Wolna wola (połączone rozdziały)
#11
#A2. Co zamotywowało mnie do przygotowania tej strony:

Motto: "Rozwój techniczny minus moralność równa się makabryczny świat jaki dotychczasowa nauka ludzka stworzyła dla nas na początku 21 wieku."

       Praktycznie każdy z nas zachodzi w głowę czy Bóg istnieje, czy mamy duszę, jaki jest cel naszego istnienia, co czeka ludzkość w najbliższej przyszłości, jak powinniśmy postępować w swoim życiu, itd., itp. Ja też należę do grupy zadających sobie tego typu pytania. Istnieje jednak różnica pomiędzy mną i innymi pytającymi. Wszakże będąc zawodowym naukowcem ja zdołałem znaleźć nie tylko odpowiedź na owe pytania, ale także zidentyfikować całe zatrzęsienie naukowego materiału dowodowego który potwierdza że moja odpowiedź jest tą poprawną.
       Prawdopodobnie jestem jedynym badaczem na Ziemi, który znalazł klucz do naukowego zrozumienia Boga oraz do rzeczowego poznawania tej nadrzędnej istoty nowoczesnymi metodami naukowymi. Kluczem tym okazała się teoria wszystkiego nazywana Konceptem Dipolarnej Grawitacji. To właśnie dzięki owej "teorii wszystkiego" zdołałem ustalić gdzie, kiedy i w jaki sposób miała miejsce samo-ewolucja Boga. Wyniki tych ustaleń opisałem w punkcie #B1 strony evolution_pl.htm - o naturalnej ewolucji. To także dzięki owej "teorii wszystkiego" zdołałem sformułować owe formalne dowody naukowe na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp. Te formalne dowody opisane są: w punkcie #B3 strony god_pl.htm - o świeckim i naukowym zrozumieniu Boga (patrz tam "formalny dowód naukowy na istnienie Boga"), w punkcie #C1.1 strony nirvana_pl.htm - o totaliztycznej nirwanie (patrz tam "formalny dowód naukowy na istnienie duszy ludzkiej"), w punkcie #D3 strony dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji (patrz tam "formalny dowód naukowy na istnienie innego przeciw-świata"), oraz na kilku innych stronach totaliztycznych. To także tylko dzięki ustaleniom owej "teorii wszystkiego" byłem w stanie wskazać innym ludziom całe zatrzęsienie empirycznego materiału dowodowego na istnienie Boga, który to materiał dotychczas był albo przeaczany, albo też celowo ukrywany, przez oficjalną naukę ziemską. (Opisy tego materiału przytoczone zostały w całej poświęconej mu stronie internetowej o nazwie god_proof_pl.htm, a także w punktach #F1 do #F3 totaliztycznej strony internetowej noszącej nazwę biblia.htm - o autoryzowaniu Biblii przez samego Boga.)
       Formułując dowody formalne na istnienie Boga oraz badając Boga metodami naukowymi, miałem wiele okazji aby dokładnie się przyglądnąć co by się stało gdyby wszyscy ludzie jednogłośnie uznali moje dowody i nagle zaczęli wierzyć równie mocno jak ja sam że Bóg faktycznie istnieje. Pozytywnym następstwem nagłego nawrócenia wszystkich ludzi do wiary w Boga byłoby oczywiście, że wszyscy nagle zaczęliby postępować moralnie. Znaczy, że zanikłaby przestępczość, kłamstwa, oszukiwanie, zabijanie, wyzysk, wojny, itd., itp. Jednakże w dzisiejszej sytuacji naszej cywilizacji, kiedy to ludzie nadal jedynie "uwielbiają Boga" oraz ograniczają się jedynie do "schlebiania Bogu" - zamiast Go badać i zamiast przestrzegać ustanowionych przez Niego praw, pojawiłyby się i niekorzystne następstwa takiej powszechnej wiary w Boga. Mianowicie niemal całkowicie zaniknęłoby wówczas gromadzenie wiedzy i poznawanie wszechświata. Wszakże dla tzw. "typowych zjadaczy chleba" następstwem pewności istnienia Boga w dzisiejszych okolicznościach na Ziemi jest upadek motywacji aby dociekać i badać świat wokół siebie - patrz punkt #C3 z dalszej części tej strony. Na każde bowiem pytanie o czymkolwiek, dla owych silnie wierzących w Boga ludzi jest tylko jedna odpowiedź, mianowicie "bo Bóg tak to stworzył i tak tym kieruje". Wierzący w Boga notorycznie ignorują doskonale wszystkim znaną zasadę, że "Bóg pomaga tylko tym ludziom którzy pomagają sobie sami", oraz że poprzez unikanie działania nawet święci niczego nie osiągają. Reasumując powyższe typowymi następstwami zwiększania się wiary w Boga w dzisiejszych okolicznościach są: wzrost moralności ludzi, któremu jednak towarzyszy równoczesny spadek wiedzy, zanik badań naukowych, oraz brak zainteresowania w poszukiwaniach twórczych.
       Oczywiście, gdybyśmy to my postawili się na miejscu Boga, wówczas wcale NIE cieszyłaby nas sytuacja kiedy wszyscy ludzie w nas wierzą i wszyscy nas uwielbiają i nam schlebiają, wszyscy ludzie postępują moralnie, jednak inicjatywa ludzka, a stąd i postęp wiedzy oraz techniki raptownie upada. Wszakże w takiej sytuacji cywilizacja ludzka nigdy by nie awansowała na wyższy poziom rozwoju. W naszym więc interesie jako Boga, leżałoby aby w jakiś sposób zmusić ludzi do podjęcia poszukiwań twórczych oraz do powiększania swojej wiedzy. Jak zaś się okazuje sposób ten polega na nakłonieniu ludzi do tzw. "ateizmu". Wszakże ateiści z samej definicji zmuszeni są do ustalenia jakie mechanizmy kryją się za tym co wokół nich się dzieje. Wszakże negują oni Boga jako źródła dla owych mechanizmów. Jako taki, "ateizm" jest więc mechanizmem napędowym postępu wiedzy i rozwoju technicznego danej cywilizacji. Niestety, "ateizm" ma to do siebie że powoduje on także upadek moralny. Wszakże nie wierząc w istnienie Boga ani nie wierząc w istnienie wieczystej duszy, ateiści starają się uzyskać od życia tak dużo jak tylko mogą i tak tanio jak tylko im to ujdzie na sucho. Skoro zaś moralność stoi temu na drodze, to do diabła z moralnością. Reasumując powyższe typowymi następstwami "ateizmu" jest wzrost wiedzy i postępu technicznego, któremu jednak towarzyszy równoczesny spadek moralności ludzi.
       Każda z opisanych powyżej jednorodnych sytuacji na Ziemi posiada swoje wady. Mianowicie, gdyby wszyscy ludzie wierzyli w Boga, wówczas upadłyby na Ziemi nauka, postęp i motywacje poprawiania sytuacji ludzkości, za to moralność ludzi by rosła. Gdyby natomiast wszyscy ludzie na Ziemi byli ateistami, wówczas nauka i technika by się szybko rozwijały, jednak upadłaby moralność. Głównym powodem jest, że kiedy coś niekorzystnego dotyka wierzących, wówczas typowo stwierdzają oni że to "wola Boga" i NIE czynią niczego aby poprawić swoją sytuację. Kiedy jednak coś niekorzystnego dotyka ateistów, wówczas ci starają się ustalić tego przyczyny i z tym jakoś walczyć. Cóż więc Bóg powinien uczynić aby ludzkość trwała przy moralności jednak utrzymywała motywacje aby kontynuować badania, postęp i poprawianie swojej sytuacji. Ano, na obecnym poziomie świadomości ludzkiej jedynym wyjściem jest, że na Ziemi utrzymywany musi być balans pomiędzy liczbą ludzi wierzących w Boga oraz liczbą ateistów. (Jednak na przyszłość i docelowo należy dążyć do stworzenia takiej sytuacji na Ziemi, że "w sprawach fizykalnych ludzie postępowaliby jak ateiści, jednak w sprawach moralności i filozofii - postępowaliby jak wierzący".) Wyrażając to innymi słowami, jeśli któryś z nas postawiłby się w miejscu Boga (czyli mówiąc naukowo: jeśli "zasymulowałby sytuację Boga") wówczas by łatwo stwierdził że Bóg w takim samym stopniu jest zainteresowany w dobrze zbalansowanym propagowaniu wśród dzisiejszych ludzi zarówno "ateizmu" jak i "wiary w Boga". Jednym zaś z dowodów na owo zainteresowanie Boga w zbalansowanym propagowaniu zarówno ateizmu jak i wiary w Boga, jest tzw. wolna wola ludzi, a także tzw. kanon niejednoznaczności którym Bóg się kieruje we wszystkim co czyni. "Wolna wola" którą Bóg nadał wszystkim ludziom powoduje, że każdy z nas ma prawo interpretować wszystko co zechce na sposób na jaki tylko zechce. Z kolei tzw. "kanon niejednoznaczności" (także czasami zwany "kanonem nieokreśloności") którym Bóg się kieruje, polega na takim dokonywaniu wszystkiego co Bóg zdecyduje się dokonać, aby każdy człowiek mógł to potem interpretować zgodnie ze swoim własnym światopoglądem, znaczy w dowolny sposób na jaki dany człowiek zechce to sobie zinterpretować. (Odnotuj że opisy "kanonu niejednoznaczności" zawarte są w podrozdziale JB7.4 z tomu 7 monografii [1/5].)
