Bóg istnieje (2020) - rodzdziały
#11
#F3. Wypaczenia dotychczasowej "oficjalnej nauki ateistycznej", jakie powyrastały z braku dla niej oficjalnej "konkurencji", a jakie powodują, że zamiast "wprowadzać postęp", stała się ona już "hamulcem postępu":

       W punkcie #F1.1 powyżej, opisane zostało prawo odkryte dopiero przez filozofię totalizmu, którego działanie dotyka wszelke tzw. "intelekty" jakie w swoim życiu i postępowaniu NIE muszą zwalczać "konkurencji" ani "opozycji". Prawo to można opisać słowami, że brak "konkurencji" i napełnienie się "samozachwytem", rozwija w intelektach "wypaczenia" które z upływem czasu zamieniają działania tych intelektów w odwrotności funkcji do których wypełniania intelekty te oryginalnie zostały powołanie. Doskonałym potwierdzeniem działania owego prawa są wyniki badań opisane w artykule "Diaries suggest illness affected Stalin's actions" (tj. "Pamiętniki sugerują że choroba zmieniała działania Stalina") ze strony B9 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23, 2011. Badania owe wykazały, że w miarę jak wydłużał się czas dzierżenia absolutnej władzy przez Stalina, ten tyran coraz bardziej tracił zdolność do odróżniania dobra od zła, tego co dozwolone a co zakazane, przyjaciół od wrogów, itp. Właśnie też "wypaczenia" jakimi dzisiejsza "oficjalna nauka ortodoksyjna" obrosła w wyniku działania owego prawa, spowodowały że zamiast "wprowadzać postęp" nauka ta już obecnie funkcjonuje jako zdecydowany "hamulec postępu". Faktycznie to gdybyśmy poziom szkodliwości owych wypaczeń dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej przyrównali do jakiegoś historycznego wzorca, wówczas moglibyśmy stwierdzić, że w chwili obecnej "oficjalna nauka ortodoksyjna" osiągnęła już poziom zwyrodnienia, który historycznie osiągnięty został przez religię katolicką w czasach średniowiecznej inkwizycji - po szersze wyjaśnienia patrz punkt #K7 na stronie o nazwie tapanui_pl.htm. Takie porównanie obecnej sytuacji oficjalnej nauki, do sytuacji religii katolickiej w okresie średniowiecznej inknowizycji, ma też tą zaletę, że wskazuje nam historyczny przykład rozwiązania dla problemu wypaczeń i zwyrodnienia tejże nauki. Rozwiązaniem tym okazuje się "oficjalne stworzenie konkurencji" dla owej nauki. Jak bowiem nauczają nas lekcje historii, kiedy powstała "konkurencja" dla religii katolickiej w formie najróżniejszych "kościołów reformacyjnych" (np. "kościoła luterańskiego"), wówczas wstecznicza rola religii katolickiej z jej inkwizycją i paleniem na stosie wszystkich ludzi postępu bardzo szybko została zakończona. Konieczność bowiem "walki z konkurencją o przeżycie" bardzo szybko "sprowadziła na ziemię" i wyeliminowała uprzednio szalejące zwyrodnienia owego kościoła. Tak samo więc stanie się z obecnymi zwyrodnieniami oficjalnej nauki ziemskiej, jeśli jej również stworzona zostanie faktyczna "konkurencja" w formie noworodzącej się "nauki totaliztycznej". 
