansowania się poprawnie rozwiązał dopiero matematyk z Indii nazywany "Bhaskara Drugi". Mi najbardziej imponuje, że praktycznie-zadowalająco przybliżone rozwiązanie tego problemu ten geniusz znalazł już około 1150 roku metodami "matematyki klasycznej" - czyli jeszcze w czasach kiedy NIE istniały komputery. Dzięki więc zbudowaniu już wówczas działającego prototypu, na głowę on pobił wszystkich dzisiejszych naukowców uparcie twierdzących, że koło to NIE ma prawa zadziałać. Na szczęście w dzisiejszych czasach mamy potężne komputery i nowoczesne "metody numeryczne" - które odpowiednio upartemu badaczowi pozwolą na znalezienie precyzyjniejszego rozwiązania tego problemu (ja wierzę, że dałoby się go rozwiązać np. moją metodą "Grafu Termicznego" - jaką wypracowałem jeszcze w ITBM Politechniki Wrocławskiej, a jaka jest znacząco udoskonaloną i zautomatyzowaną wersją "metody elementów skończonych"). Metody numeryczne pozwalają wszakże na użycie dużych mocy obliczeniowych dzisiejszych komputerów. Im zaś więcej zmiennych w rodzaju: odrębne wycinki krzywych definiujących dolną i górną powierzchnię szprych, ilość szprych, liczba powydzielanych objętości rtęci, moment tarcia danego koła jaki musi być pokonany przez brak balansu w grawitacyjnym przyciąganiu rtęci, itp., użyje się do znalezienia takiego dokładniejszego rozwiązania, tym lepiej po zbudowaniu koło to będzie działało jako źródło wieczystego ruchu - przyciągając do siebie i inspirując ludzi podobnie jak przyciąga do siebie i inspiruje ogromne tłumy ów opisany w punkcie #B3 eksponat z korytarza "Muzeum Techniki we Wiedniu" zilustrowany np. filmem https://www.youtube.com/watch?v=n7otVKnhP0Q (a być może nawet będzie działało ono też jako źródło darmowej energii). Zanim jednak ktoś o więcej niż przeciętnej inteligencji typowego dzisiejszego "wkuwającego na pamięć" zabierze się do rozwiązania matematycznego problemu Koła Bhaskara, zwykłym majsterkowiczom radzę budowanie bardziej realistycznych "generatorów czystej darmowej energii" - o których już wiadomo iż działają, ponieważ tak jak np. działo się to ze szwajcarską Thesta Distatica przeliczni świadkowie widzieli je w działaniu, lub ponieważ np. zawierają one wszystkie składowe opisywane w punkcie #B3 powyżej. Niniejszy fragment naszego filmu można też uruchamiać poza tą stroną używając jego bezpośredniego adresu https://www.youtube.com/watch?v=pqWhHmlsQ7galbo uruchamiać za pośrednictwem mojej strony internetowej o nazwie djp.htmNa niniejszej stronie można go też uruchamiać poprzez zwykłe kliknięcia myszą na powyższą jego planszę tytułową.