       Niestety, utrzymywanie właściwego balansu na Ziemi pomiędzy liczbą ateistów i liczbą wierzących, jest ogromnie trudne. Wszakże ludzie wykazują tzw. "owcze pędy". Poza tym na Ziemi działa inercja, moda, tradycja, itp. Dlatego co jakiś czas ów zdrowy balans ulega zakłóceniu. Co wówczas czyni Bóg. Ano musi podejmować kroki zaradcze. Jakie to są kroki, widzieliśmy to już raz w okresie średniowiecza, zaczynamy to też widzieć wokół siebie i w chwili obecnej. Wszakże właśnie niedawno, podobnie jak to uprzednio miało miejsce w starożytności, ponownie nastąpiło zachwianie owego zdrowego balansu. W rezultacie owego zachwiania balansu liczba ateistów wrosła do poziomu że zagraża to moralnemu postępowi ludzkości. Bóg znowu musi więc zainterweniować i faktycznie już interweniuje. Nie może jednak pojawić się otwarcie na niebie i zacząć wybijać ateistów piorunami. Wszakże zniszczyłoby to "wolną wolę" ludzi - a stąd zmusiło każdego ateistę aby stał się wierzącym. W rezultacie w przyszłości na Ziemi miałby miejsce upadek postępu wiedzy i techniki. Dlatego Bóg wybrał inną metodę przywrócenia balansu. Opiera się ona na odwiecznym ustaleniu wyrażonym najlepiej za pośrednictwem przysłowia kiedy trwoga to do Boga. Metoda ta reprezentuje zresztą jedynie niewielką modyfikację metody którą Bóg już raz użył na ludzkości w okresie średniowiecza. Krótkoterminowo okaże się ona być bardzo bolesna dla indywidualnych ludzi. Jednak w długim terminie działania okaże się korzystniejsza dla całej ludzkiej cywilizacji. Niniejsza strona postara się systematycznie i naukowo wyjaśnić jaka to metoda. Ponadto strona ta dzieli z czytelnikiem moje odpowiedzi na pytania które zadałem na początku tego punktu.
Antworten to top
#12
#G3. "Dlaczego" i "jak" czytelnik powinien sam się upewnić, że faktycznie intelekty głuche na głos swego sumienia umierają znacznie przedwcześnie:

Motto: "Abyś mógł kogoś uleczyć, najpierw musisz poznać co powoduje jego chorobę."

       Aby lepiej zrozumieć dalsze wywody tej "części #G", załóżmy przez chwilę że już poznaliśmy wszystkie dowody jakie poniżej wskazuje punkt #G4 tej strony, a jakie utwierdziły nas w przekonaniu że jest absolutną prawdą ustalenie "totaliztycznej nauki" stwierdzające iż zawsze "przeżywają najmoralniejsze intelekty" - jakie to ustalenie zastępuje starą i błędną darwinowską zasadę "przeżywania najsilniejszego" (o której się okazuje że obowiązuje ona tylko dzikie zwierzęta). Będąc zaś prawdą, obowiązująca wszystkie intelekty zasada "przeżywania najmoralniejszego" musi być trudna do udowodnienia i do potwierdzenia. Wszakże aby NIE uczynić z leżenia do góry brzuchem najmoralniejszego postępowania na świecie, Bóg spowodował że poznawanie prawdy, oraz nabywanie przekonania iż dana prawda jest faktycznie prawdą, musi wymagać wkładania w to dużego wysiłku i pracy - co z naciskiem podkreśla aż kilka miejsc niniejszej strony (np. patrz punkt #G6 poniżej). Aby zaś prawda była trudna do udowodnienia i wymagała wkładania sporej pracy i wysiłku w nabycie przekonania o swojej prawdziwości, empiryczny materiał dowodowy który ją potwierdza musi być dobrze ukryty i początkowo niewidoczny dla szukającego. Tylko bowiem wówczas udowodnienie, że nowoodkryta zasada "przeżywania najmoralniejszego intelektu" jest prawdą, będzie wymagało włożenia w to wymaganej pracy i wysiłku. Innymi słowy, chociaż w witalnym interesie Boga leży aby ludzie poznawali i przestrzegali zasady moralne jakie On ustanowił, niemniej dla wielu nadrzędnych powodów Bóg zmuszony jest też celowo ukrywać przed ludźmi treść tych zasad, a także wymagać aby ludzie sami je poznawali po osobistym włożeniu w to poznawanie znaczącego wysiłku i nakładu swej pracy. Dlatego też na przekór, że ja bardzo chciałbym w niniejszej części wskazać czytającemu dokładne miejsca gdzie szybko i łatwo znalazłby on absolutnie przekonywujące go dowody, że opisywana tu nowoodkryta zasada "przeżywania najmoralniejszego" jest prawdą (zaś że stara darwinowska zasada "przezywania najsilniejszego" odnosi się tylko do dzikich zwierząt), już sam fakt iż owa moralna zasada jest prawdą powoduje, że dowody na jej potwierdzenia są dobrze ukryte i że NIE każdemu Bóg pozwoli je dostrzec oraz docenić Jedyne więc co mogę uczynić, oraz co uczyniłem w punkcie #G4 poniżej, to wskazać czytelnikowi obszary gdzie może szukać dowodów jakie go przekonają, jednak NIE mogę wskazać mu jednoznacznie i łatwo go przekonujących z takich dowodów.
       Inną istotną cechą opisywanych tu poszukiwań materiału dowodowego jest, że jeśli ktoś utwierdzi się w pewności iż zasada "przeżywania najmoralniejszego intelektu" jest prawdą i faktycznie jest konsekwentnie wdrażania przez Boga w stosunku do ludzi, wówczas jednocześnie utwierdzi się też w pewności co do istnienia i postępowania Boga. Wszakże zasada "przeżywania najmoralniejszego" NIE mogłaby być urzeczywistniana gdyby NIE istniał wszechmocny i sprawiedliwy Bóg który rządzi światem fizycznym z iście "żelazną ręką" (np. zasada ta NIE mogłaby działać w "świecie bez Boga" opisywanym w punkcie #B1 strony changelings_pl.htm). Pechowo jednak dla ludzi, gdyby każdy mógł łatwo znaleźć dowody na potwierdzenie iż Bóg istnieje i że rządzi on światem fizycznym z iście żelazną ręką, wówczas wielu ludzi pozbawionych zostałoby tzw. "wolnej woli". Wszakże aby "wolna wola" mogła być dostępna dla ludzi, wszystko co się dzieje w świecie fizycznym musi być objęte tzw. "kanonem niejednoznaczności" opisywanym już dokładniej w punkcie #C2 tej storny. Innymi słowy, na dodatek do faktu że zasada "przeżywania najmoralniejszego" jest prawdą, zaś jako prawda musi ona wypełniać wymóg że nabranie do niej przekonania musi wymagać od ludzi wkładania w siebie dużego wysiłku i pracy, zasada ta ma również potencjał, że w przypadku gdyby była oczywista wówczas eliminowałaby też ona "wolną wolę" u niektórych ludzi (tj. u tych którzy dzisiaj nazywają siebie "ateistami"). To zaś także nakłada na Boga dodatkowe wymagania aby szczególnie dobrze ukrywać przed ludźmi ów materiał dowodowy który potwierdzałby faktyczne realizowanie tej zasady. Podsumowując więc oba paragrafy (tj. niniejszy i poprzedni), podczas gdy Bóg z iście "żelazną ręką" konsekwentnie wdraża wobec ludzi nowoodkrytą zasadę "przeżywania najmoralniejszego", jednocześnie Bóg ma też aż cały szereg istotnych powodów aby dobrze ukrywać przed ludźmi materiał dowodowy jaki potwierdza prawdę tej zasady, oraz aby sprawiać na ludziach wrażenie że są oni poddawani działaniu owej starej darwinowskiej zasady "przeżywania najsilniejszego", jaka jednak faktycznie obowiązuje tylko dzikie zwierzęta i jaka przestaje się odnosić już nawet dla zwierząt domowych. Poprzez zaś takie celowe ukrywanie materiału dowodowego, Bóg upewnia się, że prawdę na Jego temat, oraz prawdę na temat działania moralności, poznają tylko ci którzy zgodnie ze swoją "wolną wolą" sami wybrali dla siebie nabycie tej wiedzy, oraz że włożyli w swój wybór wymaganą dozę determinacji, wysiłku i pracy.
       Jak więc Bóg ukrywa przed ludźmi materiał dowodowy który potwierdzałby iż ludźmi rządzi zasada "przeżywania najmoralniejszego", chociaż jednocześnie konsekwentnie wdraża tą zasadę na ludziach. Ano, Bóg używa w tym celu aż cały szereg narzędzi. Najważniejszym z nich są (1) "wyjątki" opisywane w punkcie #G5 poniżej. Mianowicie, w każdym przypadku kiedy np. szybkie uśmiercenie kogoś postępującego niemoralnie dostarczałoby zbyt wielu ludziom tego jednoznacznie przekonywującego ich materiału dowodowego, Bóg czyni z takiego kogoś wyjątek i NIE odbiera mu życia natychmiast, a pozwala nieco pożyć i naprodukować tzw. "intensywność strumienia informacji nauczającej" (opisywaną w punkcie #G5 poniżej). W rezultacie, wszystkie osoby które są bardzo sławne (np. gwiazdy filmowe, głowy państw, ludzie wyjatkowo bogaci, itp.) mają ciche pozwolenie od Boga aby prowadzili się relatywnie niemoralnie, ciągle jednak NIE zostaną za to szybko uśmierceni - ponieważ Bóg wciągnął ich na listę swoich "wyjątków". (Faktycznie to Bóg trzyma się nawet zasady, że NIE pozwala nikomu zostać bardzo sławnym, jeśli ów ktoś NIE udowodni Bogu iż będzie prowadził się przykładowo niemoralnie.) Niemniej takich ludzi jest statystycznie ogromnie mało. Wszakże na całym dzisiejszym świecie owych "wyjątków" Bóg zapewne utrzymuje NIE więcej niż około 700 - np. zgodnie z badaniami "Forbes" która śledzi losy najsławniejszych ludzi, tylko około 100 najbardziej znanych i lubianych osób na świecie faktycznie wywiera wpływ na rzesze innych ludzi którzy kopiują ich zachowanie, zwyczaje, ubiory, itp. - po szczegóły patrz artykuł "Women dominate celeb power-list" (tj. "kobiety dominują wykaz najsławniejszych osób") ze strony A3 gazety The New Zealand Herald, wydanie z piątku (Friday), May 18, 2012. Tymczasem cała ludzność świata przekroczyła już liczbę 7'000'000'000 (patrz artykuł "We're seven billion - and growing" (tj. "jest nas już siedem miliardów - i ciągle przyrastamy"), ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend, wydanie z soboty (Saturday), October 8, 2011. Jednak ponieważ owe boskie "wyjątki" są aż tak sławne i stąd każde ich niemoralne postępowanie jest roztrąbiane po całym świecie przez wszystkie gazety, czasopisma i wiadomości telewizyjne, wszyscy mają wrażenie, że ludzie faktycznie bezkarnie pławią się w morzu niemoralności. Tymczasem w rzeczywistości, poza owymi kilkuset "wyjątkami", cała ogromna populacja świata jest szybko uśmiercana z iście "żelazną ręką" - jeśli tylko zacznie postępować niemoralnie (co czytelnik łatwo może sobie sprawdzić w swoim własnym otoczeniu - analizując życie zwykłych osób które znał z ich wyjątkowo niemoralnego postępowania).