       Omówmy więc teraz chociaż najważniejsze z owych wypaczeń jakimi obrosła już dotychczasowa oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna", a jakie powodują, że nauka ta działa obecnie już tylko jako ogromnie silny i wpływowy "hamulec postępu". Oto one: 
       1. Zarzucenie poszukiwań prawdy - czyli ściganie tylko tego co dochodowe, popularne, modne, oraz "bezpieczne" dla prezentującego i badającego, zaś unikanie badania "prawd" uznanych przez naukę za "tabu". Istnieją już niezliczone przykłady, że naukowcy zaprzestali zważać na to co faktycznie jest prawdą, a badają wyłącznie to co przynosi dochód, cieszy się popularnością, czego badanie jest właśnie "modne", oraz czego publiczne ujawnienie NIE wnosi żadnego niebezpieczeństwa dla badającego i dla publikującego. To dlatego np. oficjalna nauka całkowicie unika już badania dowodów na istnienie Bogaistnienie duszy, czy istnienie UFO - na przekór że dowodów takich wyłania się z życia całe zatrzęsienie. To dlatego też nauka nawet NIE próbuje zbudować tzw. "Sejsmografu Zhang Henga" opisywanego na stronie seismograph_pl.htm. Wszakże sejsmograf ten działa na zasadzie "telepatii" i "chi energii" - które dla dzisiejszej oficjalnej nauki są tematami "tabu". Naukowcy uciekają się więc już nawet do "chowania po piwnicach" modelu tego urządzenia - tak jak wyjaśnia to podpis pod "Fot. #D1" na w/w stronie "seismograph_pl.htm", aby tylko NIE musieć odpowiadać na pytania społeczności "dlaczego model ten nadal NIE jest badany i budowany?"! 
       2. Procedury działania, w rodzaju "recenzji" ("peer reviews"), które wyniszczają nowe idee. Nauka wyrobija już sobie całą masę najróżniejszych procedur postępowania, których efektem jest zgniatanie i niszczenie każdej nowej idei. Przykładowo, taka procedura jak wymóg aby każda naukowa publikacja mogła się ukazać w druku tylko jeśli uprzednio uzyska przychylną tzw. "recenzję" od kilku innych naukowców. Tymczasem owi "recenzenci" typowo albo obawiają się, albo też nie chcą, wydać przychylną recenzję zupełnie nowej idei - co ja osobiście doświadczyłem niezliczoną liczbę razy kiedy bezskutecznie powtarzałem niekończące się próby opublikowania w najróżniejszych naukowych wydawnictwach cały szereg moich nowych idei, w rodzaju Konceptu Dipolarnej GrawitacjiMagnokraftuKomory Oscylacyjnejwehikułu czasu i całego szeregu innych idei. Inną podobnie blokującą postęp procedurą jest instytucja "promotorów" dla doktoratów. Promotorzy ci są bowiem w stanie nadzorować tylko te tematy na jakich się już znają. Czyli z definicji NIE mogą nadzorować prac doktorskich nad zupełnie nowymi ideami. Oczywiście, podobnych procedur "blokujących postęp" nauka wygenerowała już sobie ogromną liczbę. W rezultacie ich działania, praktycznie żadna nowa idea NIE ma już szansy aby przebić się na światło dzienne. 
       3. Manipulowanie wynikami aby najlepiej służyły interesom tych co je finansują lub co są przy władzy oraz wynikające z tego nieustanne zmienianie oficjalnego stanowiska nauki w niemal każdej sprawie. Niemal przedmiotem powszechnych żartów stały się niezliczone zmiany wyników "naukowych badań" dotyczących najróżniejszych produktów codziennego użytku. Wyniki tych badań typowo są bowiem zależnie od tego kto finansuje owe badania. I tak, przykładowo, badania finansowane przez producentów masła będą dowodziły że masło jest korzystniejsze dla zdrowia od margaryny i od innych tłuszczy, a stąd że należy je zjadać kiedy ma się ku temu okazję. Jednak badania prowadzone przez np. producentów margaryny będą dowodziły, że masło nalezy zastępować margaryną - bo margaryna jest zdrowsza i korzystniejsza dla ludzi. Podobnie sprzeczne ze sobą "wyniki badań" co jakiś czas ukazują się na temat każdego produktu. Co jednak najbardziej przerażające, jeśli leży to w interesie jakichś wpływowych polityków, wówczas nawet to co najstraszniejsze, owe "wyniki badań" ogłaszają za "nieszkodliwe". Przykładowo, po katastrofie nuklearnej z Fukushima w Japonii której mordercze następstwa opisywane są m.in. w punktach #M1 do #M1.3 strony telekinetyka.htm, nagle w prasie Nowej Zelandii ukazało się aż kilka artykułów jakie popularyzowały "wyniki badań naukowych" zgodnie z którymi wypadki w reaktorach jądrowych okazują się "nieszkodliwe" dla życia i zdrowia. Przykład jednego z tych artykułów