       Niezależnie od owych "wyjątków", Bóg używa też całej gamy najróżniejszych innych narzędzi i metod ukrywania materiału dowodowego, że jednak życiem ludzi rządzi nowoodkryta zasada "przeżywania najbardziej moralnego". Kolejnym takim narzędziem jest (2) konsekwentne wdrażanie w świecie dzikich zwierząt darwinowskiej zasady "przeżywania najsilniejszego", oraz ciche popieranie propagandy starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" jaka oszukańczo wmawia ludziom, że owa darwinowska zasada "przeżywania najsilniejszego" odnosi się także dla ludzi. W rezultacie, ludzki rozsądek i spostrzegawczość są "zagłuszane" owym omamiającym ich "trąbieniem" ateistycznych naukowców. Jeszcze inne narzędzie i metoda Boga w ukrywaniu zasady "przeżywania najmoralniejszego" sprowadza się do (3) mylącego sposobu uśmiercania lub eliminowania najbardziej niemoralnych intelektów. Eliminowanie to Bóg zawsze dokonuje w taki sposób, aby wyglądało ono na wypadek, przypadek, zbieg okoliczności, itp. - co wyjaśnia dokładniej punkt #C2 na stronie o nazwie tornado_pl.htm. Klasycznym przykładem tutaj są wojny. Wszakże wojny zawsze przegrywane są przez agresorów, jednak zawsze też owi agresorzy najpierw jakby je wygrywali, potem jest długi okres wyrównanych mocy, w końcu pozornie przez jakiś "przypadek" agresorzy zaczynają je przegrywać. Kolejnym narzędziem w ukrywaniu prawdy są (4) najróżniejsze ograniczenia jakie w dzisiejszym społeczeństwie zakazują ujawniania prawdy. Przykładowo, jeśli ktoś umiera w młodym wieku, poza kilkoma osobami którzy tego kogoś znali osobiście, nikt inny NIE ma pojęcia czy ów ktoś był niemoralny. Wszakże prasa NIE może pisać prawdy na temat niemoralności takiego kogoś - naraziłaby się bowiem na kosztowne procesy sądowe. Rodzicom ślepa miłość typowo NIE pozwala odnotować niemoralności w swoich pociechach, zaś jeśli już potrafią się zdobyć na bezstronność, ciągle tzw. "lojalność" wymaga aby przemilczali prawdę. Przyjaciele i bliscy znajomi też będą milczeli - wszakże panuje zasada aby "NIE wyrażać się źle o umarłych". Stąd jeśli ktoś zechce poznać prawdę na temat stanu moralnego kogoś kogo NIE znał osobiście, wówczas musi dokonywać iście detektywistycznej pracy. Aby dać tu czytelnikowi rozeznanie jak trudne jest ustalenie prawdy z treści dzisiejszych raportów gazetowych, proponuję aby na bazie artykułu "Boyfriend said victim 'going down tonight' " (tj. "chłopak stwierdził ofiara 'pójdzie w dół tej nocy' ") ze strony A8 gazety The Dominion Post (wydanie z piątku (Friday), April 27, 2012), czytelnik sam spróbował ustalić, czy opisana tam zamordowana w Anglii 17-letnia Nowozelandka, słuchała czy też nie słuchała głosu swego sumienia. Jeszcze innym narzędziem Boga jest (5) zróżnicowanie wieku w którym uśmiercani są niemoralni ludzie. Wszakże Bóg zna przyszłość i może kogoś uśmiercić już w kołysce za to co ów ktoś popełni w dorosłym wieku - po szczegóły patrz punkt #D3 strony o nazwie god_istnieje.htm. Bóg aż kilkakrotnie też cofa każdą osobę do tyłu w czasie - tak jak opisuje to punkt #B4.1 strony o nazwie immortality_pl.htm. Może więc dokonać uśmiercenia kogoś już w wieku niemowlęcym za to co w innym przebiegu czasu ów ktoś dokonał w wieku dorosłym. Bóg ma też możność aby wybrać do czyjegoś uśmiercenia najmniej oczywisty moment życia. Jeśli zaś ktoś umiera w wieku powiedzmy po 40-stce, wówczas zamiast badać czy umarł on z powodu stanu swej moralności, raczej się zakłada że "dożył on już swoich lat" i że powodem jego śmierci zapewne była albo genetyka jaką odziedziczył, albo też choroba, przypadek, lub pechowy zbieg okoliczności. Tymczasem faktycznie "przedwczesną śmierć" należy definiować jako "każdą śmierć w wieku niższym niż owe 120 lat obiecane ludziom przez Boga w Biblii (Księga Rodzaju, werset 6:3)". Jeśli więc ktoś umiera w wieku powiedzmy 40 lat, wówczas to oznacza, że Bóg ocenia jego sumaryczny poziom moralności na warty przeżycia jedynie około jednej trzeciej czasu życia do jakiego miałaby prawo osoba o idealnej moralności (tj. miałby prawo "boski ideał człowieka" opisany w punkcie #C5 tej strony). Oczywiście, podobnych narzędzi Boga jest znacznie więcej. Nie ma jednak sensu wydłużanie tej strony poprzez opisywanie ich wszystkich. Już bowiem na bazie tych co tutaj przytoczyłem czytelnik powinien uzyskać dosyć dobre rozeznanie co faktycznie wokół niego się dzieje.
       Na przekór opisanych powyżej przeszkód, prawdę zawsze warto poznawać. Wszakże "poznanie prawdy otwiera dla nas dostęp do najróżniejszych korzyści z niej wynikających". Przykładowo, jeśli ktoś sam się przekona, że Bóg uśmierca tych co stają się głusi na głos sumienia, wówczas podejmie metody obrony opisane w punkcie #G6 tej strony i uczyni wszystko co w jego mocy aby jego dzieci NIE nabyły tej głuchoty. Z kolei wiedząc, że "przeżywają najmoralniejsi", ma się dostęp do prostej receptury na pokonywanie ludzkich kłopotów zdrowotnych. Itd., itp. Nabycie więc osobistej pewności co do prawdy opisywanych tu regularności pozwala nam bronić się przed następstwami igorancji w tych sprawach. Aby zaś czytelnik mógł efektywnie bronić siebie i swoich bliskich przed tragicznymi następstwami "głuchoty na głos sumienia", najpierw musi nabyć pewności, że nowa "nauka totaliztyczna" wskazuje mu faktycznie efektywną metodę takiej obrony, a także że podjęcie tej obrony jest "warte zachodu". Wszakże, jak wyjaśni to punkt #G6 poniżej, podjęcie takiej obrony wymaga sporego wysiłku i wiary w jej niezbędność. Ten zaś kto NIE wierzy w zasadność takiej obrony, NIE zdoła wytrwać w jej urzeczywistnieniu.
       Aby nabyć pewności co do potrzeby podjęcia obrony opisanej w punkcie #G6 tej strony, czytelnik musi sam siebie przekonać, że faktycznie "Bóg typowo odbiera życie tym intelektom które NIE słuchają głosu swego sumienia". Moje bowiem słowo ani badania NIE wystarczą aby ich upewnić - wszakże "pewności" nie można komuś "dać w prezencie", a każdy musi sam sobie na nią zapracować własnym wysiłkiem. (Ten fakt konieczności "zarobienia sobie na pewność" staram się podkreślić m.in. w punkcie #G6 poniżej, a także w punkcie #B1 strony o nazwie soul_proof_pl.htm.) Innymi słowy, aby nabyć tej pewności czytelnicy muszą sami pracowicie przeanalizować przypadki dokumentujące prawdę tego co punkty #G1 do #G5 niniejszej strony starają się im uświadomić. W tym celu muszą więc przełamać własne opory i lenistwo. Muszą znaleźć prawdę o moralności sprawdzanych przez nich osób - na przekór że ludzka kultura typowo nakazuje aby umarłych tylko chwalić i aby przemilczać ich ułomności. Muszą bawić się w detektywów aby odkryć prawdę na bazie skąpych informacji jakie będą im dostępne. Muszą umieć odczytać to co wyrażone pomiędzy wierszami. Itd., itp.
       Przejdę teraz do podsumowania tego punktu. Jego celem jest uświadomienie czytelnikowi, że jeśli zechce, wówczas nakładem własnej pracy i wysiłku może znależć wystarczającą ilość materiału dowodowego jaki konklusywnie go przekona do prawdy zasady "przeżywania najmoralniejszego" jaka rządzi losami wszystkich intelektów, oraz że warto włożyć wymagany wysiłek i pracę w nabycie tego przekonania. Wszakże zasada ta jest prawdą. Tyle tylko, że dla nadrzędnych powodów, poznanie jej istnienia i działania musi być kamuflowane i utrudniane przez samego Boga. Wszakże ludzkość weszła obecnie w nową epokę swych dziejów, w których poznawanie określonych prawd, oraz zbieranie korzyści z prawd tych wynikających, zostaje otwierane tylko dla tych osób i społeczności, które będąc świadome swej "wolnej woli", najpierw same ochotniczo wybiorą, potem zaś zdecydowanie dowiodą, iż opowiadają się po tej stronie dla której owe prawdy i korzyści mogą być otwarte. Obszary w których czytelnik powinien szukać dla siebie takiego materiału dowodowego są wskazane w nastepnym punkcie #G4 poniżej. Niestety, ponieważ dla owych nadrzędnych powodów, Bóg zmuszony jest dobrze ukrywać przed większością ludzi cały ów materiał dowodowy, na Ziemi prowadzone są najróżniejsze hałaśliwe kampanie propagandowe, jakie wmawiają ludziom iż niby ci co postępują niemoralnie unikają kary, że niby cała Ziemia pławi się w niemoralności, że jakoby ludźmi rządzi stara darwinowska zasada "przeżywania najsilniejszego", że niby jeśli ktoś NIE słucha głosu swego sumienia, wówczas wcale to NIE oznacza iż zmuszony będzie umrzeć przedwcześnie w młodym wieku, itd., itp. Dlatego te osoby które zdecydują się poznać prawdę, muszą znaleźć sposoby aby "oddzielić ziarno od plewy" i aby nauczyć się wykrywania związku pomiędzy niemoralnością a przedwczesną śmiercią (lub niemoralnością a np. bankrutowaniem czy rozpadaniem się "intelektów grupowych").

#G4. Gdzie szukać materiału dowodowego który potwierdza, że "gro intelektów głuchych na głos sumienia jest eliminowane z życia":
Motto: "Prawda która bylaby oczywista i łatwa do ustalenia łamałaby naszą 'wolną wolę'."

       Dokonajmy teraz przeglądu już zidentyfikowanych przez autora tej strony obszarów życia, w których ci co zechcą sami się przekonać, że faktycznie życiem ludzi rządzi zasada "wymierania najniemoralniejszego", a stąd że "jeśli ktoś zaprzestanie słuchania głosu swego sumienia, wówczas prawdopodobnie zostanie za to przedwcześnie uśmiercony", mogą poszukiwać wymaganego empirycznego materiału dowodowego. Oto więc najwydajniejsze źródła takiego materiału dowodowego:
       1. Osobiste ustalenia. Ja sam znałem osobiście sporo osób które umarły w młodym wieku, a których moralność do dzisiaj doskonale pamiętam. Jestem więc absolutnie pewien, że osoby te NIE słuchały głosu swego sumienia. Stąd pierwotnym przykładem źródeł opisywanego tu materiału dowodowego, są analizy moralne osób które znamy osobiście i o ktorych wiemy że umarły w młodym wieku. W moim własnym przypadku analizy te opisałem w punkcie #D3 strony god_istnieje.htm. Jednak każdy czytelnik jest też w stanie przeprowadzić samemu podobne analizy dla jemu znanych przypadków.
       2. Epidemie depresji i samobójstw u młodzieży która pozbawiona została rodzicielskiej pomocy w wykształtowywaniu w sobie zdolności do wsłuchiwania się w głos swego sumienia. Kolejnym źródłem takiego empirycznego materiału dowodowego są "epidemie depresji i samobójstw u dzisiejszej młodzieży" z krajów w których panuje zakaz używania przysłowiowej "rózgi" (np. w Nowej Zelandii). Wszakże w obecnych czasach coraz mniej młodych ludzi ma tam przywilej wyrastania w warunkach, jakie uczyłyby ich wsłuchiwania się w głos własnego sumienia. Jednym zaś z najbardziej edukujących i moralnie inspirujących (ale tylko dla innych ludzi) sposobów późniejszego eliminowania takich osób głuchych na głos swego sumienia, jest samobójstwo. Istnieje bowiem prosty związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy niesłuchaniem głosu swego sumienia a samobójstwem. Związek ten jest następstwem działania "depresji psychicznej". Wynika on z faktu, że osoby które są głuche na głos swego sumienia NIE są w stanie akumulować w swoim przeciw-ciele wymaganej ilości tzw. "energii moralnej". Z kolei brak owej "energii moralnej" wywołuje w nich "depresję psychiczną" - tak jak dokładniej opisuje to punkt #D10 na stronie totalizm_pl.htm. Depresja psychiczna zaś typowo wiedzie do samobójstwa. Najlepszą ilustracją takiego właśnie działania mechanizmów moralnych jest sytuacja z młodzieżą w Nowej Zelandii - co doskonale podsumowują artykuły "Suicide and crashes drive NZ's youth death figures" (tj. "samobójstwa i wypadki drogowe podwyższają statystyki śmierci nowozelandzkiej młodzieży") ze strony A6 gazety The New Zealand Herald, wydanie z czwartku (Thursday), April 26, 2012; oraz "Kiwi teens' death rate second highest in Western World" (tj. "liczba śmierci nowozelandzkich nastolatków druga najwyższa w Zachodnim Świecie") ze strony A5 gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), April 26, 2012. Nowa Zelandia jest wszakże krajem w którym panuje oficjalny zakaz dyscyplinowania rózgą dzieci i młodzieży (pod karą więzienia dla dyscyplinujących) - co wyjaśniłem w punkcie #B5.1 tej strony. Jak rozwydrzoną czyni to młodzież, ujawniają coraz częstrze wiadomości o jej ekstremalnie niemoralnych wyczynach - w rodzaju wykrzykiwania i pobicia 87-letniego staruszka któremu nastolatki dewastowały drzewka, opisanego w artykule "Who's going to make us?" (tj. "Kto nam jest w stanie nakazać?") ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Monday), April 17, 2012 (zdjęcie paskudnego pobicia tego staruszka pokazano w artykule "Plea to public to catch teenage thugs" (tj. "błaganie publiczności aby złapała nastoletnich zbirów") ze strony A5 gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Monday), April 18, 2012). Ów brak dyscyplinowania, a także nieobecność struktury, wymagań i odpowiedzialności w życiu nowozelandzkiej młodzieży, jest powodem, że coraz znaczniejsza proporcja tej młodzieży wykształtowuje w sobie głuchotę na głos swego sumienia. To z kolei powoduje, że już w czasach pisania tego punktu w maju 2012 roku nowozelandzka młodzież miała jeden z najwyższych w świecie poziomów depresji psychicznej i samobójstw - tak jak wyjaśniłem to i podparłem referencjami literaturowymi w punkcie #D3 odrębnej strony god_istnieje.htm, oraz w w punkcie #G1 powyżej na tej stronie. Wszystkie zaś znaki na niebie i ziemi wskazują, że owa sytuacja z upływem czasu będzie jeszcze bardziej eskalowana. Przykładowo, w wiadomościach wieczornych kanału 1 telewizji NZ z godziny 18:33 we wtorek, 22 września 2015 roku, pokazano afisz jakiejś grupy protestującej przez budynkiem parlamentu, jaki informował iż w maleńkiej NZ tylko jednego roku było 569 samobójstw (normalnie liczba samobójstw jest w NZ oficjalnie utajniona).
       3. Epidemie chorób umysłowych u młodzieży. Z czasów w których ja sam byłem dyscyplinowany przysłowiową "różgą", doskonale do dzisiaj pamiętam, że jeśli coś nabroiłem, jednak kara NIE została mi wymierzona, wówczas mechanizm zarządzający moimi emocjami balansował wyrzuty sumienia i poczucie winy poprzez znaczący wzrost poczucia rodzaju wewnetrznej udręki (po angielsku zwanej "anguish") - tak jak opisywałem to już w punkcie #G1 tej strony. Pamiętając moc nacisku jaki owe poczucie udręki wywierało na moją młodą psychikę, wcale mnie NIE dziwi, że jest ono akumulacyjnie podwyższane kolejnymi sprzecznymi z głosem sumienia jednak niekaranymi zachowaniami danego dziecka. To zaś moim zdaniem wiedzie wprost do choroby umysłowej tego dziecka. Stąd szokująca epidemia chorób umysłowych jaka ostatnio zaczyna dotykać coraz więcej dzieci w Nowej Zelandii, moim zdaniem jest następstwem rządowego zakazu dyscyplinowania "rozgą" tych dzieci (pod karą więzienia oczekującego rodziców którzy ośmielą się mimo wszystko dyscyplinować swoje pociechy). Na temat owej epidemii chorób umysłowych u nowozelandzkich dzieci można sobie poczytać np. w artykule "Mental illness on rise in children" (tj. "zwiększenie chorób umysłowych u dzieci"), ze strony A1 gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), March 26, 2012.
       4. Niemoralny charakter samego odejścia z tego świata. Młodzi ludzie którzy stali się głusi na głos własnego sumienia w wielu przypadkach odchodzą z tego świata w sposób, który nawet dla osób nieznających filozofii totalizmu wygląda na oczywiście "niemoralny". (Wprawdzie takim "niemoralnym odejściem" są także "samobójstwa" opisane w poprzednim paragrafie. Jednak w dzisiejszych czasach niewielu ludzi ciągle wie, że popełnienie samobójstwa jest działaniem wysoce niemoralnym, które w swych złych skutkach jest porównywalne tylko do homoseksualizmu opisywanego w punkcie #B4 strony o nazwie antichrist_pl.htm.) Przykładowo w Nowej Zelandii sporo młodych ludzi się zabija kiedy ukradnie komuś samochód, poczym udaje się nim na przejaźdźkę po uprzednim upiciu się lub zażyciu narkotyków - jakie to odejście z tego świata jest niemoralnym w sposób na tyle oczywisty, że NIE trzeba nawet go testować kryteriami moralności. Taka nienaturalnie wysoka liczba śmierci młodzieży w rezultacie wypadków drogowych jest raportowana np. w w/w artykule "Kiwi teens' death rate second highest in Western World" (tj. "liczba śmierci nowozelandzkich nastolatków druga najwyższa w Zachodnim Świecie") ze strony A5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), April 26, 2012.