to "Evacuation scare worse than nuclear fallouts" (tj. "Strach ewakuacji gorszy od następstw nuklearnego skażenia") ze strony B5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011. Stara się on przekonać czytelników że katastrofy nuklearne są już bezpieczne bowiem najnowsze "badania naukowe" wykazały iż tylko 60 ludzi zmarło w wyniku nuklearnej katastrofy w Czernobylu - jakoby też wszyscy oni pochodzili z samego Czernobyla. Mnie osobiście najbardziej szokuje, że ktoś wysoce nieodpowiedzialnie ogłasza takie wyniki jakoby "badań naukowych", podczas gdy inne artykuły alarmują np. o "Radioactivity in breast milk" (tj. "Radioaktywności znalezionej w mleku z piersi kobiecych") - patrz strona B9 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23, 2011. Jeśli więc w przyszłości ci sami naukowcy dokonają badań eksplozji reaktorów z Fukushima, to czy mutacje, zwyrodnienia genetyczne i choroby u dzieci ssących takie "radioaktywne mleko" z piersi swoich matek również naukowcy ci uznają za bezpieczne i niegroźne? Ciekawe także jak owi naukowcy kwalifikują np. tych licznych Polaków, którzy wyszli na ulicę w chwili kiedy właśnie padał deszcz, o jakim ówczesne wladze "zapomniały poinfortmować" ludność że jest on radioaktywny, w szereg zaś lat później Polacy ci zmarli w wyniku chorób zaindukowanych owymi radioaktywnymi opadami z Czernobyla - czyż naprawdę NIE należy ich też zaliczać do ofiar tamtej eksplozji nuklearnej? 
       4. Odrzucanie wszystkiego co NIE wywodzi się z własnego grona naukowców. Nauka odrzuca obecnie niemal wszystko co NIE zostało wygenerowane przez jakiegoś naukowca zatrudnionego w danej dyscyplinie. Jeśli ktoś NIE wierzy w ten fakt, wówczas powinien sprawdzić np. losy prób opublikowania czegokolwiek w jakimś naukowym czasopiśmie przez osobę spoza grona naukowców (np. z przemysłu). 
       5. Wznoszenie międzydyscyplinarnych barier. Faktyczny postęp wymaga użycia wiedzy z aż kilku dyscyplin naraz. Tymczasem dzisiejsza nauka tak działa, że każda dyscyplina jest hermetycznie zamknięta dla osób jakie z niej się NIE wywodzą. Przykładowo, w latach 2008 do 2011 pragnąłem udoskonalić wówczas już szeroko znaną w świecie filozofię totalizmu mojego autorstwa, poprzez uzyskanie jednego z owych niezliczonych stypendiów na rozwój badań i publikacji filozoficznych. Stypendia takie są nieustannie oferowane przez najróżniejsze instytuty, wydziały i organizacje filozoficzne. W owym czasie moja "filozofia totalizmu" była już szeroko upowszechniona po świecie, zaś np. kilkaset tysięcy jej referencji widniejących w Google dokumentowało że jest ona już znana nowet szerzej niż wiele tzw. "klasycznych" filozofii. Na przekór jednak złożenia setek podań o takie stypendia filozoficzne oferowane przez najróżniejsze instytucje i organizacje, moja specjalizacja w "naukach komputerowych" i w "inżynierii mechanicznej", powodowała że nigdy stypendium takiego NIE zdołałem uzyskać - z oczywistą szkodą dla całej dyscypliny filozofii. Podobnie też się dzieje w praktycznie każdej innej dyscyplinie. Dla przykładu, jedna z uczelni w Polsce zaoferowała mi zatrudnienie na pozycji "profesora nadzwyczajnego w naukach komputerowych" - wszakże ja wykładałem "nauki komputerowe" już od wielu lat na szeregu uniwersytetów świata, miałem znaczący dorobek publikacyjny z obszaru informatyki, oraz poza granicami Polski zajmowałem uniwersyteckie stanowiska "Associate Professor" i "Full Professor" w naukach komputerowych. Jednak tamto moje zatrudnienie na uczelni w Polsce najpierw musiało być zatwierdzona przez ministerstwo. Niestety, jakiś biurokrata w ministerstwie zakazał mojego zatrudnienia na owym stanowisku, uzasadniając ten zakaz, że ja NIE mam wykształcenia informatycznego. Co najtragiczniejsze, takie uzasadnienie owego ministerskiego zakazu mojego zatrudnienia na stanowisku profesora informatyki, ujawniło że podejmujący ową decyzję NIE miał wystarczającej wiedzy aby być świadomym, że w czasach kiedy ja studiowałem, na żadnej uczelni z całej Polski NIE istniał wówczas jeszcze nawet jeden Wydział Informatyki. Nawet też słowo "informatyka" w czasach moich studiów NIE było jeszcze w użyciu. Jakże więc oficjalna nauka ma generować "postęp ludzkości", jeśli losami dyscyplin na dzisiejszych uczelniach rządzą gryzipiórki o aż tak ograniczonych umysłach i wiedzy. 