       5. Nietypowe zbiegi okoliczności u tych co umarli w masowych wypadkach, lub przeżyli takie wypadki. Jeśli w dowolnej statystycznej chwili rozważyć moralności poszczególnych ludzi podróżujących np. danym tramwajem, pociągiem, statkiem, lub znajdujących się w danym budynku czy fabryce, to dla typowych przypadków jest ona zupełnie przypadkowa i reprezentuje przekrój niemal wszystkich moralności dominujących dane społeczeństwo. Jeśli więc Bóg zdecyduje się spowodować katastrofę jakiegoś pojazdu lub budynku, która ma uśmiercić niemal wszystkich ludzi znajdujących się wewnętrz, wówczas aby wypełnić zasadę "przeżywania najmoralniejszych" Bóg musi spowodować, że w chwili owej katastrofy w środku znajdują się albo sami wybrani do umarcia, albo też że najmoralniejsi z nich będą jednak w jakiś cudowny sposób uratowani. Jeśli też przeanalizuje się raporty z typowego przypadku który powoduje masowe śmierci wielu ludzi naraz, wówczas uderza właśnie owa niezwykłość losów tych którzy znaleźli się w środku. Mianowicie, nagle w środku znajdzie się sporo ludzi, którzy typowo tam NIE powinni być, a tylko jakieś niezwykłe zbiegi okoliczności ich tam skierowały. Jednocześnie sporo ludzi którzy powinni być w środku, przez jakieś dziwne zbiegi okoliczności NIE mogli się tam znaleźć. Na dodatek do tego, często z takich masowych śmierci jakimś cudownym sposobem ratują się pojedyńcze osoby, które potem typowo traktują to jako rodzaj "nakazu lub wiadomości od Boga". W sumie więc wszystkie tego typu okoliczności i sytuacje są kolejnym źródłem dowodów, że Bóg konsekwentnie realizuje swoją zasadę "przeżywania namoralniejszych". Tyle że Bóg zawsze kamufluje tą swoją zasadę, tak aby NIE niszczyć u ludzi "wolnej woli", a także aby NIE pozwalać na odkrycie prawdy bez włożenia w to wymaganej pracy. (Oczywiście, przy badaniu takich przypadków trzeba też mieć na uwadze, że istnieją również budynki - np. więzienia czy stacje telewizyjne, zakłady przemysłowe - np. wytwórnie papierosów lub alkoholu, lub pojazdy - np. więźniarki czy samoloty dla przewożenia członków rządu, które wcale NIE zawierają w sobie przekroju wszystkich moralności dominujących dane społeczeństwo. Stąd masowe wypadki jakim one też mogą zostać poddane przez Boga wcale NIE reprezentują opisywanego w tym punkcie materiału dowodowego.)
       6. Losy dzieci i młodzieży w tych rodzinach, w których kobiety przejęły wszelkie decyzje o wychowaniu, tj. losy tych dzieci które folklor staropolski opisywał wysce negatywnym ostrzeżeniem 'bez ojca chowany", albo też przezwiskiem "bękart" czy "nojdór". (Odnotuj, że ostrzeżenie "bez ojca chowany" obejmowało też dzieci z rodzin w których ojciec żył i był obecny, tyle że był tzw. "pantoflarzem" i w swym domu NIE miał on nic do powiedzenia bowiem dominująca go i krzykliwa matka w niczym go NIE konsultowała ani nigdy NIE dawała mu dojść do głosu.) W angielskojęzycznych kulturach (np. w Nowej Zelandii) najwyraźniej jednak ludzie NIE są świadomi niszczycielskiego wpływu jaki wychowywanie bez ojcowskiej dyscypliny ma na daną młodą osobę. Wszakże NIE posiadają oni tam swego odpowiednika dla ostrzeżenia "bez ojca chowany" (choć sporadycznie używają tam przezwiska "bastard", czyli "bękart"). Ponadto nieustannie uchwalają tam prawa które w najróżniejszy sposób alienują ojców od wpływu na wychowanie swoich dzieci. Np. uchwalają tam sprzeczne z nakazami Boga prawa w rodzaju "ustawy anty-klapsowej" omawianej w punkcie #B5.1 tej strony - które to prawo specyficznie zabrania dyscyplinowania dzieci (po szczegóły i następstwa tego prawa patrz artykuł "Smack admission bars grandparents" - tj. "przyznanie się do klapsa eliminuje dziadków" ze strony A2 gazety The New Zealand Herald", wydanie datowane we wtorek (Tuesday), June 18, 2012); prawa tzw. "unii cywilnej"; prawa do adoptowania i wychowania dzieci przez pary lesbijek lub homoseksualistów; kusząco wysokie świadczenia dla tzw. "solo parents", tj. niby dla "samotnych rodziców" - które jednak zachęcają głównie niezamężne kobiety aby zamiast iść do pracy i zarabiać na swe utrzymanie, raczej zafundowały sobie kolejne dziecko którego ojciec pozostawałby oficjalnie nieznanym; itd., itp. Niemniej, codzienne życie coraz wyraźniej i tam ujawnia następstwa braku ojcowskiej dyscypliny. Relatywnie dobry przykład takich następstw ujawnia samo-wyjaśniający się artykuł "Man accused of journalist's murder 'never had a father figure in his life' " (tj. "mężczyzna oskarżony o zamordowanie dziennikarza 'w całym swoim życiu nigdy NIE miał kogokolwiek pełniącego funkcje ojca' ") ze strony A3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), May 24, 2012. Jeszcze zaś bardziej wymowny przykład następstw "chowania bez ojca" daje podsumowanie morderstwa nastoletniej prostytutki zawarte w artykule "Sad ending to a tragic young life" (tj. "Smutny koniec dla tragicznego młodego życia") ze strony A6 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), June 21, 2012 - w którego treści zawarte są nawet informacje ułatwiające czytelnikowi wydedukowanie czy prostytutka ta miała zwyczaj aby NIE słuchać głosu swego sumienia. To wszystko zaś ujawnia, że źródłem dosyć istotnego materiału dowodowego jest ustalenie "kto" faktycznie powoduje iż np. dana młodzież zaprzestaje słuchania głosu swego sumienia. Jak bowiem się okazuje, w swoich badaniach nigdy NIE natknąłem się na przypadek, aby pierwotną przyczyną czyjejś głuchoty na głos sumienia był ojciec. Praktycznie zawsze powodem tym okazuje się być wyobcowana (wymykająca się) spod męskiej kontroli matka, lub jakaś inna dyktatorska kobieta w mocy której dana młoda osoba się znalazła. (Czasami mogą nim być też jacyś żeńscy politycy, czy jakieś rządowe instytucje działające pod dyktando kobiet - w rodzaju notorycznej nowozelandzkiej CYF.) Dlatego w przypadkach jeśli brak nam informacji na temat moralności danej osoby która przedwcześnie odeszła z tego świata, wystarczy sprawdzić kto był "głową rodziny" pod dyktando której osoba ta wyrastała (znaczy, czy "głową rodziny" faktycznie była wówczas jakaś kobieta). Empiryczny materiał dowodowy ujawnia bowiem, że wychowanie "pod dyktando" jakiejś kobiety typowo jest już wystarczającym potwierdzeniem prawdopodobieństwa, że dana młoda osoba NIE potrafi słuchać głosu swego sumienia. Jak bowiem wyjaśnia to dokładniej punkt #B2 strony o nazwie antichrist_pl.htm, kobiety zostały stworzone przez Boga jako wysoce niedoskonałe istoty którym NIE wolno udzielać wyłączności i samodzielności w decydowaniu o losach kogokolwiek innego, a które powinny raczej współdecydować w nieustannej konsultacji z mężczyznami. Wszakże, w przeciwieństwie do mężczyzn - którzy niemal całe swoje działanie bazują na decyzjach umysłów, zaś emocjami kierują się tylko kiedy zostali do tego zmuszeni, kobiety w swoim postępowaniu kierują się niemal wyłącznie emocjami, zaś umysłów używają tylko jeśli do ich użycia zostały one jakoś zmuszone. W rezultacie tego, kobiety typowo są w swych działaniach stronnicze, impulsywne, niekonsystentne, nieobiektywne, niesprawiedliwe, nieprzewidujące, itp. Jednak dzisiejsza nauka NIE pozwala im poznać własnych niedoskonałości, a raczej wmawia im błędnie, że "kobiety są w stanie czynić wszystko to co czynią mężczyźni". Nie będąc zaś świadome swoich niedoskonałości, kobiety NIE pracują nad ich eliminowaniem, lub kompensowaniem z męską pomocą. Tymczasem aby nauczyć kogoś wsłuchiwania się w głos swego sumienia, NIE wolno kierować się emocjami i być stronniczym, a trzeba działać mądrze, przewidująco, obiektywnie i sprawiedliwie - tak jak typowo czynią to ojcowie pełniący role faktycznej "głowy rodziny". Innymi słowy, chociaż obecność ojcowskiej dyscypliny jest tylko jednym z całego szeregu wymogów które muszą być spełnione aby dane dziecko nauczyło się wsłuchiwać w głos swego sumienia, jednak brak ojcowskiej dyscypliny jest już wystarczającym powodem aby dziecko to stało się głuche na głos swego sumienia. Istnieją też już najróżniejsze badania, które doskonale ilustrują jak niewłaściwe jest pozostawienie samym kobietom rozstrzyganie jakiejś sprawy dotyczącej sprawiedliwości, sumienia, przezorności, itp. Tyle, że aby NIE narażać swej kariery owym rozlicznym feministkom gotowym "odgryzać głowy" każdemu kto ośmieli się ujawniać prawdę na temat kobiet, faktyczna wymowa wyników owych badań zwykle jest kamuflowana na najróżniejsze sposoby. Doskonałym przykładem takiego właśnie kamuflowania wyników badań na temat kobiet, może być np. artykuł "Female teachers get blame for schoolboy slackers' poor results" (tj. "nauczycielki są obciążane winą za marne wyniki niedbałych uczni-chłopców"), ze strony A3 gazety "The New Zealand Herald", wydanie z piątku (Friday), February 17, 2012. Na przekór rozgrzeszającego kobiety tytułu, artykuł ten opisuje solidne badania które ujawniły, że nauczycielki chronicznie praktykują niesprawiedliwość poprzez zaniżanie stopni jakie dają one uczonym przez siebie chłopcom, w porównaniu do stopni jakie te nauczycielki dają dziewczynkom za ich produkty tej samej jakości. (Dokładnie takie same doświadczenia z nauczycielkami i wykładowczyniami ja wyniosłem z lat swej nauki i studiów - co podkreśliłem m.in. w punkcie #B2 strony o nazwie antichrist_pl.htm.)
       7. Śmierci "intelektów grupowych". Bóg NIE tylko zakańcza życie indywidualnych osób które stały się głuche na głos sumienia, ale także czyni też dokładnie to samo z całymi tzw. "intelektami grupowymi" (np. instytucjami) które też zaprzestały słuchania głosu swego zbiorowego sumienia. (Wyjaśnienie pojęcia "intelekty grupowe" zawarte jest w punkcie #E2 strony o nazwie totalizm_pl.htm.) Tyle że zamiast umierać jak pojedyńczy ludzie, owe intelekty grupowe bankrutują, są rozwiązywane, zastępowane przez inne lub pochłanianie przez inne, itp. Oczywiście, dla nich to także reprezentuje rodzaj "śmierci", bowiem przestają one istnieć i coś nowego pojawia się na ich miejscu. Przykładowo, niemal każde państwo, które po niemoralnej agresji na inne państwo przegrywa wojnę jaką rozpoczęło, po przegraniu owej wojny jest zastępowanie już innym rodzajem tego państwa - jako przykład rozważ Hitlerowskie Niemcy po drugiej wojnie światowej. Doskonałym przykładem takich "intelektów grupowych" (instytucji) uśmiercanych przez Boga za głuchotę na głos sumienia są nowozelandzkie tzw. "Finance Companies" (tj. jakby prywatne banki). Od 2008 roku w Nowej Zelandii zbankrutowała ich aż cała masa, zaś na ich temat można sobie poczytać interesujące wiadomości niemal w każdym wydaniu miejscowych gazet. Cechą też niemal ich wszystkich było, że na długo przed zbankrutowaniem wszystkie one zaprzestały słuchania głosu swego "zbiorowego sumienia". Przykładowo, w czasie kiedy były one zakładane, ich dyrektorzy typowo mieli tylko tyle samo pieniędzy, co ich przyszli klienci. Jednak w momencie kiedy bankrutowały, ich klienci byli już obdarci ze swoich oszczędności, zaś nagle się okazało że dyrektorzy tych instytucji są niesamowicie bogaci, mieszkają w milionowych willach, mają drogie samochody i zapchane konta bankowe, ich żony, krewni i dzieci mają "trusty" pełne pieniędzy, itp. Aby zaś tego rodzaju przepływy oszczędności mogły mieć miejsce, instytucje te z całą pewnością pozostawały głuche na głosy sumienia. Dosyć dobry wgląd do kultury i rodzaju moralności praktykowanej w Nowej Zelandii przez osoby kierujące owymi instytucjami (tj. przez ich "dyrektorów") daje np. artykuł "His tastes went up ... with his fraud" (tj. "jego smak wzrastał ... w miarę nasilania się oszustwa"), ze strony C1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z piąku (Friday), May 4, 2012; czy artykuł "Keeping the rats out of the race" (tj. "trzymanie szczurów z dala od wyścigu"), ze strony C1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend, wydanie z soboty (Saturday), May 5, 2012. Dlatego masowe bankrutowanie takich instytucji jest kolejnym źródłem materiału dowodowego, że "intelekty które zaprzestały słuchania głosu swego sumienia są eliminowane z życia". Kiedy zaś takie niemoralne "intelekty grupowe" są eliminowane przez Boga, pośrednio karani są też wszyscy ludzie którzy są uczestnikami tych intelektów a stąd których losy są w jakiś sposób związane z losami tych intelektów - np. w przypadku bankrutowania owych "finance companies" karani są też wszyscy ich klienci którzy tracą zainwestowane w nie pieniądze oraz wszyscy ich pracownicy którzy tracą swoje miejsca pracy i zarobki. Owa ich zbiorowa kara jest za "pozostawanie pasywnym wobec niemoralności intelektu grupowego do którego się należy" - tak jak wyjaśnia to punkt #B4 strony o nazwie parasitism_pl.htm oraz dokładniej precyzuje punkt #E1 strony o nazwie quake_pl.htm. Co też wysoce interesujące, niezależnie od owej zbiorowej kary wymierzanej wszystkim ludziom należącym do takich niemoralnych intelektów grupowych, równolegle i niezależnie najwyższą możliwą "karą śmierci" są też nauczająco karane te osobistości które w owych intelektach grupowych są bezpośrednio odpowiedzialne za popełniane niemoralności - np. rozważ losy przywódców Hitlerowskich Niemiec, czy też patrz artykuł "Failed finance firm founder has cancer" (tj. "założyciel zbankrutowanej firmy finansowej jest chory na raka") ze strony A7 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), May 24, 2012. Oczywiście, podane tu jako przykład "kompanie finansowe" są tylko jednym z przykładów całego pochodu "intelektów zbiorowych" (tj. banków, firm, instytucji, całych państw, itp.) które były eliminowane z życia według zasady "przeżywania najmoralniejszego" z powodu niemoralności jakie popełniały. Szeroko znanymi innymi przykładami takich niemoralnych intelektów były także, m.in.: Hitlerowskie Niemcy, Komunistyczna Rosja, czy niedawno Libia Gaddafiego. Co gorsze, z powodu ślepoty starej oficjalnej nauki, która ciągle NIE nabyła kompetencji aby ostrzec polityków o istnieniu i działaniu zasady "przeżywania najmoralniejszego" ( "wymierania najniemoralniejszego") oraz aby im wyjaśnić do czego prowadzi niemoralność, w ostatnich czasach coraz większa liczba dalszych intelektów zaczyna maszerować w tym samym kierunku i tylko patrzeć jak Bóg też wyeliminuje je z życia.

#G5. Pamiętajmy jednak że Bóg podejmuje inteligentne decyzje, stąd do każdej zasady wprowadza wyjątki bazujące na swych celach i na rozumnej ocenie sytuacji:
Motto: "Tylko w świecie rządzonym przez bezrozumną naturę i niezmienne prawa fizyki NIE byłoby żadnych wyjątków."

       Kiedy poszukujemy dowodów na jednoznaczne potwierdzenie, że "Bóg uśmierca intelekty które całkowicie zaniechaly słuchania głosu swego sumienia", musimy jednocześnie pamiętać, że Bóg jest istotą wysoce inteligentną, a stąd i w tej zasadzie czyni wyjątki w uśmiercaniu, kiedy uśmiercenie jakiegoś intelektu jest sprzeczne z boskimi celami lub planami. Kilka sytuacji, kiedy Bóg czyni takie właśnie wyjątki i wstrzymuje się z uśmierceniem osób które definitywnie na to sobie zaslużyły, już obecnie udało się zidentyfikować "totaliztycznej nauce". Wymieńmy je więc tutaj chociaz najbardziej reprezentacyjne z nich, tak aby czytelnik miał świadomość ich istnienia i działania.
       A. Kiedy uśmiercenie danego intelektu odbierałoby komuś jego "wolną wolę". Zdolność ludzi do myślenia i postępowania zgodnego z ich "wolną wolą" jest aż tak ważna dla Boga, że aby dać ludziom ową "wolną wolę" Bóg dobrowolnie przyjął na siebie cały szereg ograniczeń i wymagań - co wyjaśnia m.in. punkt #B1 tej strony. Przykładowo, to właśnie aby ludzie utrzymywali swoją "wolną wolę", we wszystko co Bóg czyni wpisywane są co najmniej trzy grupy niezależnych cech, jakie pozwalają to potem wyjaśnić na co najmniej trzy odmienne sposoby - tak jak opisuje to punkt #C2 strony o nazwie tornado_pl.htm. To także aby NIE odbierać ludziom "wolnej woli", żadne naukowe badania czy pokazy umiejętności różdźkarzy NIE dają wyników wyższych niż statystyczne - chociaż normalnie ci sami różdżkarze poznajdowali niemal wszystkie bogactwa naturalne jakie są znane ludzkości. Na podobnej zasadzie, nigdy obserwacja UFO nie następuje w sposób jakie rozwiewałby wszelkie wątpliwości, ani też nigdy pojedyńcze zdjęcie UFO nie dostarcza dowodu na obiektywne istnienie UFO - na przekór, że faktyczne istnienie UFO jest już formalnie udowodnione np. na stronie ufo_proof_pl.htm.