       6. Zanik krytycyzmu opartego na merycie. W nauce upowszechniło się ostatnio stwierdzanie tylko tego co inni chcą uslyszeć. Stąd od jakiegoś już czasu z ust naukowców wydobywają się albo pochlebstwa, albo też milczenie. Problemy bowiem których zło jest aż tak oczywiste, że NIE daje się ich chwalić, naukowcy zwyczajnie ignorują i NIE wypowiadają się wogóle na ich temat. Od jakiegoś bowiem czasu wypowiedziami naukowców rządzi zasada "dla prawdy NIE warto się narażać". Najwyraźniej i najlepiej owe "zmowy milczenia" widać w problemach które obecnie wyniszczają ludzkość - np. tych omówionych na stronach seismograph_pl.htmday26_pl.htm, czy telekinetyka.htm
       7. Zatrudnianie absolwentów po edukacji która promuje bezmyślność a zabija twórczość. Jeśli się zbada, kto w dzisiejszych czasach zostaje naukowcem, wówczas się okazuje że są to studenci którzy w czasach moich studiów nazywani byli "kujony" - czyli osoby które "wkuwają" wiedzę niemal na pamięć, jednak pozbawione są zdolności twórczych i umiejętności logicznego myślenia. Najlepszym moim zdaniem wskaźnikiem rodzaju ludzi zostających naukowcami są obserwacje studentów w "naukach komputerowych". Pomiędzy bowiem umysłem twórczego studenta-programisty, a umysłem przeciętnego "kujona", może pojawić się różnica aż tak wielka jak 50:1 (różnice te są badane ilościowo przez tzw. "inżynierię softwarową" - po angielsku zwaną "Software Engineering"). Innymi słowy, to co umysł twórczego studenta-programisty potrafi zaprogramować w ciągu jednej godziny, albo z pomocą programu zajmującego tylko jedną stronę, przeciętnemu "kujonowi" potrafi zająć 50 godzin, lub wymagać programu długiego na 50 stron. Otóż ja wykładałem m.in. owo "Software Engineering" i zawsze z ciekawością analizowałem style i efekty programowania swoich studentów. Odnotowałem również, że po skończeniu studiów, na uczelni zatrudniali się NIE ci studenci o twórczych umysłach, a właśnie ci studenci, których styl i wyniki programowanie dawało się opisać przydomkiem "przeciętne kujony". Podobny wniosek, że "dzisiejsza edukacja nagradza bezmyślność a zabija twórczość", potwierdzany jest zresztą również przez wskaźniki empiryczne. Przykładowo, praktycznie niemal wszyscy najbogatsi ludzie na Ziemi poodpadali z uczelni podczas studiów. I tak przykładowo właściciel "Microsoft", Bill Gates, odpadł ze studiów już po pierwszym semestrze. Odpadli również Steve Jobs - dyrektor "Apple", oraz Mark Zuckerberg - założyciel "Facebook". Efekty studiowania są aż tak złe dla twórczego umysłu, że niejaki Peter Thiel oferuje nagrody w wysokości 100000 $US dla tych odpadniętych ze studiów którzy mają jakąś doskonałą ideę do zrealizowania. Artykuł o pogłębiającej się dziś degeneracji edukacji uczelnianej, o tytule "It can pay to be a university drop-out" (tj. "Może się opłacać odpadnięcie z uczelni") opublikowany został na stronie B3 gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011. Wszystkie te źródła starają się nam ujawnić, że takie pozbawione zdolności twórczej "kujony" jakie produkowane są przez dzisiejsze uczelnie, nigdy NIE bedą w stanie "generować postępu" dla ludzkości. 