       B. Kiedy dany intelekt generuje znaczącą "intensywność strumienia informacji nauczającej", tak że dla Boga ma on znacznie wyższą "informatyczną wartość" kiedy ciągle jest żywy, niż gdyby został uśmiercony - tak jak opisane to zostało w punkcie #B7.2 oraz w (2) z punktu #B7 strony seismograph_pl.htm oraz w punkcie #K1 ze strony quake_pl.htm. Jak bowiem wyjaśnił to punkt #G3 niniejszej strony, aby ludzie mogli utrzymywać swoją "wolną wolę", na przekór że Bóg faktycznie nagradza "moralność" a karze "niemoralność", ten sam Bóg jednocześnie stwarza na Ziemi takie pozory, jakby wymagradzana była "niemoralność" i użycie siły fizycznej, zaś karana "moralność" i fizyczna słabość. Aby jednak owe pozory mogły być formowane, konieczne jest zaistnienie kilku "wyjątków" w których ci niemoralni ludzie którzy wytwarzają wysoką "intensywność strumienia informacji nauczającej", czasowo wyłączani byli spod należnej im kary.
       C. Kiedy dany intelekt w jakiś sposób dopomaga swymi działaniami w wypełnianiu woli Boga, a stąd kiedy będąc żywy jest on bardziej użyteczny dla Boga niż gdyby był martwy. Przykładem takich właśnie intelektów są m.in. niektórzy masowi mordercy, których ukaranie Bóg tymczasowo zawiesza i przesuwa na późniejszy termin, ponieważ np. "słyszą oni głosy Boga" w swojej głowie, a stąd są podatni na precyzyjne pokierowanie kogo i w jakiej kolejności mają "wysłać" na temten świat. Wszakże z ponadczasowego punktu widzenia Boga, mordercy tacy NIE umkną "uniwersalnej sprawiedliwości", podczas gdy ich działania mogą być w międzyczasie wykorzystane dla efektywniejszego edukowania ludzkości, lub dla pozbywania się tych nadgorliwych osób którzy swymi działaniami przeszkadzają Bogu. (Opisy takich właśnie "głosów w głowie" słyszanych przez niektórych masowych morderców, zawarte są w #77 z podrozdziału W4 w tomie 18 mojej najnowszej monografii [1/5].)
       Oczywiście, takich wyjątków jest więcej. Jednak nawet tylko te najważniejsze przytoczone powyżej, dają już czytelnikowi relatywnie dobre rozeznanie jak Bóg działa aby najefektywniej osiągać swoje cele.
       Jeśli uwzględnić powyższe wyjątki, wówczas opisywana tutaj zasada postępowania Boga powinna zostać sformułowana w sposób jaki podkreśla, że "NIE wszystkie" intelekty które są głuche na głos swego sumienia zostają przedwcześnie uśmiercane przez Boga. Dla przykładu możnaby ją wyrazić stwierdzeniem, że "intelekty które przestały wsłuchiwać się w głos swego sumienia, mają wysokie szanse, że zostaną przedwcześnie uśmiercone przez Boga". Niestety, ja prowadzę badania tylko na zasadzie "prywatnego hobby naukowego", czyli bez żadnego finansowania i wyłącznie we własnym czasie. Nie mam więc "mocy przerobowej", środków finansowych, ani oficjalnego poparcia, które by mi pozwoliły wybadać jaki procent intelektów umiera w jaki czas po zaprzestaniu słuchania swego sumienia.
* * *
       Wysoce interesującym jest też fakt, że aby efektywniej osiągać swoje nadrzędne cele, Bóg powprowadzał także wyjątki do zasady "przeżywania najmoralniejszego" - jaka opisywana została na początku punktu #G1 tej strony. Niektóre z tych wyjątków stwierdzają co następuje:
       D. Każdy intelekt który indywidualnie postępuje relatywnie moralnie, jednak wykaże on pasywność wobec grupowej niemoralności większego intelektu grupowego do którego należy, przestaje być chroniony zasadą "przeżywania najmoralniejszego". Stąd jeśli znajdzie się on w zasięgu działania jakiegoś nieszczęścia które dotyka ów niemoralny intelekt grupowy do jakiego on należy, wówczas obrywa on na równi z innymi (niemoralnymi) uczestnikami tego intelektu grupowego. Najlepszym przykładem zadziałania tego wyjątku, byli Japończycy którzy w piątek dnia 11 marca 2011 roku padli ofiarami tsunami i katastrofy nuklearnej - tak jak opisują to punkty #C7 i #I1 na stronie seismograph_pl.htm. Po szerszy opis tego powodowanego pasywnością wyjmowania spod ochrony przynależnej najmoralniejszym intelektom - patrz punkt #B4 na stronie o nazwie parasitism_pl.htm.
       E. Każdy intelekt który praktykuje "manifestacyjną religijność" zamiast faktycznej "moralności", też przestaje być chroniony przez zasadę "przeżywania najmoralniejszego". W swoim życiu natykałem się na sporo osób, które zachowywały się nieprzeciętnie religijnie, jednak bez przerwy dotykały ich nieszczęścia. Często analizowałem więc powody takiego ich potraktowania przez Boga. Główną cechą jaka w nich się rzucała w oczy, to że wcale NIE byli oni moralni w swym obcowaniu z innymi ludźmi, a jedynie manifestacyjnie praktykowali swoją religię. Swoje praktyki religijne ograniczali jednak tylko do manifestacyjnego uwielbiania Boga. Swych zaś ziomków traktowali niemal jak bydło. Tymczasem "moralność" jest to wypełnianie boskich wymagań i nakazów w naszych stosunkach z wszystkimi innymi ludźmi z jakimi przychodzi nam oddziaływać w naszym życiu - po dokładną definicję "moralności" patrz punkt #B5 na stronie morals_pl.htm. Jeśli więc ktoś skupia całą swą uwagę na czczeniu Boga, jednak ignoruje swój obowiązek moralnego potraktowania wszystkich innych ludzi, wówczas przestaje żyć moralnie i jest za to też surowo karany przez Boga. W Polsce najczęściej występowała kobieca wersja takich osób - którą wszyscy nazywali "dewotka". Ich męskich wersji też jednak istnieje sporo - ostatnio szczególnie dużo na południowy-wschód od Polski. (Słownik ortograficzny podaje, że ich męska wersja jest nazywana "dewot".) Wszystkie też oznaki wskazują na to, że Bóg NIE ma zamiaru tolerować ich manifestacyjnej religijności, poza którą ukrywają oni swoje niemoralne traktowanie bliźnich.
       F. Przedwcześnie może też umrzeć wzorcowo moralny intelekt, jeśli ochotniczo zaofiaruje on Bogu swoje życie, zaś jego śmierć wydatnie przyspiesza edukowanie i podnoszenie moralności dużej grupy ludzi. Przykładem tego wyjątku są ochotnicze, męczennicze śmierci niemal wszystkich chrześcijańskich świętych. W tym miejscu należy jednak podkreślić, że ci wzorcowo moralni ludzie umierają tylko jeśli zaochotniczą oni do swej śmierci. Bóg respektuje bowiem ich wzorcowo moralne postępowanie i NIE skraca ich życia wbrew ich zyczeniu i beż konsultowania ich własnych życzeń w tej sprawie.
       Z powodu działania wyjątków jak te powyżej, wcale NIE okazuje się automatyczną prawdą twierdzenie odwrotne do tego omawianego w punkcie #G2 (oraz uwypuklonego czerwonym kolorem kilka paragrafów wcześniej). Mianowicie, to z powodu owych wyjątków "NIE wszystkie intelekty które umarły przedwcześnie, śmierć dopadła ponieważ NIE wsłuchiwały się one w głos swego sumienia". Przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. fakt, że sporo intelektów umiera też przedwcześnie ponieważ np. jest częścią składową jakichś innych, większych, "intelektów grupowych". Stąd, to co ich spotyka wynika NIE z sumienia, a z zaniedbania ich obowiązków moralnych wobec "intelektu grupowego" którego są częścią (tj. z "nieuczynienia tego co uczynić powinni"). Przykładowo, w przypadku dzisiejszych nastolatków często umierają oni też przedwcześnie "za karę", że na przekór słuchania swego sumienia, ciągle pozostawały one pasywne (tak jak wyjaśnia to punkt #B4 na stronie o nazwie parasitism_pl.htm) i NIE odwiodły od niemoralnego działania owych "intelektów grupowych" do których należały. Pasywność bowiem wobec niemoralności grupowej Bóg traktuje tak jak współudział w owej niemoralności. Doskonałym przykładem takiej właśnie sytuacji może być przejaźdźka jakiejś młodej osoby słuchającej swego sumienia w ukradzionym samochodzie który jest prowadzony przez kogoś kto NIE słucha swego sumienia. Jeśli samochód ten się rozbije, wówczas mogą umrzeć wszyscy którzy w nim jechali. Ten co go ukradł i niebezpiecznie prowadził może umrzeć ponieważ NIE słuchał swego sumienia, zaś słuchający swego sumienia pasażer może też umrzeć, ponieważ na przekór przynależenia do danej "bandy" miał zwyczaj pozostawać pasywnym wobec jej niemoralności i stąd NIE odwiódł swych kolegów od praktykowania kradzieży ani od zbyt szybkiej jazdy.