       8. Wyniszczanie konkurencji oraz brzydki zwyczaj "atakowania osób" zamiast "krytykowania idei". Wyniszczanie to najlepiej widać po losach moich własnych teorii, odkryć i wynalazków. Przykładowo, Koncept Dipolarnej Grawitacji czy filozofię totalizmu ja upowszechniam po świecie począwszy od 1985 roku. Jednak do dzisiaj na ich temat NIE udało mi się opublikwać nawet jednego artykułu w naukowych czasopisamch - na przekór że kiedyś miałem cały gruby notatnik zapisany danymi na temat moich niezliczonych prób opublikowania czegoś na ich temat w jakimś naukowym czasopiśmie. Przykłady losu jaki typowo spotykał wszystkie te moje próby publikowania, opisany jest w podrozdziałach LA4, LA2.4.3, i LA2.3.1 z tomu 10 monografii [1/5]
       9. Pościg za funduszami i za zyskiem. W całym szeregu dzisiejszych krajów (na szczęście z tego co mi wiadomo, ani jednak NIE w Polsce, ani NIE w Nowej Zelandii) pojawił się trend, że jeśli ktoś szuka tam zatrudnienia na jakimś stanowisku naukowym, wówczas jednym z najważniejszych stawianych mu wymagań jest udokumentowanie zdolności do uzyskiwania zewnętrznego "finansowania na badania". Uczelniom i nauce z owych krajów NIE wystarcza już bowiem iż są one obficie finansowane z podatków obywateli, ani że niektóre instytucje naukowe owych krajów dodatkowo pobierają słone opłaty od studentów, a ich łakomstwo zmusza naukowców do dodatkowego pozyskiwania dalszych "funduszy na badania". Fundusze te w owych krajach podnoszą zawód zwykłych naukowców do rangi jednego z najlepiej płatnych i finansowo najmniej kontrolowanych pozadyrektorskich zawodów dzisiejszego świata. Oczywiście, typowo niemal nikt NIE sprawdza na co wydawane są owe dodatkowe fundusze uzyskiwane jakoby "na badania". Tymczasem, jeśli przyglądnąć się im "od wewnątrz", wówczas się okazuje, że faktyczne "badania" są ostatnimi na liście celów ich wydawania. Rzeczywiste użycie owych dodatkowych "funduszy na badania" najlepiej zilustrował jeden z odcinków doskonałej amerykańskiej komedii o tytule "The Big Bang Theory" - w jakim któryś z naukowych decydentów obiecuje dobrze zapowiadającemu się naukowcowi importowanemu z zagranicy: "wygodnie przymkniemy też oczy kiedy fundusze na badania wydasz na sprowadzenie tutaj swojej rodziny". (Ja osobiście uważam ową komedię za najlepszą ze wszystkich komedii dotychczas stworzonych w 21 wielu - gorąco rekomenduję każdemu jej oglądanie.)

* * *

       Oczywiście, powyżej wcale NIE ujawnione zostały wszystkie wypaczenia dotychczasowej oficjalnej nauki, a jedynie kilka przykładów tych najbardziej oczywistych i najszerzej znanych. Wszakże całkowita liczba zwyrodnień, wypaczeń, oraz niedoskonałości "intelektu grupowego" jakim jest "ateistyczna nauka ortodoksyjna", jest już znacznie wyższa niż całkowita liczba podobnych cech u indywidualnych ludzi. A jak wiemy szkodliwe następstwa niezliczonych zwyrodnień u indywidualnych ludzi wystarczają aby niemal całkowicie zapełniać wszystkie dzisiejsze gazety i wiadomości telewizyjne. Na dodatek bowiem, że w "intelekcie grupowym" dzisiejszej nauki reprezentowane już jest i wyraźnie widoczne każde zwyrodnienie, wypaczenie i niedoskonałość formujących go indywidualnych ludzi, najróżniesze kombinacje tych cech formują dodatkowe, unikalne dla oficjalnej nauki, rodzaje szkodliwych działań i zachowań. Jednak nawet już tylko powyżej ujawnione wypaczenia wystarczają, aby żadna nowa i postępowa idea NIE zdołała się ostatnio przebić przez bariery jakie na postęp nakłada obecna oficjalna nauka ziemska. Z tego powodu, podobnie jak po średniowieczu konieczne okazało się stworzenie "konkurencji" dla zionącego wstecznictwem i zniszczeniem kościoła katolickiego (tj. stworzenie "religijnej reformacji" w formie np. kościoła luterańskiego) aby "katolicyzm sprowadzić z powrotem na ziemię", obecnie staje się absolutnie konieczne oficjalne powołanie "nauki totaliztycznej" aby odebrać "monopol na wiedzę i na edukację" od dotychczasowej "oficjalnej nauki ateistycznej", oraz aby ponownie otworzyć drzwi dla naukowego postępu i wzrostu całej ludzkości - tak jak to wyjaśnia punkt #C1 na stronie o nazwie telekinetyka.htm, oraz punkt #A2.6 na stronie o nazwie totalizm_pl.htm
       W punkcie #F1 strony o nazwie totalizm_pl.htm ujawnione zostało ogromnie istotne ustalenie filozofii totalizmu, które faktycznie reprezentuje jedną z najważniejszych manifestacji tej filozofii. Stwierdza ono że "bez poznania prawdy NIE ma postępu". Wszakże aby coś mogło zostać udoskonalone, najpierw trzeba poznać całą prawdę na temat sytuacji w jakiej to coś się właśnie znalazło. Prawdziwą więc miłość i szacunek do kogoś lub czegoś, zgodnie z totalizmem wykazujemy właśnie ujawniając wyłącznie prawdę na tegoż temat. Tymczasem na temat dwóch najistotniejszych filarów naszej cywilizacji, tj. (1) wiedzy o Bogu, oraz (2) naszej nauki i edukacji, ludzie ciągle krępują się wyjawiać całą prawdę, błędnie wierząc że swój szacunek i dobrą wolę najlepiej zamanifestują poprzez ukrywanie prawdy zamiast jej ujawnianie (tj. poprzez ciche promowanie kłamstwa). Nic więc dziwnego że owe najważniejsze filary naszej cywilizacji z upływem czasu zaczęły się kruszyć i osiągnęły stany w jakich widzimy je obecnie. Wszakże w świecie w którym każdy tylko schlebia i wypowiada wyłącznie "słodkie kłamstwa", nie ma jak poznać który kierunk jest właściwy i co naprawdę powinno się czynić. Najwyższy więc czas, abyśmy wszyscy zrozumieli, że jeśli uważamy coś lub kogoś za ogromnie istotne dla nas lub dla całej cywilizacji ludzkiej, jeśli naprawdę mamy dobro tegoż na sercu, oraz jeśli chcemy temu zademonstrować nasz najwyższy szacunek i naszą troskę o jego przyszłość, wówczas zgodnie z totalizmem mamy bezwzględny obowiązek aby ujawniać całą prawdę, nawet jeśli prawda ta wcale NIE jest przyjemną - tak jak z najróżniejszych punktów widzenia wyjaśniam sprawę schlebiania i wychwalania i mówienia "słodkich kłamstw" (zamiast gorzkiej prawdy) np. w punkcie #A5 strony karma_pl.htm, w punktach A2.9 i #F1 strony o nazwie totalizm_pl.htm. czy w punkcie #B2 strony o nazwie quake_pl.htm. Przykładowo, ja w swoich publikacjach ujawniam to co uważam za całą prawdę na temat ogromnie istotnego filara naszej cywilizacji zwanego "nauka", oraz na temat innego równie istotnego filara naszej cywilizacji zwanego "wiedza o Bogu". Tylko bowiem poprzez otwarte wypowiadanie prawdy, oraz poprzez podejmowanie działań bazujących na prawdzie, nasza cywilizacja będzie stawała się coraz doskonalszą i coraz bardziej zaawansowaną. 
Antworten to top



Gehe zu:


Benutzer, die gerade dieses Thema anschauen: 1 Gast/Gäste