       Skoro nowa "totaliztyczna nauka" odkryła w 2012 roku, że życiem intelektów rządzi zasada "przyżywania najmoralniejszego", następnym zadaniem jakie warto byłoby teraz dokładnie wybadać, to naukowe sprawdzenie na bazie dostępnego nam empirycznego materiału dowodowego, czy faktycznie "uniwersalna sprawiedliwość" powoduje, że Bóg przydziela każdej osobie długość życia jaka jest proporcjonalna do wyrażonego liczbowo poziomu moralności tej osoby. (Niestety, skompletowanie takich badań przekracza moje możliwości finansowe i czasowe.) Aby badania takie ukończyć z sukcesem, wystarczyłoby sprawdzić dla statystycznie dużej próbki ludzi jacy NIE podlegają w/w wyjątkom, czy stosunek długości życia poszczególnych z nich, do owych 120 lat obiecanych ludziom przez Boga (patrz Biblia, "Ks. Rodzaju", 6:3), jest równy stosunkowi liczbowego wskaźnika moralności tych osób, do wskaźnika moralności boskiego "ideału człowieka". (Ów boski "ideał człowieka" - który w wyniku działania zasady "przeżywania najmoralniejszych" powinien dożywać do wieku 120 lat jakie Bóg obiecał ludziom w Biblii, opisany jest zgrubnie w punkcie #C5 tej strony). Wszakże powyższe ustalenie z jednej strony pozwalałoby na dokładne prognozowanie jak długo ktoś będzie żył - poprzez ilościowe oszacowanie rodzaju moralności którą osoba ta praktykuje. Z drugiej zaś strony pozwalałoby też nam oceniać poziom moralności poszczególnych ludzi na podstawie wieku do którego oni dożyli. Przykładowo, jeśli statystyczna długość życia w jakimś kraju wynosi 72 lata, wówczas to oznaczłoby, że ludność tego kraju przeciętnie jest tylko w M = (72/120)*100% = 60% moralna. Ponieważ owe statystyczne długości życia (po angielsku zwane "life expectancy") są już znanie i publikowane dla każdego kraju świata, wyliczenie sobie tych wartości pozwalałoby nam lepiej wybierać kraj do którego np. emigrowalibyśmy, przenosilibyśmy się do zamieszkania na czas swej emerytury, lub choćby tylko wizytowalibyśmy. Ponadto, pozwalałoby ono nam na śledzenie jak się ma i jak się zmienia średnia moralność kraju w którym mieszkamy na stałe, w porównaniu do moralności innych krajów świata.
Antworten to top
#13
#E1.1. Złowrogie dla ludzi następstwa ewolucyjnej mocy chaotycznych oddziaływań uwolnionej w przyszłych samouczących się sieciach komputerowych:

Motto: "Matematycy twierdzą, że gdyby jakaś nieśmiertelna małpa chaotycznie stukała w klawisze maszyny do pisania przez nieskończoną ilość lat, wówczas z czasem przypadkowo wystukałaby piękny wiersz. Na podobnej zasadzie logika nam podpowiada, że gdyby jakaś objętość substancji lub elementów o cechach niezaprogramowanego komputera chaotycznie oddziaływała na siebie przez nieskończoną długość czasu, wówczas z czasem powstanie w niej samoświadomy i logicznie myślący program.

       Poprzedni punkt #E1 ujawnił, że często powtarzane przez matematyków z czasów moich studiów przewidywania teorii prawdopodobieństwa, że "wieczysta małpa chaotycznie uderzająca w klawisze maszyny do pisania z czasem przypadkowo wystukałaby piękny wiersz", faktycznie okazują się kluczem do zrozumienia jak powstał nasz świat fizyczny i człowiek. Wszakże logiczne przeniesienie tego przewidywania do obszaru nauki leżącej na styku "filozofii" oraz "nauk komputerowych" (a ściślej na styku "filozofii" i tzw. "inżynierii softwarowej" z obszaru "nauk komputerowych") wiedzie do wysoce szokującego odkrycia. Mianowicie ujawnia ono, że jeśli istnieje jakaś substancja lub elementy o cechach niezaprogramowanego komputera - przykładowo istnieje gigantyczna kropla wiecznie ruchliwej "przeciw-materii" zdolnej do nabycia inteligencji, wówczas wieczyste oddziaływania tejże substancji lub elementów wyzwalają twórczą moc ewolucyjną chaosu. Z kolei owa twórcza moc ewolucyjna prowadzi do samo-wyewoluowania się samoświadomego i zdolnego do myślenia programu. W dokładnie taki też właśnie sposób powstała Nadrzędna Istota Duchowa Wszechświata, przez religie zwana Bogiem.
       Ewolucyjna moc chaotycznych oddziaływań takich elementów o cechach niezaprogramowanego komputera wcale jednak się NIE ogranicza do spowodowania zaistnienia Boga. Wszakże podobne cechy jak przeciw-materia wykazują również dzisiejsze komputery. Jeśli więc ludzie połączą ze sobą wystarczającą liczbę komputerów w chaotycznie oddziaływującą na siebie sieć komputerową, wówczas owe pierwotne warunki chosu wszechświata mogą zostać odtworzone w komputerach. To zaś oznacza, że kiedy taka sieć komputerowa spełniłaby określone warunki, wówczas samoczynnie wyewoluować się w niej może również jakiś samoświadomy i logicznie myślący program. Co ciekawsze, taki samoświadomy i logicznie myślący program zapewne uznałby ludzi za swoich rywali (wrogów) i mógłby nawet podjąć z ludźmi walkę. Zmuszające do refleksji jest także, że zaczątek takiego samoświadomego i logicznie myślącego programu może zostać przez przypadek stworzony przez jakiegoś komputerowego "whizza" jako forma samouczącego się wirusa komputerowego. W takiej zaś sytuacji, to co tu opisuję mogłoby stać się rzeczywistością znacznie szybciej niż ktokolwiek byłby w stanie to przewidzieć. Szczególnie że taki samoświadomy i logicznie myślący program mógłby celowo ukrywać przed ludźmi swoje istnienie aż do czasu gdy przestałby czuć się zagrożony działaniami ludzi. W początkowych zaś czasach, kiedy ciągle zmuszony byłby do działania z ukrycia, mógłby pozorować swoje działania jako skryte akcje ludzkich "służb specjalnych", nad działaniami których wszakże już od dawna społeczeństwa utraciły kontrolę.
       Twórczy artyści typowo wykazują doskonałą intuicję i na długo przed czasem wyczuwają to co ma nadejść. Od dłuższego też czasu twórcy filmowi nakręcają filmy które nam ujawniają kataklizmy jakie mogłyby nadejść na ludzkość gdyby w komputerach nastąpiła taka samo-ewolucja świadomości i zdolności do logicznego myślenia. Jako przykłady takich filmów rozważ "thriller" o tytule "2001: A Space Odyssey" (1968 rok, produkcja i direkcja Stanley Kubrick), całą serię filmów o tytule "Terminator" (zaczętej w 1984 roku przez film direkcji Jamesa Cameron, z Arnoldem Schwarzenegger, Lindą Hamilton, oraz Michaelem Biehn w rolach głównych), film "I, Robot" (MV, 2004 rok, z Will Smith i Bridget Moynahan w roli głównej) w którym komputer zwany "Viki" skonstruowany do sterowania robotami uzyskał samo-świadomość i usiłował dokonać rewolucji, film o tytule "Eagle Eye" (MVL, 2008 rok, z Shia LaBeouf i Michelle Monaghan w głównych rolach) w którym potężny samo-świadomy komputer stara się zastąpić rząd USA, czy nawet rozważ bunt komputera "autopilota" z amerykańskiego animowanego filmu dla dzieci o tytule "Wall-E" (z 2008 roku, produkcji "Pixar Animation Studios", dyrekcji Andrew Stanton). Wszystkie te filmy ujawniają nam jeden nakłaniający do refleksji fakt, mianowicie że jeśli taki samoświadomy i zdolny do logicznego myślenia program wyewoluuje się w komputerach operujących w tym samym świecie co ludzie, wówczas ludzkość znajdzie się w poważnych kłopotach, zaś Ziemia może np. zostać przez niego wyludniona. (Wyludnienie Ziemi czymś, co ludzie sami na siebie sprowadzą, jest wszakże zapowiadane także m.in. staropolską przepowiednią opisaną w "części #H" strony internetowej przepowiednie.htm.)
       Realna możliwość, że ewolucyjna moc chaosu może się objawić również w komputerach, dodaje praktycznej wymowy do naszych badań prapoczątkowego chaosu opisanych w poprzednim punkcie #E1. Wszakże w dzisiejszych czasach ludzie tworzą coraz więcej najróżniejszych sieci komputerowych które wzajemnie oddziaływują ze sobą w chaotyczny sposób. Jako przykład takich sieci rozważ dzisiejszy "internet", dzisiejsze oddziaływania mikroprocessorów z sieci "telefonów komórkowych", czy systemy tworzone w aż kilku krajach świata pod nazwą "ubiquitous computing". Dlatego byłoby to z korzyścią dla ludzi, gdyby badania prapoczątkowego chaosu "przeciw-materii" pozwoliły nam precyzyjnie zdefiniować jakie warunki muszą być spełnione aby takie chaotyczne oddziaływania komputerów połączonych w duże sieci spowodowały samoczynne wyewoluowanie się samoświadomego i logicznie myślącego programu. Wszakże znajomość tych warunków pozwoliłaby ludziom np. uniknąć sytuacji opisanych fabułami w/w filmów. Już na podstawie opisów zawartych w punkcie #E1 powyżej, daje się zdefiniować niektóre z tych warunków. Przykładowo obejmują one (1) zdolność do samo-uczenia się chaotycznie oddziaływujących ze sobą komputerów. (Jak zaś ujawnia nam to "inżynieria softwarowa", budowanie samouczących się komputerów jest naturalnym kierunkiem rozwoju komputeryzacji. Z czasem więc komputery takie powstaną i będą łączone ze sobą w sieci podobne do dzisiejszego "internetu", "telefonów komórkowych" czy systemów do "ubiquitous computing".) Innym warunkiem jest (2) zaopatrzenie tych komputerów w programy "odporne na wyłączenia", czyli w programy które po wyłączeniu komputera wcale NIE zaczynają wszystkiego od samego początka, a raczej po ponownym włączeniu kontynuują poprawną pracę począwszy od punktu w jakim zostały wyłączone. Taką zaś "odporność na wyłączenia" już obecnie otrzymuje sporo oprogramowania, np. niektóre systemy operacyjne (włączając w to kilka najnowszych Microsoft'owskich "Windows"). Oczywiście, istnieje nieco więcej podobnych warunków jakie muszą być spełnione, zaś przyszłe szczegółowe badania prapoczątkowego chaosu są w stanie je wszystkie ujawnić i podefiniować.
Antworten to top



Gehe zu:


Benutzer, die gerade dieses Thema anschauen: 1 Gast/Gäste